
- Około 33 procent lądowego obszaru naszego kraju jest objęta różnymi formami ochrony - zwraca uwagę Jacek Winiarski, rzecznik prasowy, Greenpeace Polska. - Sytuacja ma się zupełnie inaczej na obszarach morskich. Do dziś nie powstał tam żaden rezerwat przyrody. Istnieją parki narodowe i krajobrazowe zawierające w swoich obszarach części morskie. To za mało, by zapobiec destrukcyjnej działalności człowieka.
- Greenpeace uważa, że właściwą ochronę obszarów morskich, w tym Kępy Redłowskiej, mogą zapewnić jedynie rezerwaty przyrody na terenach morskich, wolne od destrukcyjnej działalności człowieka. Jak najszybciej powinny zostać podjęte działania zmierzające to jasnego ustalenia organów władnych je utworzyć - komentuje Magdalena Figura, koordynatorka kampanii morskiej w polskim Greenpeace.
- Próba rozwiązania problemu tworzenia rezerwatów na obszarze Bałtyku to cenna inicjatywa - komentuje Joanna Jarosik, zastępca regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Pomorskiem, regionalny konserwator przyrody. - Trzeba przyjąć takie rozwiązanie, by pogodzić interesy przyrody i ludzi. Wszyscy z nas są zgodni, że należy chronić ten obszar, ale musimy znaleźć najlepszą formułę. To dobra okazja do uregulowania innych prawnych kwestii ochrony obszarów morskich. Teren proponowanego rezerwatu to bardzo dobre łowiska. Trzeba więc uściślić, co wolno tam robić, a co musi zostać zabronione.
Z badań naukowców wynika, że obszar morski, przylegający do Kępy Redłowskiej na lądzie, jest cenny, bo zaczynają się tam odradzać ginące kiedyś gatunki. Przykładem może być zostera - trawa morska.
Według Greenpeace Polska, proponowany już od lat 80. ubiegłego wieku rezerwat przyrody na obszarze morskim pod Klifem Redłowskim obejmuje jedyny w obszarze Trójmiasta naturalny obszar kamienistego dna, urozmaiconego trawą morską. Odradzające się łąki zostery są chronione jako specjalne siedlisko na mocy prawa UE.
Sama nazwa: rezerwat podmorski, może być silnym magnesem dla turystów, zwłaszcza zagranicznych. Rezerwaty takie na świecie są chętnie odwiedzane przez miłośników płetwonurkowania. Tu, na terenie przyszłego wodnego obszaru chronionego "Kępa Redłowska", zwiedzanie podwodnego świata może się z powodzeniem odbywać. Zdaniem prof. Jana Marcina Węsławskiego, kierownika Zakładu Ekologii Morza w Instytucie Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie, nie zaszkodzi to naturalnemu środowisku. - Średnia głębokość obszaru do zwiedzania wynosi około 4 metrów, a kamienne dno i podmorskie łąki są w odległości około 250 metrów od brzegu. To jeden z najcenniejszych przyrodniczo obszarów Zatoki Gdańskiej - wyjaśnia .
Według Greenpeace Polska, ochroną rezerwatową powinien zostać objęty przybrzeżny pas morza i dna morskiego o szerokości 1 km, od linii brzegowej do głębokości 9-10 m, tj. do maksymalnego zasięgu roślinności dennej. Od południa ograniczony jest molem w Orłowie, a od północy ostrogą bulwaru nadmorskiego w Gdyni. Ustanowienie rezerwatu powinno ochronić ten obszar przed próbami umacniania brzegu i walki z erozją.
Warto wiedzieć, że teren planowanego rezerwatu podmorskiego "Kępa Redłowska" to nie jedyne w Zatoce Gdańskiej atrakcyjne miejsce.
Bałtyk na swoim dnie ukrywa wiele interesujących krajobrazów, roślin, zwierząt a także zabytków.
Turystyczne wraki
Niektóre zatopione jednostki są na płyciznach, inne - na dość znacznych głębokościach. Większość z nich - do 50 metrów, niektóre z pozostałych nawet do prawie 80 metrów poniżej poziomu wody.
Na Zatoce Gdańskiej znajduje się wrak "Abille" - holownik parowy, zatopiony pod koniec II wojny światowej, leży niedaleko cypla Półwyspu Helskiego, głębokość 40 m. W pobliżu jest ORP "Wicher" - zatopiony na początku II wojny światowej, niedaleko portu wojennego w Helu, głębokość 4-12 m.
"Groźny" - ścigacz zbudowany dla Polski w latach 50. w ZSRR, spoczywa u wejścia do portu w Jastarni, na głębokości kilkunastu metrów. Trałowiec "Delfin" - można znaleźć na środku Zatoki Puckiej, około 21 m poniżej lustra wody.
Warto też obejrzeć, stojąc na brzegu, torpedownię niedaleko Gdyni Babich Dołów. Relikty portu średniowiecznego znajdują się niedaleko Pucka, a można je zobaczyć z brzegu albo z łodzi, bez nurkowania.
Atrakcje natury
Chodząc nad wodą albo schodząc pod nią, można podziwiać w Zatoce Gdańskiej drugi świat. Na terenie przyszłego rezerwatu morskiego "Kępa Redłowska" zobaczymy duże głazy, przyniesione tu przez lodowiec ze Skandynawii. W całej zatoce napotkamy babki bycze - ryby przywiezione do nas w wodach balastowych statków. Pochodzą one z innych mórz.
Przy ujściu Przekopu Wisły, w rejonie Gdańska Świbna, dowiemy się, jak rzeka usypuje deltę. Najpierw tworzy wysepki. Na tych skrawkach lądu, zwykle tymczasowych, wypoczywają morskie ssaki - foki. W ubiegłym tygodniu widziano na Zatoce Gdańskiej także inne ssaki: morświny. Kto zauważy te zwierzęta (foki lub morświny), proszony jest o przekazanie wiadomości do Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu, pod czynne całą dobę telefony ratunkowe: 0601 88 99 40 lub 058 675 08 36, bądź e-mailem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Kazimierz Netka{jathumbnail off}
