Inne

Nie milknie sprawa usunięcia historycznej latarni z Nowego Portu. W poniedziałek wyjaśnienia na piśmie złożył wojewodzie pomorskiemu wezwany do tego Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków w Gdańsku. To, czy poniesie konsekwencje za decyzję, która doprowadziła do zniszczenia obiektu, pozostaje niewiadomą. Wojewoda musi się najpierw zapoznać z dokumentami.

Latarnię morską, która od 1843 roku witała wpływające do gdańskiego portu statki, zniszczono na początku kwietnia, podczas remontu falochronu, na który zgodę, podobnie jak na wymianę latarni na nową, wydał wojewódzki konserwator zabytków. Obiekt czekał na wpisanie do rejestru zabytków, ale się nie doczekał, bo po demontażu latarnia została pocięta na kawałki i przetopiona w hucie. Miejscy radni taką decyzję nazwali aktem wandalizmu i wystosowali do wojewody apel, w którym Kwapińskiemu zarzucili brak właściwego podejścia oraz nonszalancki stosunek do dziedzictwa narodowego miasta.

Związana z Nowym Portem Beata Dunajewska-Daszczyńska z Klubu PO napisała też interpelację do prezydenta. Właśnie otrzymała odpowiedź. - Podzielając Pani oburzenie związane ze zniknięciem latarni, wystąpiłem do konserwatora wojewódzkiego z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji oraz, o ile to jest jeszcze możliwe, o zabezpieczenie reliktów latarni w celu jej odtworzenia - odpisał jej wiceprezydent Wiesław Bielawski.

Zaznaczył jednak, że decyzja dotycząca tego obiektu leżała w gestii konserwatora, a decyzję na przebudowę falochronu wydawał Departament Infrastruktury Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. - Obie instytucje podlegają wojewodzie pomorskiemu, zatem on jest władny do przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego i ewentualnego wyciągania konsekwencji służbowych wobec podległych mu służb - wyjaśnia Bielawski.

Wojewoda sprawą zajmuje się od kilku tygodni. Dopiero jednak wczoraj dostał od konserwatora wyjaśnienia na piśmie.
- Na tym etapie jest jednak za wcześnie, by mówić o tym, czy wobec konserwatora zostaną wyciągnięte konsekwencje, dlatego nie będziemy też komentować tego, jakie mogłyby one być - informuje Roman Nowak, rzecznik wojewody pomorskiego Ryszarda Stachurskiego, i podkreśla, że nadal nie wpłynęły wyjaśnienia od Urzędu Morskiego w Gdyni, który podobnie jak konserwator, został poproszony o wyjaśnienia.

- Czekamy. Wojewoda ponaglił już Urząd Morski. Gdy zapoznamy się z pełną dokumentacją, podejmiemy decyzję, co dalej - mówi Nowak.
Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora zabytków, informuje, że wyjaśnienia złożone wojewodzie zostaną opublikowane na stronie internetowej Urzędu Ochrony Zabytków.

1 1 1

Źródło: