Mimo kryzysu uczestnicy Morskiego Balu Charytatywnego nie zawiedli. Dzięki nim Dom Dziecka nr 1 wzbogacił się o 31 tys. zł. Pieniądze będą przeznaczone na dzieci wchodzące w dorosłość.
Po raz pierwszy w sześcioletniej historii Morskich Balów Charytatywnych organizująca je fundacja Pro Publico Mare zdecydowała się zbierać pieniądze nie na szpital, a na Dom Dziecka.
- Przez pięć lat przeznaczaliśmy pieniądze na szpitale. Dwukrotnie dofinansowaliśmy ten przy ul. św. Wojciecha i teraz dowiadujemy się, że będzie zamykany. Postanowiliśmy więc obrać inny cel - wyjaśnia Kazimierz Nowotarski, prezes Pro Publico Mare. - Ktoś rzucił pomysł domu dziecka. Spodobał nam się.
Pieniądze trafią na konkretne cele. - Chcemy wyremontować i wyposażyć prowadzone przez nas mieszkanie usamodzielnienia - wyjaśnia Mariola Wiśniewska, dyrektor Domu Dziecka nr 1 w Szczecinie.
To mieszkania, w których wychowankowie domu dziecka uczą się życia w rodzinie i w społeczności sąsiedzkiej.
Pani dyrektor odbierając czek zobowiązała się informować fundację, co dokładnie zostało sfinansowane z tej kwoty.
Organizatorom udało się zebrać więcej, niż się spodziewali. - Myśleliśmy, że w kryzysie będzie to co najwyżej 20 tys. zł - mówi Piotr Waszczenko, sekretarz Fundacji
Szósty Morski Bal Charytatywny odbył się w ostatnią sobotę karnawału w salach hotelu Radisson. Jak zwykle czas na pląsy, jedzenie i picie przerywany był występami artystycznymi i licytacjami.
Najwięcej pieniędzy fundacja zyskała, licytując obraz Katarzyny Szydłowskiej "Oczekiwanie II" - 12 tys. zł. Tradycyjnie wysoko wylicytowano jedno z win z Winarium Marka Kondrata i Syna. Opatrzona autografem aktora butelka poszła za osiem tysięcy.
- Do pierwszych trzech balów dopłacaliśmy, w kolejnych udało się zyskiwać kwoty znacznie przewyższające koszty. To daje motywację do organizacji następnych balów charytatywnych - deklaruje Waszczenko.
mpr {jathumbnail off}
Inne
31 tysięcy zł z morskiego balu dla dzieci
18 marca 2009 |
