Inne

Żaglowiec Generał Zaruski ma już silnik, kończą się prace przy budowie kubryku, nadbudówek i bukszprytu. Do sierpnia jednostka ma być gotowa.

Zaruski, na razie, nie wygląda okazale. Przykryty folią kadłub, by deszcz nie przerywał prac, stoi w Gdańskiej Stoczni Remontowa SA, która jest partnerem projektu „Gdańsk ratuje żaglowiec Zaruski”. Dzisiaj mieliśmy możliwości obejrzenia postępów prac na jednostce.

Jak powiedział nam Sebastian Kulling, właściciel firmy Complex Jacht z Pucka, generalnego wykonawcy, kończą się prace przy budowie kubryku, w trakcie jest budowa nadbudówek (istnieje już nawigacyjna), trwają prace przy elektryce i ogrzewaniu.

- Niedługo wykańczać będziemy wnętrze – mówi Kulling. - W połowie czerwca stawianie masztu i takielunku.

Gotowy jest już napęd jednostki: dwa silniki o mocy 114 KM, śruby, osprzęt, układ wydechowy, gotowa jest cała maszynownia wraz z izolacją. Części pochodzą z różnych stron świata, m.in. ze Stanów Zjednoczonych i robione były na specjalne zamówienie.

Jak tłumaczył Leszek Paszkowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Gdańsku, armatora jednostki, żaglowiec odbudowywany jest w historycznym kształcie, którego ważną częścią jest, mieszczący 20 koi, wspólny kubryk, w którym młodzi ludzie uczący się żeglarstwa, będą, skazani na siebie, mieszkali.

- Taka była idea Mariusza Zaruskiego - tłumaczy Paszkowski. - Jak największa integracja młodych adeptów żeglarstwa, współdziałanie.

Jacht pomieści w sumie trzydzieści osób. Przy rekonstrukcji kadłuba Complex Yachts korzystała z tradycyjnych technologii szkutniczych. Wodowanie było kilkakrotnie przekładane, z powodu wciąż powiększającego się zakresu robót narzucanych przez dozorujący odbudowę Polski Rejestr Statków. W czasie prac odkryto też wiele fuszerek wykonanych podczas poprzednich remontów. Żagle na Zaruskim mają być podniesione w sierpniu tego roku, a w pierwszy rejs ma on popłynąć do Szwecji, gdzie został zbudowany w 1940 roku

Armator żaglowca podpisał dzisiaj list intencyjny z Pomorskim Okręgowym Związkiem Żeglarskim, którego prezes, Bogusław Witkowski, tłumaczył, że odtąd obie organizacje będą partnerem wszelkich działań w zakresie edukacji morskiej i żeglarstwa, organizowanych przez miasto.

Żaglowiec został zbudowany w 1939 r. w Szwecji, na zamówienie Ligi Morskiej i Kolonialnej. Z inicjatywy generała Mariusza Zaruskiego jednostka miała być jednym z dziesięciu jachtów służących jako okręty szkoleniowe polskim harcerzom. Wybuch wojny uniemożliwił przekazanie żaglowca polskiej stronie. Od 1939 do 1945 r. jacht, pod nazwą Kryssaren, był użytkowany przez Szwedzką Szkołę Żeglarstwa.

Do Polski żaglowiec dotarł w 1946 r. W hołdzie inicjatorowi jego budowy nadano mu nazwę Generał Zaruski. Zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, służył do celów szkoleniowych. W 1950 roku przemianowano go na Młodą Gwardię, by siedem lat później zmienić nazwę na Mariusz Zaruski (a w 1969 roku wrócić do pierwotnej). Jednostka odbyła m.in. rejs do polskiej stacji badawczej na Spitsbergenie. Od 1994 roku przez kilka lat żaglowiec pływał z młodzieżą oraz odbywał rejsy sylwestrowe. Dziewięć lat później utracił klasę Polskiego Rejestru Statków, co było jednoznaczne z wyłączeniem z eksploatacji. W ostatnich latach statek niszczał na nabrzeżu we Władysławowie. Gdańsk przejął porzucony w stoczni we Władysławowie jacht, którego elementy drewniane częściowo rozeschły się, częściowo zgniły, a drzewca, niekonserwowane, wypaczyły. Władze Gdańska odkupiły Generała Zaruskiego od Ligi Obrony Kraju w listopadzie 2008 roku za 150 tys. zł. Wodowanie kadłuba odbyło się 5 grudnia zeszłego roku.

Urodzony w 1867 roku generał Mariusz Zaruski był m.in. taternikiem (założył Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe), żeglarzem, malarzem, fotografikiem i pisarzem. Z jego inicjatywy powstała Liga Morska i Rzeczna. Zmarł w 1941 roku w więzieniu w Chersoniu jako więzień NKWD.

Tekst i zdjęcia: Czesław Romanowski

1 1 1