Inne
Trwający godzinę film oraz setki zdjęć przywiozła do Trójmiasta ekspedycja płetwonurków, która u wybrzeży Norwegii zeszła pod wodę do wraku niszczyciela ORP Grom, zatopionego podczas II wojny światowej. Materiał z wyprawy trafi teraz do Muzeum Marynarki Wojennej i w przyszłości pokazywany będzie zwiedzającym. Ekspedycja, rozpoczęta 6 sierpnia, zakończyła się pełnym sukcesem. Nurkowie, by dotrzeć do Norwegii, poświęcili pięć dni.

- Najpierw przeprawiliśmy się promem do Szwecji, następnie przejechaliśmy 2 tys. km samochodami do Narwiku, gdzie czekała na nas specjalnie przygotowana dla nurków jednostka - tłumaczy Sebastian Popek, prezes Bałtyckiego Towarzystwa Wrakowego, kierownik ekspedycji.

Zejścia na głębokości ponad 100 metrów pod wodą także trwały pięć dni. Wykonywała je dziewięcioosobowa ekipa nurków, podzielona na zespoły, które czterokrotnie schodziły w głębiny.

- Każdy z zespołów miał ściśle określone zadania - mówi Tymek Podgórczyk, członek wyprawy. - Był zespół fotograficzny i dwa zespoły wideo. Podczas nurkowań udało się nam nakręcić ponad godzinę materiału filmowego. Z tego, co wiemy, jest to jeden z najobszerniejszych podwodnych materiałów z wraku ORP Grom. Cieszymy się, że będziemy mogli go przekazać historykom z Muzeum Marynarki Wojennej z Gdyni, Urzędowi Morskiemu oraz wszystkim zainteresowanym. Myślę, że materiał ten przybliży ostatnie chwile jednostki oraz jej załogi.

Nurkom nakręcenie wysokiej jakości filmu umożliwił nie tylko specjalistyczny, drogi sprzęt, lecz także sprzyjająca pogoda.

- Widoczność była niespotykana - stwierdza Michał Linettej, członek wyprawy. - Rzadko się zdarza, aby podczas tak trudnych nurkowań była taka wspaniała widoczność, często sięgająca 30-40 metrów. Nie było dużych pływów, wiatru i fal, które mogły uniemożliwić nam nurkowania.

Tymek Podgórczyk przyznaje, że ekspedycja na ORP Grom to wyprawa jego życia. Materiał z ekspedycji nurkowie zamierzają udostępnić miłośnikom wraków na witrynie internetowej. Zresztą na stronie www.grom2010.pl, poświęconej wyprawie, nurkowie opisywali szczegóły już podczas trwania nurkowań.

"Po dojściu do wraku na głębokości około 77 m pierwszym widokiem, na jaki się natykamy, jest odwrócona do góry dnem dziobowa część kadłuba. Na burtach, tak jak w dniu zatonięcia, dumnie spoczywają ogromne kotwice. Płynąc w stronę rufy, a właściwie miejsca, w którym powinna się znajdować, napotykamy na ogrom- ną wyrwę w kadłubie tuż pod linią wody. Po przepłynięciu kilkunastu metrów widzimy, że wrak jest przełamany na pół" - napisał Tymek Podgórczyk.


Szymon Szadruski

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter