Na razie w dalszych wojażach są tylko niektórzy – Ulysses gdzieś między Pacyfikiem a Oceanem Indyjskim, Olek Doba na Atlantyku, Fryderyk Chopin wraca z Karaibów do Szczecina, Dar Młodzieży płynie na Maderę…
Większość krajowej flotylli jachtów większych i mniejszych drzemie jeszcze na zimowych leżach, na przystaniach, ale to już naprawdę wiosna – zarówno kalendarzowa jak i prawdziwa, co odważniejsi są już na wodzie, lub szykują się do wodowania.
Jak zwykle wcześniej od „seniorów” są na wodzie najmłodsi, m.in. „optymiściarze”, już trenują, już się ścigają w regatach, i to nie na Majorce, a w domu, w kraju, jak na jeziorze Dąbie w Szczecinie, gdzie w ostatnią sobotę marca „upolowałem” też trenującą obsadę smoczej łodzi.
To już naprawdę wiosna, czas na wodę, do tego od jutra już nie „zimowy”, a „letni”…
Pomyślnych wiatrów, dużo słońca!!!
Tekst i fot: Wiesław Seidler
