Inne

W sobotę, 29 czerwca w Alei Żeglarstwa Polskiego w Gdyni odsłonięta została tablica Aleksandra Bereśniewicza – słynnego „Kapitana Mroza”.

Trwające obchody Święta Morza w Gdyni oraz 95-lecia powstania Polskiego Związku Żeglarskiego były okazją do uhonorowania jednego z najbardziej niezwykłych żeglarzy. Aleksander Bereśniewicz żeglował przez 58 lat, startując z sukcesami w regatach i prowadząc dalekomorskie rejsy. Jednym z jego największych wyczynów było samotne przepłynięcie 600 Mm zimą po Bałtyku w 1971 roku, za co otrzymał przydomek „Kapitan Mróz”.

- Kapitan Aleksander Bereśniewicz był chyba najlepszym ucieleśnieniem zwrotu „nauczyciel akademicki” – mówi Bogusław Witkowski, prezes Pomorskiego Związku Żeglarskiego. – To, czego dokonał w swoim życiu, rzesze wychowanków, studentów, żeglarzy i harcerzy, jest niesamowite. Świadczy też o tym, jakim cudownym człowiekiem był w przekazywaniu wiedzy.

W sobotę, 29 czerwca Aleksander Bereśniewicz dołączył do grona żeglarzy, którzy zostali uhonorowani tablicą w Alei Żeglarstwa Polskiego na południowym falochronie w gdyńskiej marinie. W uroczystości wzięli udział m.in. przyjaciele i rodzina Aleksandra Bereśniewicza na czele z córką – Ewą Bereśniewicz-Kozłowską, radny miasta i przedstawiciel prezydenta Gdyni Grzegorz Taraszkiewicz, prezes Portu Gdynia Adam Meller, prezes PoZŻ Bogusław Witkowski, komandor Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku Wacław Liskiewicz i jego żona, Krystyna Chojnowska-Liskiewicz – pierwsza w historii kobieta, która samotnie opłynęła świat oraz żeglarze i mieszkańcy Trójmiasta.

– Znak rozpoznawczy mojego taty to uśmiech – wspomina Ewa Bereśniewicz-Kozłowska. – Zawsze był uśmiechnięty, obojętnie co by się działo, to czy wichura, czy niepowodzenia, czy niesprawiedliwość. I nigdy nie przynosił swoich trosk do domu. Pomimo że był tak owładnięty morzem i ciągle tam wracał, to nigdy nie zapominał o rodzinie. Zawsze pamiętał o dzieciach, a potem o wnukach. Jedyną rzeczą, jaką przywiózł z rejsu do Portugalii i Maroka były mandarynki dla wnuków. Do dzisiaj pamiętamy ich zapach.

Po krótkim wprowadzeniu tablicę uroczyście odsłonili: Ewa Bereśniewicz-Kozłowska, Bogusław Witkowski i Grzegorz Taraszkiewicz, a poświęcił ją o. Edward Pracz, kapelan Duszpasterstwa Ludzi Morza. Uroczystość uświetnił występ Męskiego Chóru Szantowego „Zawisza Czarny”.

Po uroczystości uczestnicy przeszli do siedziby Pomorskiego Związku Żeglarskiego na spotkanie integracyjne. Połączone one zostało z otwarciem wystawy prac marynistycznych „Uskrzydlone marzenia” Jerzego J. Tyszki. W jej skład wchodzi 49 akwarel i grafik przedstawiających żaglowce z całego świata.

- Jurek był zainteresowany możliwością ilustrowania okrętów – mówi Tadeusz Piaskowski, były dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku i pełnomocnik Jerzego J. Tyszki. – Początkowo jego techniką był rysunek, ale podczas pobytu w Leningradzie zainteresował się malarstwem. Jego twórczość można podzielić na trzy grupy – statki szkoleniowe, jachty sportowe oraz okręty i statki historyczne.

Aleja Żeglarstwa Polskiego powstała z inicjatywy Polskiego Związku Żeglarskiego, Pomorskiego Związku Żeglarskiego, miasta Gdyni i Urzędu Morskiego w Gdyni. Od 2012 roku odsłonięto w niej tablice Władysława Wagnera, Leonida Teligi, Teresy Remiszewskiej, Juliusza Sieradzkiego, Wojciecha Orszuloka, Michała Sumińskiego, Witolda Bublewskiego, Zdzisława Pieńkawy i Bolesława K. Kowalskiego, Ludomira Mączki, Kazimierza „Kuby” Jaworskiego, Dariusza Boguckiego, Zygfryda „Zygi” Perlickiego, Zbigniewa Puchalskiego, Tadeusza Siwca, Bolesława Mazurkiewicza i Aleksandra Bereśniewicza.

Tekst: Jędrzej Szerle / www.zeglarski.info

1 1 1

Ostatnie ankiety