Żegluga

Czesi promując korytarz Dunaj - Odra - Łaba, zawzięcie zwalczają analogiczne projekty żeglugowe w Polsce i Słowacji, które mogłyby stanowić dla Pragi konkurencję przy podziale unijnych środków.

A jednak, mimo wszystko, na ten projekt z nadzieją spoglądają też polscy żeglugowcy, zwłaszcza z Dolnego Śląska i Opolszczyzny, widząc w nim szansę na rewitalizację również naszych dróg wodnych, zwłaszcza Odry. I chociaż na pierwszy rzut oka czeski projekt nijak się ma do naszych starań o przywrócenie żeglugi na Wiśle, w rzeczywistości jest inaczej i nie powinniśmy być wobec tej sprawy obojętni.

Na początek o plusach. Czeskie ambicje w oczywisty sposób mogą działać mobilizująco również na polskie władze i tym samym skłonić je do większej aktywności w sprawie rewitalizacji żeglugi. Skoro Czesi mogą, to dlaczego my nie?

Tak już się zresztą dzieje: czeski projekt DOL siłą rzeczy wymaga uczestnictwa w nim Polski (przynajmniej podłączenia do niego Śląska) i dlatego od dłuższego czasu odbywają się polsko-czeskie konsultacje na ten temat.

Stanowią one pewną formę nacisku na nasze ministerstwo infrastruktury, by zajęło się w końcu modernizacją szlaku wodnego Odry oraz jej odgałęzień.

I tu przechodzimy do zagrożeń. Wśród polskich zwolenników żeglugi śródlądowej przeważa pogląd, że zaniedbania są tak wielkie, iż Polska nie będzie w stanie równocześnie modernizować obu naszych wielkich rzek. A więc najpierw Odra, a dopiero potem Wisła. Nasz niepokój powinien wywołać zwłaszcza niezbyt elegancki sposób, w jaki Czesi lansują swój korytarz. Otóż promując korytarz Dunaj - Odra - Łaba, Czesi zawzięcie zwalczają analogiczne projekty żeglugowe w Polsce i Słowacji, które mogłyby stanowić dla Pragi konkurencję przy podziale unijnych środków.

Od pewnego czasu na europejskich salonach trwa zakulisowa, a przy tym brutalna batalia o podział unijnych środków w najbliższej perspektywie finansowej. Wśród nich - również na projekty transportowe, w tym na transport wodny. Po zrealizowaniu ogromnych projektów w zachodniej części UE (Francja, Niemcy, Belgia) unijni technokraci skłaniają się ku przeświadczeniu, że teraz przyszedł czas na duży projekt żeglugowy w Europie Środkowej. Czescy inicjatorzy DOL doskonale ten moment wyczuli i właśnie w tym widzą swą szansę - UE może dofinansować nawet 85% tej gigantycznej inwestycji.

Problem w tym, że w przypadku potraktowania przez UE korytarza Dunaj - Odra - Łaba jako priorytetu transportowego w unijnej kasie po prostu zabraknie środków na równoczesną realizację innych kosztownych projektów żeglugowych w tej części Europy. W tym na naszą Wisłę i drogi wodne E40 i E70 (Wisła - Warta - Odra i Wisła - Bug - Dniepr).

Czesi doskonale to rozumieją, stąd też ich aktywny lobbing przeciwko wpisaniu polskiego i polsko-niemieckiego odcinka Odry do europejskiej sieci TEN-T oraz przeciwko słowackiemu projektowi alternatywnego połączenia Odry z Dunajem przez Wag. Zachwalając na wszelkie możliwe sposoby swój projekt Dunaj - Odra - Łaba, czescy żeglugowcy równocześnie zainicjowali proces wykreślenia czeskiego odcinka korytarza wodnego Dunaj - Wag - Odra z obowiązujących strategii rozwoju kraju oraz planów miejscowych. Dodajmy, że słowacki projekt Wag - Odra jest o wiele bardziej zaawansowany niż pozostający na razie tylko w planach DOL. Słowacy wydali już gigantyczne środki na użeglowienie Wagu między Komarnem a Żyliną, a na podstawie porozumień zawartych jeszcze na początku lat 90., w latach 2025-35 ma się rozpocząć budowa 98-kilometrowego odcinka drogi wodnej Żylina - Bohumin, której niewielki fragment leży na terenie Republiki Czeskiej. Droga wodna Wag - Odra jest zapisana w konwencji AGN pod sygnaturą E81 i od kilku lat Czesi robią wszystko, by ten projekt wymazać z porozumień międzynarodowych - tak by na placu boju pozostał tylko ich DOL.

Nie oszukujmy się, skoro Czesi nie mieli skrupułów, by pogrążyć projekt "bratniej" Słowacji, to z równą determinacją będą występować na forum UE i AGN przeciwko planom rewitalizacji Wisły oraz innych interesujących nas połączeń (korytarzy Odra - Wisła oraz Wisła - Bug - Prypeć - Dniepr - Morze Czarne). Nieskrywanym celem czeskich lobbistów jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy polska Odra i Wisła są zmarginalizowane do poziomu żeglugi rekreacyjnej, natomiast powstaje autostrada wodna łącząca Śląsk i Morawy z Dunajem (przez czeskie, a nie słowackie terytorium) i przede wszystkim z Łabą.

W takim wariancie Czesi uzyskaliby monopol na połączenia wodne między Europą Środkową i Regionem Morza Czarnego z jednej strony, a portami niemieckimi (gł. Hamburg) z drugiej. Powstałoby również dogodne połączenie autostradą wodną polskiego Śląska z portem w Hamburgu (przez kanał Odra - Łaba), przy równoczesnym braku takiej magistrali w stronę naszych portów morskich.

Mający w polskim środowisku wielu zwolenników projekt DOL jest więc z pewnością korzystny dla Koźla czy Gliwic, ale dla planów rewitalizacji Wisły stanowi on raczej zagrożenie i konkurencję.

Jakub Łoginow

 

0 Wisłą do Morza Czarnego
1) Jest jeden zasadniczy problem w przypadku drogi Wisła-Bug-...: niepewność polityczna na Ukrainie
2) Jest jeden zasadniczy problem w przypadku drogi Wisła-San-...: Koszty udrożnienia i koszty utrzymania.
Uważam, że nigdy ta droga wodna nie powstanie, choć byłaby bardzo pomocna.
Z w/w względów za naturalną drogę wodną uznać należy szlak do Dunajem (Wisła-Noteć Odra...).
Wisła pozostaje piękną drogą wodną dla turystów.
Chimpo
[link usunięty]
[link usunięty]
06 grudzień 2013 : 19:55 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: