Inne

Unijna dyrektywa, która od 2015 roku nakłada obowiązek stosowania przez statki pływające m.in. po Bałtyku paliw zawierających do 0,1 proc. siarki, znacznie zwiększy koszty żeglugi. Armatorzy obawiają się bankructw. We wtorek zachodniopomorski marszałek rozmawiał na ten temat z przedstawicielami branży morskiej.

Nowe przepisy unijne dotyczą Morza Bałtyckiego, Północnego i Kanału La Manche. Firmy z branży morskiej w naszym regionie obawiają się skutków ich wprowadzenia.

– Wszyscy zakładali, że Komisja Europejska i Parlament Europejski wydłużą czas na wejście w życie tej dyrektywy, bardzo rygorystycznej dla branży morskiej, jednak zwyciężyły racje proekologiczne – powiedział Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego. – Jest to sytuacja niekorzystna dla tej części Europy, która uchodziła za gospodarcze koło zamachowe.

Zdaniem Geblewicza, trzeba będzie znaleźć sposób na wyrównywanie szans dla podmiotów gospodarczych objętych rygorystycznymi przepisami. Będą bowiem działać w gorszych warunkach.

– Od 1 styczna 2010 roku zeszliśmy z 4 do 1 procenta zawartości siarki w paliwie, ale wzrost cen paliwa o 10-15 proc. był do zaakceptowania dla armatorów i klientów – zaznaczył Paweł Szynkaruk, dyrektor naczelny Polskiej Żeglugi Morskiej. – Teraz koszty zużycia paliwa wzrosną nawet do 80 procent.

Alternatywą jest zastosowanie specjalnych płuczek, jednak szacunkowy koszt zainstalowania takiego urządzenia to 3,5 do 6 mln euro.

– Czy statki, zwłaszcza promy, będą w stanie ponieść takie koszty? – zastanawiał się dyrektor PŻM. – Trwają analizy. Bardzo się tego obawiamy. Może nastąpić spadek liczby pasażerów na promach oraz ilości przewożonych towarów. Największe zagrożenia dotyczą małych armatorów, żeglugi promowej oraz przybrzeżnej, której rozwój był priorytetem w UE.

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter