Styropian, który zabrudził plaże na Półwyspie Helskim, najprawdopodobniej pochodził z Mechelinek. Inspektorzy ochrony środowiska uznali tak po wizycie na plaży w Jastarni.
Czwartkowy wyjazd urzędników Wojewódzkiego Inspektoratu Środowiska w Gdańsku na Półwysep Helski pozwolił na ustalenie źródła styropianu, który w poniedziałek pojawił się na plaży od Jastarni po Kuźnicę.
- Z dużym prawdopodobieństwem uznaliśmy, że w znacznej części pochodzi on z przystani rybackiej powstającej w Mechelinkach - powiedział w czwartek "Dziennikowi Bałtyckiemu" Grzegorz Grząska, inspektor wydziału inspekcji w gdańskim WIOŚ.
Raport trafi teraz do puckiego starosty, gmin położonych nad Zatoką Pucką, Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Urzędu Morskiego oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W dokumencie znajdą się m.in. zalecenia, by zapobiegać podobnym zdarzeniom w przyszłości oraz by starosta zdecydował, co zrobić z odpadami.
- Całość zakwalifikowano jako wypadek - mówi Grząska. - Nie dopatrzyliśmy się celowego działania .
W gdańskiej RDOŚ stwierdzono, że styropian spowodował zanieczyszczenie chronionego siedliska kidziny, czyli organicznych szczątków roślinnych wyrzucanych na brzeg morski.
- Można ją określić mianem stołówki dla ptaków, dlatego zanieczyszczenie jej rozdrobnionym styropianem może być dla nich niebezpieczne - podkreśla Hanna Dzikowska, dyrektor RDOŚ. - Obecnie ptactwa żerującego na kidzinie jest niewiele, jednak zaczyna się sezon migracyjny i ptaków będzie coraz więcej.
Pracownicy Urzędu Morskiego już usunęli cały styropian z plaży na Półwyspie Helskim.
Roman Kościelniak
