Inne

Prawie cały żeglarski świat pamięta naszego legendarnego Ludomira - Ludka, Ludojada - Mączkę i jego „Marię”. Dwa lata temu pomnikowy Ludek ozdobił szczecińską nadodrzańską Aleję Żeglarzy, na Bulwarze Piastowskim nad Odrą, a teraz dołączy też do grona sław w Alei Żeglarstwa Polskiego w Gdyni, zainicjowanej w 2012 roku przez PZŻ, PoZŻ, miasto Gdynię i Urząd Morski w Gdyni. 

Aleja ta umiejscowiona jest na południowym falochronie basenu żeglarskiego im. Mariusza Zaruskiego w Gdyni. Dotychczas odsłonięto w niej dziewięć pamiątkowych tablic - Władysława Wagnera, Leonida Teligi, Teresy Remiszewskiej, Juliusza Sieradzkiego, Wojciecha Orszuloka, Michała Sumińskiego, Witolda Bublewskiego, Zdzisława Pieńkawy i Bolesława K. Kowalskiego. Kolejna - Ludka - została uroczyście odsłonięta w czwartek 10 listopada br., o godz. 12.00.

Wielu przyjaciół i żeglarzy nadal pamięta Ludka jako zawsze pogodnego wagabundę, nawet kiedy już złożyła go choroba, obywatela świata, najczęściej w koszulach battle-dress, do tego często z kubkiem yerba mate w ręku. Jego uśmiech i spokój uzupełniały wiecznie sfatygowane i wysłużone okulary, na ogół powiązane sznurkiem lub sklejone taśmą, jak to w morzu, na pokładzie wiernej „Marii” jak na zdjęciu, w jego ostatnich latach w Szczecinie. Ludek zmarł w 2006 roku i pochowany jest na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie, w pobliżu symbolicznego pomnika poświęconego „Tym, Którzy Nie Powrócili z Morza”,. a przy jego nagrobku spotykają się corocznie w Dzień Wszystkich Świętych jego krewni, przyjaciele i żeglarze.

Tablice upamiętniające Ludomira Mączkę - wspaniałego żeglarza i geologa, są też na macierzystej przystani Ludka czyli JK AZS w Szczecinie na potężnym skandynawskim głazie narzutowym, a także przy murze szczecińskiej bazyliki archikatedralnej, obok pamiątkowej kotwicy dedykowanej ś.p. trzem szczecińskim kapitanom jachtowym - Kubie Jaworskiemu, Ludkowi i Jerzemu Siudemu. Teraz do śladów Ludka na ziemi doszła tablica w Alei Żeglarstwa Polskiego w Gdyni...

Ludek sam mawiał o sobie: "Nigdy nie zrobiłem nic wielkiego. Żeglowałem dla przyjemności. Dla każdego żeglarza najtrudniejsze do pokonania są zawsze rafy lądowe. Później jest już tylko morze...". Swoją wieloletnią morską włóczęgę po wszystkich oceanach określił w jednym z wywiadów jako "podyplomowe studium z geografii regionalnej świata", a zapytany, co czuje po powrocie z wokółziemskiego rejsu, odpowiedział krótko - "niedosyt".

Tekst: Wiesław Seidler
Zdjęcia: Wiesław Seidler i Bohdan Sienkiewicz

Tablica upamiętniająca żeglarza