Inne
Problemy, z jakimi się borykają przedsiębiorcy branży morskiej, były tematem niedawnej dyskusji w szczecińskim porcie. Na spotkaniu z cyklu "Poznajmy się", zorganizowanym przez Zachodniopomorski Oddział Regionalny Krajowej Izby Gospodarki Morskiej, gościli przewodniczący sejmiku i wicemarszałek województwa.

Przedsiębiorcy mówili m.in. o problemach, z jakimi borykają się firmy działające w sektorze portowo-logistycznym, stoczniowym czy turystyce morskiej i rzecznej.

- Nowelizacja ustawy o VAT satysfakcjonuje nas w 70 procentach - stwierdził Jan Stasiak, przewodniczący Rady Interesantów Portu Szczecin. - Cały czas czekamy, aż zakończą się kontrole w spółkach przeładunkowych.

Portowcy nadal mają obawy, że fiskus zażąda od nich wpłaty zaległości za trzy lata, wraz z odsetkami, podatku od usług przeładunkowych.

Firmy portowe ciągle czekają też na decyzję o obniżeniu stawki oprocentowania opłaty z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości. Przypomnijmy, że jest ona 10 razy wyższa niż w Gdańsku i Gdyni.

- W porcie drgnęło, ale są to pozory - ocenił Jan Stasiak. - Wzrosły koszty paliwa, robocizny, materiałów, a ceny na usługi pozostały te same. Tymczasem konkurencja, jak choćby Rostock, nie śpi.

Szef Rady Interesantów Portu, który jednocześnie jest prezesem spółki Fast Terminals, zaznaczył, że kiedyś przy 20 tys. ton obrotu jego firma wychodziła na plus, dziś natomiast, aby uzyskać taki wynik, potrzeba obrotu na poziomie 25 tys. ton.

Bardziej optymistycznie wypowiadał się Jarosław Siergiej, prezes Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście.

- W ciągu najbliższych 3-5 lat wydamy 700 milionów złotych na inwestycje, z czego 240 milionów to bezzwrotne dofinansowanie unijne - mówił o planach rozwojowych zespołu portów J. Siergiej.

Wspomniał też o powołaniu Klastra Morskiego Pomorza Zachodniego, który ma integrować gospodarkę morską w naszym regionie.

Omawiając sytuację branży stoczniowej, Arkadiusz Świech ze spółki Finomar zauważył, że obecnie nie ma zdecydowanego lidera. Działa za to sporo małych firm stoczniowych.

- W tym roku przemysł okrętowy i konstrukcji wielkogabarytowych mocno odbija od dna, ale potrzebne jest współdziałanie - zwrócił się do przedstawicieli samorządu wojewódzkiego.

Z kolei Cezary Sylwestrzak, przewodniczący Rady Zachodniopomorskiego Oddziału Regionalnego KIGM, apelował o niedopuszczenie do tego, by majątek stoczni remontowej "Gryfia" wypłynął ze Szczecina.

Goście z Urzędu Marszałkowskiego - przewodniczący sejmiku Marek Tałasiewicz i wicemarszałek Wojciech Drożdż - podkreślali, że ani sejmik, ani UM nie są partnerami gospodarczymi dla przedsiębiorstw z branży morskiej i nie mają kompetencji do współpracy na poziomie biznesowym.
- Sejmik może jedynie dbać, by pewne stanowiska przebijały się do decydentów - tłumaczył M. Tałasiewicz.

Przewodniczący sejmiku wyjaśnił też, czym się zajmuje komisja ds. gospodarki morskiej. Gremium to pracuje obecnie nad dwoma pakietami spraw: pierwszy dotyczy dostępności do naszych portów, a drugi próby stworzenia struktury stoczniowej łączącej w sobie zdolności produkcyjne, remontowe, wdrożeniowe i badawcze.

- Dlaczego rewitalizacja Porty Holding miałaby być jedynym wyjściem? - zastanawiał się M. Tałasiewicz. - Rozpatrzmy różne warianty.

Wojciech Drożdż dodał, że Centrum Obsługi Inwestorów i Eksporterów, funkcjonujące przy Urzędzie Marszałkowskim, stara się pozyskać również inwestorów dla terenów postoczniowych i niedawno dwóch znaczących się pojawiło.

- Jako środowisko szczecińskie musimy być zgrani - apelował wicemarszałek Drożdż, podając za przykład skuteczny lobbing środowiska gdańskiego, dbającego o swoje lokalne interesy.


Elżbieta Kubowska

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter