Przepłynął prawie 4 tysiące mil morskich - do mety zostało 750 mil. Policki kajakarz Aleksander Doba zbliża się do celu swojej podróży, czyli amerykańskiego półwyspu Floryda. Trzy miesiące temu śmiałek wystartował z Lizbony, jego celem jest drugie samotne przepłynięcie Atlantyku kajakiem.
Najnowszy wpis na stronie wyprawy opublikowano w niedzielę wieczorem. Przed Aleksandrem Dobą ostatnia, wcale nie łatwiejsza część wyprawy. Bliżej lądu pogoda jest mniej stabilna, kajak "Olo" będzie musiał stawić czoła przeciwnym wiatrom. Nie wiemy, jak czuje się Doba - od czasu awarii telefonu satelitarnego nie publikuje swoich relacji w internecie.
Chwile niepokoju były w okolicach świąt, gdy podróżnik przesłał, jak się później okazało, przez przypadek, sygnał o pomoc. Na oceanie odnalazł go przepływający statek, Doba pomocy nie chciał. Postępy wyprawy znamy, dzięki zainstalowanym na kajaku lokalizatorom satelitarnym - z nimi też miał problemy techniczne, teraz uruchamia je raz na dwa dni.
Kiedy dotrze do celu? Wszystko będzie zależało od pogody. Prawdopodobnie nie wcześniej niż w lutym.
Andrzej Kutys
