Inne

Nie wiadomo co się dzieje z kapitanem Tomaszem Cichockim, który samotnie opływa świat pod żaglami. Od siedmiu tygodni nie ma z nim kontaktu. Organizator rejsu ma nadzieję, że to tylko awaria prądu.

Przypomnijmy. 54-letni olsztynianin jest w samotnym rejsie dookoła świata od prawie trzystu dni. Płynie na długim na niecałe 12 metrów jachcie Polska Miedź. Wyprawa zaczęła się 1 lipca ubiegłego roku w Breście.

Miał to być trzeci, samotny polski rejs wokół ziemi bez zawijania do portów. Niestety, po minięciu Przylądka Dobrej Nadziei, na skutek awarii, żeglarz musiał przerwać podróż i zawinąć do Port Elizabeth w RPA.

Nie zrezygnował i po dokonaniu niezbędnych napraw, ruszył ponownie przed siebie. Pod koniec listopada przestał się jednak kontaktować ze światem zewnętrznym. Dopiero w Boże Narodzenie do Polski dotarła informacja z rosyjskiego statku Profesor Kromow, który napotkał Polską Miedź w okolicach Nowej Zelandii i nawiązał z nią kontakt przy pomocy krótkofalówki. Okazało się, że Cichocki ma awarię systemu łączności satelitarnej.

To była ostatnia informacja, jaka od niego dotarła. Wiadomo, że 8 lutego, jako piąty Polak w historii, pokonał samotnie pod żaglami Przylądek Horn. Wiadomo, bo jego pozycję można było śledzić dzięki sygnałowi nadawanemu z pokładu Polskiej Miedzi.

Od 13 marca i to nie jest możliwe. Sygnał przestał być odczytywany. Mając na uwadze wcześniejsze kłopoty Cichockiego, organizatorzy rejsu początkowo nie byli zaniepokojeni. Rozważali różne możliwości. Być może sygnał nie może się przebić na mocno uczęszczanym przez inne, większe jednostki szlaku, na którym się znalazł? Możliwe także, ze doszło do awarii prądu. To tłumaczyłoby, dlaczego Cichcocki nie próbuje się kontaktować z innymi statkami przy pomocy krótkofalówki.

- Nie zmienia to faktu, że jesteśmy poważnie zaniepokojeni sytuacją i rozpoczęliśmy poszukiwania Polskiej Miedzi - mówi Krzysztof Mikunda, szef projektu Around the World Delphia Project, jak nazwano wyprawę olsztyńskiego żeglarza. - Skontaktowaliśmy się m.in. z agencjami morskimi i armatorami, których statki znajdują się na trasie jachtu. Na razie bez rezultatu.

Cichocki zniknął z map u wybrzeży Brazylii. Zakładając najbardziej optymistyczny wariant, w tej chwili powinien się zbliżać do Wysp Kanaryjskich i pod koniec przyszłego tygodnia zameldować się w Breście.

- Cały czas mam nadzieję, że tak właśnie będzie - wyznaje Mikunda. - Być może Tomek jest jedyną osobą na świecie, która nie wie, jakiego zamieszania stał się przyczyną.

Rejs kapitana Cichockiego można śledzić na bieżąco na stronie internetowej: www.kapitancichocki.pl i na facebooku: www.facebook.com/atwdp.

Tomasz Falba

Fot. Krzysztof Mikunda

Ilustr. www.kapitancichocki.pl 

Komentarze   

0 Tomek odnalazł się
http://www.facebook.com/atwdp
25 kwiecień 2012 : 08:55 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1

Ostatnie ankiety