Inne

Zaczęło się w sobotę od nocnego zwiedzania latarni i opuszczeniu kuli czasu, która dekadę temu powróciła nad kopułę gdańskiej blizy. W niedzielę nastąpił ciąg dalszy atrakcji związanych ze Światowym Dniem Latarni Morskich.

Pod latarnią odbył się m.in. charytatywny piknik, z którego dochody zostaną przeznaczone na zajęcia arteterapeutyczne dla Dzieci z Oddziału Onkologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. W ramach projektu „Parawan'80 | Zrozumieć Sierpień ECS Gdańsk” w sąsiedztwie latarni rozłożono 80-metrowy parawan plażowy stworzony przez mieszkańców Nowego Portu i Brzeźna. Można również było usłyszeć opowieść Starszego Latarnika Jacka Michalaka na temat historii tego niezwykłego obiektu. Organizatorzy zorganizowali także warsztaty kreatywne dla dzieci i dorosłych pn.: „Zbuduj swoją latarnię” oraz konkursy z nagrodami: „Latarnie Morskie polskiego wybrzeża”. Jedną z atrakcji niedzielnego festynu było również zwiedzanie położonej niemal po sąsiedzku i na co dzień niedostępnej dla zwiedzających latarni morskiej Gdańsk Port Północny, do której zainteresowani dotarli statkiem inspekcyjnym Urzędu Morskiego w Gdyni Kontroler-20

Goście latarni oraz uczestnicy festynu w niedzielę również mieli okazję zobaczyć jak działa kula czasu. W tym roku mija 10-rocznica jej odrestaurowania i powrotu na szczyt Latarni Morskiej w Nowym Porcie. 

Dwudniowe święto zakończyło się w niedzielę nocnym zwiedzaniem latarni oraz koncertem bluesowym, w którym wystąpili muzycy z Nowego Portu: Jan Hardy i Paweł Giłka. 

Ceglana wieża latarni w Gdańsku Nowym Porcie jest bezsprzecznie jedną z najpiękniejszych nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Zbudowana w 1894 roku. na wzór latarni morskiej w Cleveland (Ohio, USA) nad Jeziorem Erie, do 1984 roku wskazywała drogę statkom wchodzącym do gdańskiego portu. Ze szczytu latarni rozpościera się wspaniały widok na port, półwysep Westerplatte i całą Zatokę Gdańską aż po Gdynię i Hel. 

Latarnia w Nowym Porcie jest najlepszym przykładem tego, że pasja może uczynić z „cywila” latarnika. Starszy latarnik Stefan Michalak od niemal 50 lat mieszkający w Kanadzie, w 1999 roku kupił i wyremontował starą gdańską latarnię u ujścia Martwej Wisły. 

– Zwiedzałem latarnie morskie polskiego wybrzeża, do tej w Nowym Porcie nie udało mi się wejść. Powiedziano mi, że jest nie tylko zaniedbana i opuszczona ale również niedostępna dla zwiedzających – wspominał kilka lat temu w wywiadzie dla miesięcznika „Pomerania” Stefan Michalak. – Pomyślałem, że to jest doskonały projekt dla kogoś takiego jak ja, szczególnie, że wychowywałem się w tej okolicy i widok jeszcze działającej latarni pamiętam doskonale z lat dzieciństwa.  

Gdy latarnikiem i właścicielem w jednej osobie został Stefan Michalak, Polak z kanadyjskim paszportem, latarnia doczekała się kapitalnego remontu odzyskując swój dawny blask. Na szczyt wieży powróciła także ażurowa kula czasu – niezwykły instrument, którego podniesienie i spadek w każde południe pozwalał dawniej kapitanom statków stojących na redzie na precyzyjne nastawianie chronometrów okrętowych, niezbędne dla dokładnej nawigacji. Starą kulę zdemontowano w 1929 roku, po tym jak uszkodził ją sztorm. O tym, że zamontowano kulę czasu na budowanej pod koniec XIX wieku latarni w Nowym Porcie zdecydowała przede wszystkim wysokość nowej gdańskiej blizy. Stara, wybudowana w 1758 roku była usytuowana kilkaset metrów dalej. W jej pobliżu wybudowano dodatkowo drewnianą wieżę, na której powstała pierwsza w Gdańsku kula czasu. Gdy zbudowano latarnię na Wzgórzu Lotników, stare obiekty przestały być potrzebne. Niewielkich rozmiarów blizę rozebrano pod koniec XIX wieku, podobnie jak wieżę, na której zamontowana była kula czasu. O istnieniu obu obiektów świadczy dziś jedynie ul. Blizowa, której w 2010 roku przywrócono poprawną nazwę (po 1945 roku przedwojenną nazwę ulicy Bliesenstrasse zmieniono na Wysoką). 

Latarnia w Nowym Porcie była świadkiem i zarazem ofiarą działań wojennych. Mało brakowało, a również i ją oglądalibyśmy dzisiaj jedynie na starych przedwojennych fotografiach. 1 września 1939 roku padły z niej jedne z pierwszych strzałów II wojny światowej. W miejscu, gdzie dziś są jaśniejsze cegły, żołnierze niemieccy ustawili ciężki karabin maszynowy, który ostrzeliwał położone po drugiej stronie kanału portowego Westerplatte. Obrońcy Półwyspu zniszczyli karabin, a dziura po trafieniu została zamurowana przez Niemców.  

Z tarasu blizy w Nowym Porcie, oprócz wspomnianej latarni w Porcie Północnym, dostrzec można także najstarszą gdańską latarnię usytuowaną przy dawnym ujściu Wisły. Mowa o Twierdzy Wisłoujście, której wieża przez niemal 300 lat służyła jako latarnia morska. Twierdza strzegła wejścia do gdańskiego portu, zaś umieszczone na niej światło latarni wskazywało bezpieczną drogę do portu na Motławie. W 1752 roku wieża twierdzy przestała pełnić swoją nawigacyjną rolę. 

Tekst i fot.: Sławomir Lewandowski

1 1 1