Wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti zajęli Mokkę, miasto położone nad Morzem Czerwonym w pobliżu kluczowej cieśniny Bab al-Mandab - podał w czwartek Reuters. Świadkowie cytowani przez AFP widzieli bojowników wkraczających do miasta i wznoszących okrzyki „śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi”.
Tym samym Huti poczynili postępy na drodze do uzyskania kontroli nad cieśniną Bab al-Mandab, leżącą na jednym z najważniejszych na świecie szlaków dla statków przewożących surowce. Według czterech źródeł wojskowych we władzach Jemenu walki Hutich z siłami rządowymi, wspieranymi przez Arabię Saudyjską, zmierzają w stronę wznowienia wojny na pełną skalę. Huti dążą do opanowania całego jemeńskiego wybrzeża Morza Czerwonego – podały źródła.
W ostatnich dniach nastąpiła eskalacja walk między Hutimi a siłami uznawanego na arenie międzynarodowej rządu Jemenu (sojusznika Arabii Saudyjskiej). Konflikt ten stanowi drugi, obok wojny USA z Iranem, teatr działań wojennych zagrażający globalnym dostawom energii.
Cieśnina Bab al-Mandab, zwana Bramą Łez ze względu na niebezpieczne warunki nawigacyjne, stanowi południowe wyjście z Morza Czerwonego. Leży między Jemenem na Półwyspie Arabskim a Dżibuti i Erytreą na wybrzeżu afrykańskim. Cieśnina jest cennym celem dla Hutich, którzy kontrolują najgęściej zaludnione obszary Jemenu oraz znaczną część północy kraju.
Przez Morze Czerwone wiedzie jeden z najważniejszych na świecie szlaków transportu ropy naftowej i paliw z Zatoki Perskiej do basenu Morza Śródziemnego (przez Kanał Sueski lub rurociąg SUMED na egipskim wybrzeżu Morza Czerwonego), a także surowców kierowanych do Azji. Zablokowanie tego wąskiego przejścia odcięłoby producentów ropy z Zatoki Perskiej – w tym energetyczne mocarstwo, jakim jest Arabia Saudyjska – od głównych szlaków żeglugowych, zwłaszcza że Iran de facto zamknął już cieśninę Ormuz, przed wojną USA z Teheranem główny morski szlak dla transportu energii między Azją a Europą.
Być może to w Bab al-Mandab Iran, za pośrednictwem swoich sojuszników, wywrze presję ekonomiczną i polityczną prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, powodując wzrost cen ropy naftowej i szkodząc Partii Republikańskiej przed wyborami parlamentarnymi w Stanach Zjednoczonych - oceniła stacja CNN.
Wiceprezydent Jemenu Tarik Saleh podkreślił w rozmowie z dziennikarzami tej telewizji, że jemeńskie władze od dawna uprzedzały, iż rebelia Hutich jest „irańskim projektem”.
- Ale wtedy nikt nie słuchał Jemeńczyków (...) Teraz to kwestia geopolityczna – dodał.
Jeżeli Huti uzyskają przyczółek w Bab al-Mandab, będą mogli kontrolować żeglugę na Morzu Czerwonym. - Zaminują tę cieśninę, tak jak wcześniej zrobili to w Ormuzie - powiedział Saleh dziennikarzom. W rezultacie rząd Jemenu i społeczność międzynarodowa będą musiały zapłacić wyższą cenę, by wyprzeć rebeliantów – ocenił.
Wojna domowa w Jemenie rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy rebelianci zajęli stolicę, Sanę, i zmusili rząd uznawany przez społeczność międzynarodową do emigracji. W kolejnym roku Arabia Saudyjska przeprowadziła w Jemenie kampanię wojskową, aby wyprzeć rebeliantów. Iran zaopatrywał Hutich w broń i zapewniał im szkolenia.
Po ataku terrorystycznej organizacji Hamas na Izrael w 2023 Huti zaczęli ostrzeliwać Izrael i atakować statki na Morzu Czerwonym.
Rebelianci rozpoczęli najnowszą ofensywę w lipcu, zrywając obowiązujący od czterech lat, niepisany rozejm między bojownikami Huti a Arabią Saudyjską i włączając konflikt jemeński w szerszą wojnę z udziałem Iranu.
