
Ten fragment Zatoki Gdańskiej ma być chroniony
(© Archwium)
Samorządowcy spotkali się już z ekologami.
Chodzi o utworzenie pierwszego w kraju podwodnego rezerwatu przyrody u podnóża unikatowej Kępy Redłowskiej. Greenpeace zamierza pilnować, by na wyjątkowo cennym obszarze nadal można było prowadzić nurkowania, ale tak żeby nie szkodzić przyrodzie.
Teraz obie zainteresowane strony zamierzają lobbować u parlamentarzystów, aby stworzyli oni możliwości prawne powołania do życia takiego podmorskiego obszaru chronionego. - W dziewięciu największych polskich miastach rozpoczęliśmy już zbieranie podpisów pod petycją o utworzenie rezerwatu - mówi Magdalena Figura, koordynator kampanii morskiej Greenpeace Polska. - Dokument trafi wkrótce do Ministerstwa Środowiska. Chcemy też przekonać parlamentarzystów, aby przychylnym okiem spojrzeli na możliwość utworzenia takich rezerwatów. Podwodne obszary chronione funkcjonują przecież w innych krajach.
Aby rezerwat można było utworzyć, potrzebna będzie zmiana obowiązujących przepisów i rozporządzenie ministra środowiska. - Własnymi kanałami będziemy przekonywać decydentów w Warszawie do takich kroków - mówi Jerzy Zając, dyrektor Urzędu Miasta Gdyni. - To paradoks, że w Polsce nie można na razie w ten sposób chronić obszarów wodnych, bo nie ma odpowiednich uregulowań prawnych. Według mnie, byłoby idealnie, gdyby kompetencje do tworzenia podobnych rezerwatów przydzielić choćby specjalistom z urzędów morskich.
Podwodnych obszarów, które w Polsce warto byłoby chronić, jest więcej, znajdują się nie tylko w okolicy Gdyni, lecz także Szczecina. Greenepeace chce doprowadzić do ochrony obszaru, który ciągnąłby się od mola w Orłowie do ostróg bulwaru Nadmorskiego. Na tym właśnie obszarze występuje bowiem wyjątkowo dużo gatunków roślin podwodnych i zwierząt zagrożonych wyginięciem. Dlatego morze u podnóża Kępy Redłowskiej jest zapleczem biologicznym dla całej Zatoki Gdańskiej. Jedyny na obszarze Trójmiasta naturalny obszar kamienistego dna obfituje m.in. w odradzające się łąki zostery, chronione jako specjalne siedlisko na mocy prawa unijnego. Utworzenie rezerwatu w tym miejscu uchroniłoby ten obszar przed próbami umacniania brzegu z jednej strony i erozją z drugiej, bo mogą one bardzo zaszkodzić roślinności.
- Chcielibyśmy doprowadzić do stworzenia obszaru chronionego jak najszybciej - deklaruje Magdalena Figura z Greenpeace Polska. - Jednak samo wyznaczenie terenu i inwentaryzacja trwać mogą około roku.
Szymon Szadurski{jathumbnail off}
