Dopiero po wyciągnięciu na powierzchnię okazało się, że barka ma rozszczelniony kadłub i to było przyczyną jej zatonięcia.
Jednostka należy do dwóch braci. Stała zacumowana w marinie na Basenie Północnym. Zatonęła 29 grudnia wieczorem. Poszła na dno dosłownie w trzy minuty. Jak mówi jeden z jej właścicieli, barka ma już pół wieku.
- My z bratem mamy ją od 10 lat - dodaje Marek Słaby, współwłaściciel. - Do tej pory nie było żadnych problemów. Jest przystosowana do mieszkania. Byliśmy nią w Holandii, Paryżu, Brukseli.
Wczoraj od rana trwała akcja wyciągania barki. Podczepiono dwie liny, które ciągnął wielki dźwig. Po wyciągnięciu mniej więcej do połowy, wypompowano wodę. Koszt całej operacji szacuje się na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po wyciągnięciu potwierdziły się przypuszczenia, że barka nie wytrzymała naporu lodu.
- Teraz musimy wyciągnąć wszystko z jej wnętrza, meble itp. - mówi Marek Słaby. - Dopiero wtedy będziemy mogli przystąpić do jej naprawy.
Jeszcze kilka dni to potrwa.
(HA){jathumbnail off}
Inne
Pół dnia wyciągali zatopioną barkę. Będzie jeszcze pływać.
20 stycznia 2011 |
