— Nie wierzę, to chyba nie o naszym mieście — mówią elblążanie, którzy przeczytali opis Elbląga w poniedziałkowym numerze Newsweeka. Opublikował on ranking prezydentów największych miast w Polsce, w którym Henryk Słonina zajął zaszczytne piąte miejsce.
Z notki uzasadniającej wysokie miejsce prezydenta Słoniny można się dowiedzieć, że od kiedy polskie statki swobodnie pływają po całym Zalewie, Port Morski w Elblągu pracuje pełną parą. Odpływają stamtąd barki z węglem do Kaliningradu (tak właśnie jest napisane!). Trwają również przygotowania do budowy szybkiej linii z Ukrainy do Elbląga, aby przez nasz port biznesmeni zza wschodniej granicy wysyłali swoje towary do Skandynawii.
Prężnie rozwija się turystyka. Statki pasażerskie każdego dnia zabierają na pokład setki osób. A za dwa lata, jak powstanie Pętla Żuław, do miasta ściągną kolejne rzesze turystów. Tak nasze miasto opisują dziennikarze Newsweeka.
— Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że prawie wszystkie zdania w tej publikacji są nieprawdziwe lub też nie zostały poddane rzetelnej analizie dziennikarskiej — pisze Robert Szaj, były prezes Elektrociepłowni Elbląg i były p.o. prezesa Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.
Po pierwsze swobodna żegluga po Zalewie Wiślanym nie ożywiła portu w Elblągu, nie miała też żadnego wpływu rozwój turystyki w regionie.
— Po czterech straconych sezonach żeglugowych ciężko ponownie wrócić do gry — przyznaje Julian Kołtoński, dyrektor Zarządu Portu Morskiego w Elblągu. — Pod koniec maja powinny do nas dotrzeć pierwsze barki z węglem, ale startujemy praktycznie od zera. Szukamy ludzi, którzy chcą kupować towary w Rosji i transportować je przez nasz port.
W kierunku Kaliningradu barki z węglem nie pływają — nie miałoby to zresztą żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Niemal każdy wie, że rosyjski węgiel jest tańszy od polskiego.
— Obecnie nie ma praktycznie żadnej regularnej wymiany towarów pomiędzy portami Elbląg i Kaliningrad — zauważa Robert Szaj. — A skoro prezydent tak walczył o przywrócenie swobodnej żeglugi po Zalewie, dziwię się, że odwiedzając kilka dni temu obwód kaliningradzki udał się tam drogą lądową. Była to doskonała okazja, by promować żeglugę po Zalewie — dodaje.
Z kolei szybkie połączenie Elbląga z Ukrainą miałoby sens, ale tylko wtedy, gdyby istniał przekop mierzei Mierzei Wiślanej.
— Co znacząco skróciłoby trasę dostępu do otwartego morza — wyjaśnia Szaj.
A przekop — o ile w ogóle powstanie — to nie szybciej niż w 2017 roku. Przez najbliższe trzy lata będzie przygotowywany raport oddziaływania tej inwestycji na środowisko.
Elbląg, niestety, nie jest też turystycznym Eldorado, jak można wnioskować z lektury.
— Setki „turystów” w latach dziewięćdziesiątych pływało do Kaliningradu, ale raczej nie w celach turystycznych, a „zakupowych” — przypomina Robert Szaj.
Magnesem były sklepy wolnocłowe na statkach. Dzisiaj z Elbląga nie odpływa do Kaliningradu ani jeden statek.
Warto też przypomnieć, że do projektu Pętli Żuław prezydent Słonina podchodził wyjątkowo sceptycznie.
— Ten tekst został chyba napisany na podstawie jakichś materiałów reklamowych, gdzieś zza biurka — ocenia Jerzy Wcisła, radny PO, szef elbląskiej delegatury Urzędu Marszałkowskiego i dodaje: — Musieliśmy prezydenta namawiać do włączenia się w Pętlę Żuław, bo jako jedyny z kilkunastu partnerów tego projektu, nie chciał podpisać umowy.
Potwierdza to rzecznik Urzędu Miejskiego Joanna Urbaniak.
— Sam projekt jest dobry, ale sposób jego realizacji wiąże się z dużym ryzykiem — wyjaśnia. — Jeżeli któryś z partnerów nie wywiąże się z zapisów umowy, pozostali poniosą tego konsekwencje, także finansowe.
Ostatecznie prezydent umowę podpisał, ale z zastrzeżeniem, że pewne jej zapisy będą jeszcze skorygowane.
(...)
rm
Źródło: Dziennik Elbląski{jathumbnail off}
Inne
Newsweek chwali Elbląg, ale czy wie za co?
20 maja 2010 |
