Inne
Ze Sławomirem Berbeciem, honorowym przedstawicielem Pomorza w Chinach, rozmawia Lech Parell.

Jak wyglądają kontakty pomorskie z Chinami?
Dość dobrze, ale zawsze chciałoby się więcej. Mamy porozumienie Pomorza z Szanghajem. Od kilkudziesięciu lat działa żeglugowa firma Chipolbrok. Mało osób wie, że było to pierwsze joint venture chińsko-zagraniczne! Interesująca jest współpraca uczelni pomorskich. Na Politechnice Gdańskiej studiuje 70 Chińczyków. Z kolei Uniwersytet Gdański we współpracy z Uniwersytetem Pedagogicznym w Harbinie kształci kilkudziesięciu Chińczyków na polonistyce i na kierunku International Business.

A jeśli chodzi o kontakty czysto biznesowe?
Kształcenie to jest najlepszy biznes! Mamy też wiele firm importujących z Chin. Niektóre nawet na dużą skalę. Zlecają one produkcję według swoich, rodzimych wzorów, np. ubrań. Najbardziej znana z nich to gdańska LPP. Dobrze radzi sobie gdyński Comex sprowadzający wytworzone według swojego patentu systemy zasilania komputerów.

Co my możemy sprzedać Chińczykom.
Od jakiegoś czasu aktywna jest branża jubilerska. Na rynek chiński wchodzą firmy bursztynowe, promują swoją markę i własne, czyli pomorskie produkty. Ostatnio w Szanghaju prezentowała się firma Batycki.

Z jakim to się spotyka odbiorem?
Dobrym, ale trzeba pamiętać, że Chiny to jest bardzo duży i szalenie zróżnicowany kraj. Może pan być nawet niezwykle znany w Pekinie czy Szanghaju i mieć niezłe wyniki biznesowe, lecz w innej części nikt o panu nic nie będzie wiedział.

A co ze wspólnymi przedsięwzięciami, takimi jak kiedyś Chipolbrok?
Jest trochę gorzej, ale można zauważyć poszukiwanie współpracy. W przetargu na akcje Lotosu deklarowała udział firma CNPC. To największy tamtejszy koncern petrochemiczny. Jakościową zmianę można zauważyć w skali Polski, ale jednak poza Pomorzem. W ubiegłym roku China Oversees Engineering Group wygrała wart 500 mln przetarg na budowę odcinków autostrady A2. China North Railways Group wart 300 mln konkurs na przebudowę infrastruktury kolejowej. Mam nadzieję, że dalej sprawy będą szły w tym kierunku, bo autostrady i koleje Chińczycy mają świetne. Ostatnio otwarto liczącą tysiąc kilometrów linię kolejową Kanton - Wuhan. Pociąg pokonuje ją w 3 godziny.

Duże inwestycje mogłyby przetrzeć szlaki dla mniejszych?
Jest taka możliwość. Zwłaszcza że gdy na świecie brakuje pieniędzy, Chińczycy mają ich w bród. Tegoroczne rezerwy ocenia się na ponad 2 bln dolarów. W 70 proc. są one lokowane w amerykańskich papierach skarbowych. Ale widać, że Chińczycy woleliby już zacząć inwestować w coś innego. Może więc w nasze firmy? Jest to o tyle realne, że Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna już oferuje ciekawe lokalizacje.

Czy robienie interesów z Chinami jest bezpieczne?
Nieuczciwi ludzie są wszędzie. Ostatnio szef pewnej organizacji pracodawców mówił mi, że najwięcej nieuczciwych praktyk pojawia się w kontaktach z przedsiębiorcami z Niemiec. Korupcja jest też w Chinach, ale z pewnością nie taka jak w Rosji czy w Ameryce Łacińskiej. Co ważne, prawie nie istnieje zagrożenie konfiskatą majątku. Moim zdaniem jest bezpiecznie. Ale oczywiście pomoc zaufanych osób jest zawsze niezbędna. Bo może być np. tak, że tłumacz załatwia swoje interesy, a nie tłumaczy.

Czy pomorskie firmy inwestują w Chinach?
Mało, ale się zdarza. Ostatnio np. firma Secespol założyła przedsiębiorstwo z chińskim partnerem. Zajmują się wymiennikami ciepła i mają technologię na poziomie, która pozwala myśleć o znalezieniu dobrej niszy na niezwykle wymagającym chińskim rynku.

Chiny kojarzą się z gumowymi butami, a nie wymagającym rynkiem.
To stereotyp. Ma tyle wspólnego z rzeczywistością co mówienie, że w Chinach podaje się w restauracjach psy lub małpy.

A nie podaje się?
Takie dania znaleźć jest niezwykle trudno. Nogi trzeba schodzić. Potrawę z psa widziałem bodaj raz w jakiejś specjalnej restauracji, chyba koreańskiej. Potrawy z małpy nigdzie. Stereotypy utrudniają interesy, bo ludzie czasem spodziewają się nie tego, czego powinni.

Jakie są więc Chiny dzisiaj?
Funkcjonuje mit, że to jest państwo zniewolone.

To jest mit?
Obecny chiński komunizm nie jest tym samym, znanym nam z epoki Mao czy z PRL. Wolna gospodarka, własność prywatna, swoboda podróżowania. Z wyjątkiem tych, którzy są skazani.

Za działalność polityczną na przykład.
Chińczyków nie interesuje demokracja w takim znaczeniu jak nas, Europejczyków. Oni wybrali tzw. trzecią drogę i są przekonani, że idą nią dobrze. Oni na razie chcą się bogacić. Poza tym naprawdę trudno nie zauważyć zmian. Chiński internet.

Internet? Taka to jest wolność, że Google właśnie grozi wycofaniem się z tamtejszego rynku.
Cenzura istnieje bez wątpienia. Ale tak naprawdę ogranicza się do kilku tematów, które w tym kraju są traktowane śmiertelnie poważnie. W całą resztę się nie ingeruje.

Jakich?
Przede wszystkim sprawy terytorialne. Kwestie związane z Tybetem, w tym działalnością Dalajlamy. Podobnie jest z Tajwanem, którego odrębność w Chinach nie jest uznawana. Cenzura ingeruje też wówczas, gdy ktoś zbyt ostro atakuje partię komunistyczną. A w szczególności gdy krytyka miałaby dotyczyć najważniejszych osób w państwie, których jest dziewięć.

Chińczykom Pana zdaniem to nie przeszkadza?
To jest państwo, które rozwija się w tempie 8-9 proc. rocznie i ludzie tam z tego korzystają pełnymi garściami. 800 tysięcy osób jest milionerami, licząc w dolarach! Nowych samochodów BMW sprzedano tam w ub. roku ok. 90 tys., a mercedesów ok. 70 tys. A oprócz tego Chińczycy widzą rzeczy, które napawają ich dumą narodową.

Jakie?
My nie zdajemy sobie sprawy, z rzeczywistej pozycji Chin na arenie międzynarodowej, bo w wielu wypadkach aktywność chińska rozwija się poza Europą. W grudniu prezydent USA spędził w Chinach cztery dni, próbując nakłonić przywódców do zdewaluowania juana. Nic nie wskórał. Właściwie nie załatwił żadnej ze spraw. Chińczycy są niezwykle mocni w Afryce. Np. w szczycie Afryka - Chiny wzięło udział 48 na 56 państw afrykańskich, reprezentowanych przez 41 prezydentów. Już to pokazuje autorytet, jakim się cieszą. Niedawno wysłali swoje okręty do ochrony konwojów w Zatoce Adeńskiej. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było.

Tej potędze towarzyszy jednak niewyobrażalna bieda dużej części społeczeństwa.
Niezamożni ludzie są wszędzie. Także w USA czy w Polsce. Inne są koszty utrzymania na prowincji, inne w dużych miastach. W każdym razie bieda nie jest dominującym wrażeniem z pobytu w Chinach, a mieszkam tam 15 lat. Dużo bardziej szybkość wychodzenia z niej. Ten kraj w roku 2003 był piątą gospodarką globu, wytwarzając 13 proc. światowej produkcji przemysłowej. Pięć lat później był już na trzecim miejscu i wytwarzał 20 proc. W tym roku lub w 2011 przeskoczy Japonię i będzie na drugiej pozycji.

Co możemy zrobić, żeby jakoś skorzystać na tym chińskim boomie?
Musimy konkurować z Niemcami czy Francuzami. Oni oferują nie surowce, ale wysoką technologię. Nasze firmy muszą szukać dla siebie nisz rynkowych i z wysoko przetworzonymi towarami najwyższej jakości. Oczywiście ciągle można im sprzedawać miedź. Ale to nas sytuuje na niewysokiej pozycji.

Wkrótce w Szanghaju odbędzie się EXPO. Czy Pomorze tam jakoś zaistnieje?
Będą co najmniej dwa wydarzenia. Mogą być one dobrą okazją do promocji pomorskich firm. W czerwcu będą Dni Morza, gdzie można zaprezentować np. nasze jachty, łodzie, osprzęt itp. We wrześniu będzie druga okazja: Dni Pomorza. Mam nadzieję, że nasze firmy ten czas wykorzystają.{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter