- Chcieliśmy zwrócić uwagę na czystość terenów przybrzeżnych, na brak toalet przy wejściach na plażę, ale też na to, byśmy stawali się odpowiedzialni za odpady, które wytwarzamy - mówili organizatorzy Pierwszego Ekologicznego Marszu Bałtyckiego, który się właśnie zakończył.
Czytaj także: Bałtyk też może...

Marsz wyruszył w poniedziałek, 16 lipca ze Stacji Morskiej Uniwersytetu Szczecińskiego w Międzyzdrojach, a zakończył w sobotę, w Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Wczoraj w Gdańsku odbyła się impreza podsumowująca akcję. - Marsz był głównym elementem szóstej edycji Kampanii Międzynarodowe Sprzątanie Bałtyku, które w tym roku przebiega pod hasłem „Bałtyk tez może... być czysty, bioróżnorodny, pełen ryb” - wyjaśniała Justyna Niewolewska z koalicji OCEAN2012 i Fundacji Nasza Ziemia. - Jednym z celów był monitoring występowania trzech słonolubnych nawydmowych roślin, miejsc, gdzie można znaleźć kidzinę, bardzo ważny element ekosystemu nadbrzeżnego. Odnotowywaliśmy również obecność ptaków. Na naszej trasie widzieliśmy m.in. kuliki, mewy, ostrygojady, rybitwy.
- Żeby Bałtyk był bioróżnorodny, musi być czysty - tłumaczyła Małgorzata Izdebska z Fundacji Sprzątanie Świata Polska. - A w tej chwili jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie. Pamiętajmy, że myślenie o czystym Bałtyku nie kończy się i nie zaczyna od śmieci na plaży, ale ważne jest chociażby to, co robimy w kuchni czy łazience, bo niemal wszystko co wyrzucamy, prędzej czy później trafia do Bałtyku. A co do zanieczyszczenia plaż, to pewnego dnia znaleźliśmy na jednej a nich dwa telewizory, boję i kompletny stolik barowy.
Organizatorzy marszu spotkali się z, jak podkreślali, zadziwiająco dobrym przyjęciem zarówno mieszkańców terenów, przez które szli, jak i turystów, z których część przyłączała się na chwilę do marszu lub do obserwacji przyrody. - Na niektórych odcinkach dołączali do nas przedstawiciele instytucji partnerskich, samorządów - opowiada Małgorzata Izdebska.
- Podczas marszu obserwowaliśmy też stan gospodarowania Bałtykiem i przygotowania gmin nadbałtyckich do tego, by zarządzać ruchem turystycznym - mówił Sławek Brzózek, wiceprezes Fundacji Nasza Ziemia. - Przeszliśmy w sumie 320 kilometrów. Stała ekipa liczyła siedem osób.
Jaki będzie skutek akcji?
- Oprócz inwentaryzacji zaobserwowanej fauny i flory nadbrzeżnej, będziemy dawali sygnały do tych samorządów, które mają jeszcze dużo do zrobienia w kwestii czystości plaż - mówiła Justyna Niewolewska. - Już wcześniej uruchomiliśmy projekt, który ma służyć zmotywowaniu gmin i samorządów do dbałości o plaże, nadzór i egzekwowanie od zarządców plaż ustawiania koszy czy toalet. Idąc brzegiem morza widzieliśmy, która gmina przystąpiła do programu - tak duża była różnica jeżeli chodzi o stan czystości. Docelowo chcielibyśmy, by sto procent gmin było w programie, by współdziałały ze sobą, wymieniały się doświadczeniami, dzięki czemu plaże będą czyste, wydmy nie będą niszczone, a plażowicze będą zadowoleni.
Raport z obserwacji zamieszczony zostanie na stronie internetowej akcji www.naszaziemia.pl
Czesław Romanowski
Zdjęcie: Czesław Romanowski, Fundacja Nasza Ziemia
