Kołobrzeg stracił jedną ze swoich największych atrakcji. Mowa o molo spacerowym, które stało się placem budowy. Obiekt zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami poddany zostanie kapitalnemu remontowi.
Firma „Hydrobud” z Ustronia Morskiego, która wygrała przetarg na realizację zadania, nie dopuszcza myśli, aby w czasie wykonywanych prac jakiekolwiek osoby postronne miały dostęp do konstrukcji. Miasto, co prawda, prowadziło rozmowy na temat tego, by przynajmniej w lipcu część platformy udostępnić turystom, ale wykonawca na to nie przystał. Prezydent Kołobrzegu, Janusz Gromek, nie ukrywa, że całkowite wyłączenie mola z eksploatacji ma swoje uzasadnienie.
- Nie jesteśmy w stanie zmusić wykonawcy do tego, aby w czasie prowadzonych prac udostępnił część mola zwiedzającym. Ja też nie będę sobie zakładał pętli na szyję, bo doskonale rozumiem, że chodzi o względy bezpieczeństwa – komentuje zamknięcie mola prezydent.
Przypomnijmy, że naprawa budowli potrwa do końca listopada. Remont pochłonie blisko 3 mln zł i obejmie między innymi wymianę poszycia pomostów, naprawę żelbetowej głowicy i podpór oraz doprowadzenie nowych instalacji do pomieszczeń technicznych.
(pw)
