Dwa okręty niemieckiej marynarki wojennej wpłynęły na Morze Czerwone. To trałowiec Fulda i okręt zaopatrzeniowy Mosel. By wzięły udział w misji w cieśninie Ormuz, potrzeba zgody Bundestagu, a w niemieckim parlamencie w tym momencie istnieją w tej sprawie poważne wątpliwości.
W czwartek minister obrony Niemiec Boris Pistorius deklarował w kwestii udziału Bundeswehry w potencjalnej misji na akwenach w pobliżu Zatoki Perskiej: „Jesteśmy gotowi”.
- Jednostki są rozmieszczane z wyprzedzeniem na potrzeby możliwych zadań w cieśninie Ormuz - tak tłumaczył w Brukseli.
By niemieckie okręty mogły zaangażować się w misję, potrzebna jest zgoda Bundestagu. Wśród deputowanych rządzącej koalicji CDU/SPD istnieją jednak w tej sprawie poważne wątpliwości. Czołowi deputowani z obu frakcji koalicyjnych formułują zastrzeżenia prawne wobec planów niemieckiego rządu, by wziąć udział w międzynarodowej operacji wojskowej wyłącznie na podstawie ogólnie sformułowanej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z marca.
Jak informują niemieckie media przedstawiciele niemieckiego rządu usłyszeli w Bundestagu, że bez gruntownego wyjaśnienia podstawy prawnej nie uzyskają mandatu parlamentu. Wśród sugerowanych przez deputowanych rozwiązań jest poszerzenie unijnej misji morskiej Aspides w cieśninę Ormuz.
Sprawę komplikuję kanclerzowi Friedrichowi Merzowi to, że bardzo wątpliwe jest, by za mandatem opowiedzieli się Zieloni i Lewica.
Merz deklarował, że w sprawie mandatu „nie ma bezpośredniego pośpiechu”. Rządowi zależy jednak na tym, by Bundestag wydał na nią zgodę na początku lipca, jeszcze przed szczytem NATO w Ankarze zaplanowanym na 7 i 8 lipca. Berlin obawia się, że brak takiej decyzji mógłby zostać negatywnie odczytany przez Waszyngton.
Z Berlina Mateusz Obremski, Fot. Sławomir Lewandowski / PortalMorski.pl
