Bezpieczeństwo, Granice

Straż Graniczna na Zalewie Wiślanym przerwała we wtorek, 30 listopada, rejs polskiego statku motorowego – pchacza płynącego z Kaliningradu do Elbląga. Powodem było stwarzane przez jednostkę zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi.

Do zdarzenia doszło późnym popołudniem. Załoga jednostki pływającej Straży Granicznej SG-111 Patrol 1 zaobserwowała polski pchacz, który dziwnie manewrował – jednostka schodziła z wyznaczonego toru wodnego, stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi. W trakcie prowadzonej drogą radiową rozmowy z kierownikiem pchacza dowódca Patrola 1 nabrał podejrzeń co do jego wiedzy z zakresu umiejętności sterowania jednostką oraz znajomości akwenu pływania i zdecydował o inspekcji.

Funkcjonariusze grupy kontrolnej ustalili, że kierownik jednostki miał co prawda dokumenty wymagane do kierowania jednostką, jednak on sam przyznał się, że nie posiada wiedzy i umiejętności, by prawidłowo obsługiwać urządzenia nawigacyjne pchacza i nie orientuje się w rejonie żeglugi. Wobec tego strażnicy graniczni nakazali skierować jednostkę na kotwicowisko portu Frombork i tam zakotwiczyć. O wszystkim powiadomiono dyżurnego Kapitanatu Portu Elbląg, który zdecydował, by pchacz w dalszy rejs wyruszył dopiero dziś rano w asyście innej jednostki. Niezależnie od tego komendant Kaszubskiego Dywizjonu Straży Granicznej skieruje wniosek do Urzędu Morskiego w Gdyni o wszczęcie postępowania administracyjnego wobec kierownika jednostki w związku z nawigowaniem w sposób zagrażający bezpieczeństwu żeglugi.

0 Dziwne...
Nie było alkoholu? To nie po naszemu! Oczywiście to żart :)
05 listopad 2012 : 14:49 Guest | Zgłoś

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter