Inne
Tak jak marzeniem klubów piłkarskich jest gra w Lidze Mistrzów, tak miasta walczą o wpis na listę UNESCO. Gdańsk ma na to szanse. Musi jednak zgłosić Stocznię Gdańską, a nie odbudowane po wojnie kamieniczki

Unesco Stocznia Gdańsk
Fot. Renata Dabrowska / AG

Lista Światowego Dziedzictwa UNESCO - 878 obiektów w 145 krajach - to spis tego, co na ziemi naprawdę warto zobaczyć. Znajdziemy na niej znane zabytki (np. piramidy w Egipcie, Tadż Mahal w Indiach) i cuda przyrody (np. Puszcza Amazońska w Brazylii, Wielki Kanion w USA).

Na liście są także polskie zabytki. Dla każdego z miast to wielki atut, bo wpis działa na turystów jak magnes. Za granicą działają nawet biura podróży, które organizują wycieczki wyłącznie po miejscach z listy UNESCO.

Gdańsk walczy o wpis na listę od 12 lat. Na razie bez skutku. Główny zarzut to "brak autentyzmu substancji historycznej". Urzędnicy próbowali bowiem zgłosić historyczne centrum Gdańska. Tutaj jednak większość kamienic nie jest oryginalna, a odbudowana po II wojnie światowej.

Miasto wciąż ma jednak szansę trafić na listę UNESCO. Jak przekonują eksperci, zamiast bezproduktywnie tracić energię na walkę o zabytkowe centrum, miasto powinno sporządzić nowy wniosek i zgłosić tereny opuszczone przez Stocznię Gdańską, czyli dawną Stocznię Cesarską. - To teren w pełni autentyczny, spójny, na który składają się zarówno oryginalne hale stoczniowe, sala BHP czy budynek dyrekcji, jak i urządzenia przemysłowe, a nawet kostka brukowa i szyny - mówi Sławomir Ratajski z Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa Kulturowego w Polsce i sekretarz generalny Polskiego Komitetu ds. UNESCO.

11 marca członkowie Komitetu przyjechali do Gdańska, by na własne oczy obejrzeć stocznię. - Byliśmy pod ogromnym wrażeniem - przyznaje Ratajski. - Wartość tego obiektu jako świadka historii Solidarności będzie rosła. Względy historyczne i zachowana oryginalność miejsca stanowią całość unikalną na skalę światową. Mam nadzieję, że nie tylko gdańszczanie zdają sobie sprawę z tego, jaki skarb posiadają. Bo kamieniczki hanzeatyckie, chociaż piękne, są w kilku miastach Europy. A Stocznia Gdańska jest tylko jedna.

- Cieszę się bardzo, że dawna Stocznia Cesarska, jedyny tego typu zachowany obiekt w Europie, została doceniona. Dla mnie jej wartość nigdy nie budziła wątpliwości - komentuje Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków.

Kwapiński przekonuje jednak, że jeśli chcemy, by stocznia trafiła na listę UNESCO, cały teren powinien być wpisany do rejestru zabytków. Aktualny plan miejscowy z 2004 r. chroni tylko dziewięć obiektów dawnej Stoczni Cesarskiej, m.in. budynek straży pożarnej, budynek dyrekcji, dwie kotlarnie, kuźnię i warsztat ślusarski. To pojedyncze budynki, nie cały zespół. A to znaczy, że pomiędzy nimi mogłyby powstać np. wieżowce, na które komitet UNESCO nigdy się nie zgodzi.

Aleksandra Kozłowska

Czytaj więcej w "Gazecie Wyborczej"
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter