
Podróżnicy jeszcze podczas przygotowań na Motławie
Dziś Ekspedycja Wisła, bo tak się nazywa najnowszy projekt Fundacji i Instytutu Marka Kamińskiego, naprawdę startuje. Jej uczestnicy, zaopatrzeni w kajaki, już jadą samochodami pod Baranią Górę, czyli tam, gdzie nasza królowa bierze początek. Prawdziwy spływ Wisłą zaczną jednak dopiero pojutrze, pod Oświęcimiem. Niski stan wody w Czarnej i Białej Wisełce nie pozwala bowiem na kajakowanie w górach.
Przed uczestnikami prawie tysiąc kilometrów, 26 miejscowości i siedem miast, w których zatrzymają się na tyle długo, by spotkać się z lokalną społecznością.
- Każdy z tych postojów ma temat przewodni - tłumaczy Ewelina Ewertowska, koordynator projektu. - W Oświęcimiu spotkamy się np. z "Ekspresem Solidarności", organizowanym przez Europejskie Centrum Kultury. Potem będzie Kraków, Kazimierz Dolny, Warszawa, Toruń, Tczew. Do Gdańska dotrzemy pod koniec września.
- Ja, niestety, ze względu na problemy z kręgosłupem, nie popłynę - wyznaje Liv Arnesen. - Ale będę promować tę wyprawę w Norwegii. A w kajaku godnie mnie zastąpi Kristin Fosland Olsen, inna polarniczka.
Oprócz polarników, globtroterów i innych entuzjastów outdoor'owego trybu życia, w wyprawie uczestniczyć będą harcerze z USA, o polskich korzeniach oraz harcerze z 30. Wodnej Drużyny Harcerzy przy Zespole Szkół Chłodniczych i Elektronicznych w Gdyni. To doświadczeni wodniacy.
- W ubiegłym roku pływaliśmy po rzece Ebro w Hiszpanii, a wcześniej po Pregole w Rosji - mówi Dariusz Mielewczyk.
Szczególnym załogantem jest Maciej Urbaniak, który porusza się na wózku.
- Chciałbym udowodnić innym niepełnosprawnym, że gdy się czegoś bardzo chce, to wszystko jest możliwe - tłumaczy. - Ukończyłem, dzięki Fundacji Marka Kamińskiego, kurs instruktorów pływania, zdałem egzamin na prawo jazdy, nauczyłem się angielskiego, a na siłowni przerzucam pięć ton dziennie. Na kajaku też sobie poradzę.
Marek Kamiński twierdzi, że Wisła jest czystą, piękną, dziką rzeką i nie należy się od niej odwracać.
- Chcemy ją przywrócić Polakom jako źródło życia, historii, kultury - mówi. - Będziemy więc prowokować do dyskusji o jej przyszłości, mając nadzieję, że tak jak wyprawy z Jaśkiem Melą na bieguny zmieniły postrzeganie niepełnosprawnych, tak Ekspedycja Wisła zmieni sposób myślenia o naszej największej rzece. Bo niestety, nawet Zbigniew Herbert pisał: "Rów, w którym płynie mętna rzeka, nazywam Wisłą"...
Kajakowiczom, z uwagi na bezpieczeństwo, towarzyszyć będzie jacht "Ola", własność Żeglugi Wiślanej, a dokładnie Łukasza Krajewskiego. Bo, jak przekonuje Tomasz Sowiński, prezes Związku Miast Nadwiślańskich - Wisła jest królową, a każda arystokratka ma swoje narowy.
Irena Łaszyn{jathumbnail off}
