Inne

Piotr Wiszniewski, kapitan żeglugi wielkiej, człowiek, który większość życia spędził na morzu, opowiada o morskich Bożych Narodzeniach. Zawsze nietypowych, spędzanych w zaskakujących miejscach. Co sprawiało, że były to święta niepowtarzalne i niezapomniane?

Ananasy zamiast jemioły
Buntownicy z HMS Bounty świętowali wigilię 1789 roku na Tahiti. Zamiast tradycyjnej na Wyspach Brytyjskich jemioły, zawiesili u sufitu międzypokładu kiść ananasa. Indyka zastąpił z konieczności prosiak. Tradycyjnie jednak śpiewali kolędy i odmawiali modlitwy.

Choinka z drewna
Na statku szkolnym Lwów, Boże Narodzenie 1923 roku wypadło na Atlantyku, w drodze powrotnej z Brazylii. Choinkę cieśla wystrugał z desek i pomalował na zielono. Po przybraniu w ozdoby wykonane przez załogę, nie przypominała wcale „artykułu zastępczego”. Unikatowe drzewko stało się eksponatem muzeum Szkoły Morskiej w Tczewie. Niestety, w latach wojny hitlerowcy je zniszczyli.

Zaszkodził im pseudo karp
Boże Narodzenie roku 1931, załoga Daru Pomorza spędzała na redzie St. Pierre na Martynice. Była choinka z drzewa laurowego, były życzenia, opłatek własnego wypieku, śpiewano kolędy i spożywano wigilijne przysmaki: barszcz czerwony z kołdunami, śledzie w oleju, homary, owoce i smażoną rybę, wyglądem przypominającą karpia... Zaszkodziła wszystkim. Załoga odczuwała to jeszcze długo po świętach.

Święta ze szczurem
Moja pierwsza, najbardziej pamiętna gwiazdka u progu kariery morskiej miała miejsce w 1947 roku, w Szkole Jungów Państwowego Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni. Wyznaczono mnie i trzech kolegów na wachtę na statkach szkolnych Neptun i Neptunia. Statki miały drewniane kadłuby, podczas wojny służyły w US Navy, a później zaadaptowane zostały na jednostki rybackie. Oba cumowały w porcie morskim w Gdyni.

Tuż po wejściu na pokład, doszliśmy do wniosku, że do pilnowania wystarczy tylko jeden wachtowy, a pozostali, jak Bóg przykazał, powinni spędzić święta w gronie najbliższych. Ponieważ nikt nie zgłaszał się na ochotnika, zagraliśmy w marynarza. Wypadło na mnie. Koledzy przekazali swoje koce, zaprowiantowanie na całe święta i złożyli mi życzenia. Wieczorem napaliłem w piecu, zawiesiłem naftowe lampy na burcie od strony wody i ułożyłem się w koi.

W nocy poczułem na sobie ucisk. W półśnie pomyślałem, że jakieś zbłądzone dziewczę przyszło się do mnie ogrzać. Rzeczywistość okazała się daleka od sennych marzeń. Na moich piersiach rozłożył się szczur gigant - większy nawet od podwórkowego kota „dachowca”. Gdy otworzyłem szeroko zdumione oczy, sublokator czmychnął i zaszył się w statkowych czeluściach.

Zerwałem się na równe nogi i pozostałą część nocy spędziłem na polowaniu. Szukałem wszędzie - oczywiście bez skutku. Po kilku godzinach postanowiłem coś zjeść. Poszedłem do worka z prowiantem. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy worek okazał się prawie pusty. Nietknięte pozostały tylko konserwy. Oczywiście w okolicy pojawił się mój znajomy szczur. Zastanawiałem się, czy go nie zabić, ale wyprzedził moje myśli i uciekł. Już więcej go nie widziałem. To nie był jednak koniec mojej świątecznej przygody ze szczurami.

Trzeciej nocy, znużony ciągłym polowaniem, twardo zasnąłem. Śniło mi się, że siedzę w fotelu, a moją czuprynę strzyże najlepszy gdyński fryzjer. Rankiem, po przebudzeniu dotknąłem dłonią włosów i faktycznie wydały mi się dziwnie krótkie. Spojrzałem w lustro - moja głowa przypominała kołchozowe ściernisko. Na skroniach szczury wygryzły mi włosy doszczętnie, pozostawiając jedynie gdzieniegdzie nierówne kępy.

Dziczyzna zamiast indyka
Po latach pracy na morzu rozpocząłem nowy etap życia we flocie portowej. Nadeszła zima stulecia - grudzień 1962 roku. Niebotyczne zaspy śniegu pokryły wybrzeże od Świnoujścia po Braniewo. Mróz skuł lodem porty i prawie cały Bałtyk. Lodołamacze i holowniki dzień i noc kruszyły lód. Holownik Marian wyszedł na Przekop Mieleński w porcie szczecińskim, aby przetrzeć trasę. W pewnym momencie dostrzegłem przed dziobem niewielką, ciemną plamę, przypominającą kopczyk ziemi. Holownik zastopował maszyny, a bosman poszedł na zwiad. Po chwili zawołał:
- O rany, dzik. Nogi mu się rozeszły i nie może ich pozbierać.

Nie byliśmy mu w stanie pomóc, a groziła mu śmierć w straszliwych męczarniach. Cierpienie skrócił bosman za pomocą topora przeciwpożarowego. Później nacięliśmy na brzegu trzciny, opaliliśmy zwierzę nad ogniem i oprawiliśmy. Każdemu z załogi przypadło około 30 kg dziczyzny. Przydała się na święta i nowy rok.

Najlepiej jednak w domu
Najmilej wspominam święta spędzane w rodzinnym domu, na Kresach. Szczególnie te, kiedy byłem bardzo mały. Moje rodzinne strony nie były jeszcze „skażone” cywilizacją. W zimie do domu mojego ojca można było dojechać jedynie, kiedy mróz utwardził wodę i ziemię. Wtedy saniami zaprzężonymi w 3 lub 4 konie zjeżdżali z całej okolicy krewni. Tutaj święta trwały czasami nawet po trzy tygodnie. Goście zasiadali przy długim, suto zastawianym stole z warstwą siana, nakrytym białym, krochmalonym obrusem.

Gdy pojawiała się pierwsza gwiazdka, dzieliliśmy się opłatkiem, który spoczywał na porcelanowym talerzyku. W rogu oświetlonej naftowymi lampami izby stała choinka ustrojona w starodawne ozdoby. Pamiętam, że ojciec zawsze na święta robił ze śniegu przepyszne lody. Do cebrzyka wypełnianego śniegiem wlewał sok i wiśniowe konfitury. Później to wszystko ucierał na jednolitą masę. Częstował tym gości i wszystkie dzieci. To był nasz największy przysmak. Mieliśmy jeszcze jeden rodzinny zwyczaj. Zawsze na święta wyciągaliśmy ze strychu tradycyjną, rodziną szopkę bożonarodzeniową. Miała ponad sto lat.

Wysłuchał: Hubert Bierdgarski

Piotr Dimitr Wiszniewski - kapitan żeglugi wielkiej, dewiator, absolwent Szkoły Jungów w Gdyni i wydziału nawigacyjnego Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie. Związany z morzem przez ponad 55 lat. Ostatnio pracownik Urzędu Morskiego w Słupsku. Pływał między innymi na Darze Pomorza, a także jako rybak. Był również szkoleniowcem żeglarstwa w Ośrodku Żeglarskim w Mielnie. Wydał książkę pod tytułem „Pod gwiazdą Conrada - mój dziennik okrętowy”. 

Fot. Hafen Hamburg

1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter