Bezpieczeństwo, Granice

Ceuta znana jest wielu marynarzom, jeżeli nie z odwiedzin i przeładunków w tym porcie, to przynajmniej z zatrzymania w Ceucie lub jej pobliżu na bunkrowanie albo po prostu z mijania tego miejsca przy każdorazowym przejściu między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym. Ostatnio pojawiają się powody, dla których marynarze nie mogą uważać już Ceuty za przyjazne i bezpieczne miejsce.  

W ostatnich dniach liczne media donosiły o przypadku wdarcia się ok. sześciuset nielegalnych imigrantów z Afryki subsaharyjskiej do Ceuty - hiszpańskiej enklawy w północnej Afryce. W ostatni czwartek zdołali oni sforsować podwójne, ponad 6-metrowe ogrodzenie, zwieńczone specjalnym drutem kolczastym na granicy między Marokiem a hiszpańską enklawą w północnej Afryce. Imigranci rzucali w ochraniających granicę funkcjonariuszy (m.in. policji marokańskiej i hiszpańskiej Guardia Civil) ekskrementami i wapnem palonym. Tym, którzy sforsowali granicę udało się dotrzeć do Centrum Czasowego Pobytu Imigrantów w Ceucie, gdzie zajął się nimi personel Czerwonego Krzyża.
W toku szturmu na strzeżoną granicę hiszpańskiej enklawy przybysze obrzucali kamieniami samochody policyjne, a pięciu żandarmów z formacji Guardia Civil zostało przewiezionych do szpitala.

Dodajmy, że pojedyncze osoby lub mniejsze grupki od dłuższego czasu przedostają się do Ceuty. A dla przykładu w październiku 2016 roku udało się to przy jednej okazji grupie około 220 migrantów z Afryki (z próbujących ok. 500). przedarło się do Ceuty. Doszło do starć z policją, w których zostało rannych 35 osób, w tym trzech funkcjonariuszy.

A co robią nielegalni migranci, gdy już znajdą się w Ceucue? Próbują wydostać z Ceuty do Europy (do Hiszpanii), a poza tym - koczują w mieście i w porcie.

Nie wiadomo, czy z nudów, czy z chęci zwrócenia na siebie uwagi i wymuszenia na władzach przetransportowania ich do europejskiej Hiszpanii, zaatakowali statek i jego załogę oraz pracowników dostawcy paliwa podczas bunkrowania w basenie portowym Poniente Dock w Ceucie.

Statkiem, w którego bunkrowaniu w niebezpieczny, bandycki sposób przeszkodzono, według wielu relacji "dla zabawy", był Celtic Venture, jeden z dziewięciu z floty walijskiego armatora Charles M. Willie & Co., który od dawna zatrudnia wielu Polaków.

Celtic Venture, najprawdopodobniej m.in. z Polakami wśród załogi, zawinął do Ceuty 18 lipca rano i pozostawał w tym porcie przez kilka godzin - wiele wskazuje na to, że jedynym celem wizyty było bunkrowanie paliwa.

Grupa nielegalnych migrantów, którzy już od dłuższego czasu kręcili się bez wyraźnego celu po porcie (i koczowali w rejonie falochronu), zaraz po godz. 13:00, zaczęła nagle rzucać kamieniami w statek i członków jego załogi oraz pracowników kompanii naftowej CEPSA, zajętych operacją dostawy / przyjęcia paliwa na statek. Pracownicy dostawcy paliwa i marynarze z Celtic Venture zostali zmuszeni do przerwania pracy pod gradem kamieni. Interweniowała wezwana Guardia Civil.

Nie ma informacji, czy zdołano przyjąć na statek całą zaplanowaną partię paliwa. Statek opuścił Ceutę tego samego dnia wczesnym popołudniem.

Nie był to podobno pierwszy taki przypadek w Ceucie.
Jak podał serwis informacyjny Ceuta Actualidad - delegat rządu Hiszpanii w Ceucie, Salvadora Mateos, dotychczas nie znalazła czasu, by spotkać się z prezesem zarządu portu Rafaelem Rodríguezen, mimo, że port już niejednokrotnie zgłaszał władzom hiszpańskim problemy z zabezpieczeniem terenów portowych.

PBS