Nawet ponad 50 tysięcy ton chemicznych środków bojowych utopiono w Bałtyku po zakończeniu II wojny światowej. Stwarzają one duże zagrożenie, ale nikt dotąd nie podjął próby skutecznego oczyszczenia naszego morza z tych niebezpiecznych substancji.
A są to między innymi gazy bojowe, które podczas ostatniej wojny nie zostały użyte, a teraz - w warunkach pokoju - mogą nam zagrażać (np. iperyt). To ma się jednak zmienić, dzięki wsparciu finansowemu z Unii Europejskiej, która w celu zbadania możliwości uczynienia dna Bałtyku bardziej bezpiecznym dla rybołówstwa czy budowy elektrowni wiatrowych przeznaczyła 4,8 miliona euro na realizację projektu Chemical Munitions Search & Assessment (chemiczna broń - badanie i ocena).
Projekt ten realizują instytucje naukowe i administracyjne z Polski, Szwecji, Finlandii, Niemiec i Litwy, zaś koordynatorem jest Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie.
- Na dnie Bałtyku spoczywa niemal cały zapas broni chemicznej III Rzeszy - powiedział wczoraj dr Jacek Bełdowski, kierownik Pracowni Biogeochemii Morza Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie, podczas konferencji inaugurującej obrady związane z realizacją ww. projektu. - Te środki bojowe zatapiano między innymi na Głębiach Bornholmskiej i Gotlandzkiej oraz na innych rozproszonych składowiskach. Wyrzucone tam trujące substancje zamknięte są w bombach, pociskach czy pojemnikach.
Realizacja projektu potrwa kilka lat. Jego efektem będzie m.in. dokładna mapa miejsc, w których na dnie Bałtyku znajdują się bojowe środki chemiczne.{jathumbnail off}
Inne
Broń chemiczna na dnie Bałtyku
28 września 2011 |
Źródło:
