Zaplanowana na początek lipca, druga akcja poszukiwania i usuwania sieci-widm, stanowiących zagrożenie dla ryb, ptaków oraz ssaków morskich, rozpocznie się na Bałtyku, gdy tylko pogoda na to pozwoli. Weźmie w niej udział pięć kutrów rybackich, cztery z Polski i jeden z Litwy.
Według organizacji WWF Polska, która we współpracy z Litewskim Funduszem na rzecz Ochrony Przyrody oraz Fundacją Baltic Sea 2020 organizuje akcję, sieci porzucone w morzu, najczęściej na skutek zdarzeń losowych, ciągle łowią. Szacuje się, że każdego roku do wód Bałtyku trafia około 10 tysięcy siatek stawnych. Dodatkowo, na samych wrakach zlokalizowanych w polskiej strefie, prawdopodobnie zalega kolejnych 450 ton sieci.
- Mało kto mówi o tym niewidocznym problemie, chociaż jest on bardzo poważny, jeśli weźmiemy pod uwagę ilość sieci-widm, które mogą w Bałtyku zalegać oraz ich wpływ na żywe organizmy - podkreśla Piotr Prędki z WWF Polska.
W akcji biorą udział kutry, których właściciele zgłosili się po informacji organizatorów o planowanym przedsięwzięciu. To, jak informuje Piotr Prędki, solidne, około siedemnastometrowe jednostki, które mogą spędzić na morzu 3-4 dni. W ubiegłym roku, podczas pierwszej edycji, rybacy z kutra KOŁ-111 stacjonującego w Kołobrzegu, wyłowili 4,2 tony sieci. Podczas kolejnych dziewięciu dni nurkowie, przy asyście rybaków, oczyścili dwa wraki statków usuwając łącznie 1,8 tony sieci. Wszystkie sieci zostały zutylizowane.
- Jest to jednak kropla w morzu potrzeb. Dlatego WWF Polska już po raz drugi przeprowadzi wspólnie z rybakami i nurkami akcję usuwania sieci - dodaje Prędki.
Akcja miała rozpocząć się wczoraj, jednak z powodu nie najlepszej pogody, kutry nie wypłynęły w morze. Organizatorzy zapewniają, że wyruszą, gdy tylko stan morza na to pozwoli. W sumie w akcji bierze udział niemal trzydzieści osób: załogi kutrów, pięciu nurków i koordynatorzy. W Polsce kutry łącznie spędzą w morzu 40 dni i wyłowią minimum 12 ton sieci. Dodatkowo cztery tony usunięte zostaną z dwóch wraków statków w polskiej strefie ekonomicznej. WWF liczy, że działania na wrakach przyczynią się nie tylko do ograniczenia negatywnego wpływu sieci-widm na środowisko morskie, ale także na wzrost bezpieczeństwa nurków penetrujących te obiekty.
Problem nie dotyczy tylko polskich wód Bałtyku. Występuje on wszędzie tam, gdzie prowadzona jest działalność rybacka. W związku z tym, w tym roku akcja oczyszczania rozszerzona została o wody litewskie.
- Na Litwie we współpracy z Litewskim Funduszem na rzecz Ochrony Przyrody kuter będzie wyławiał sieci przez 20 dni - wyjaśnia Piotr Prędki. - Zostaną też oczyszczone wraki statków. Liczymy, że na wodach litewskich uda się usunąć 6 ton sieci-widm.
Skąd wiadomo, gdzie szukać sieci? Od rybaków, którzy je stracili. W ramach projektu powstanie także ogólnodostępna mapa zaczepów występujących na Bałtyku. Każdy rybak będzie mógł zgłosić przypadek utraty sieci do specjalnej bazy danych.
- Baza to pierwszy krok na rzecz stworzenia narzędzi ograniczających przypadki utraty sieci - uważa Conrad Stralka z Fundacji Baltic Sea 2020, która finansuje projekt. - Kolejnym powinny być wspólne działania administracji rządów państw nadbałtyckich, które winny doprowadzić do opracowania i wdrożenia bałtyckiej strategii na rzecz przeciwdziałania i ograniczenia negatywnych efektów ekologicznych, jakie powodują sieci widma.
Cze
Fot. WWF Polska
