Lotniskowiec USS Abraham Lincoln po niemal 11 miesiącach powrócił w czwartek do portu w San Diego w USA. Jednostka oraz stacjonujące na nim samoloty odegrały kluczową rolę w wojnie z Iranem. Podczas misji pojawiły się doniesienia o pogarszających się warunkach na pokładzie.
Jednostka spędziła bez przerwy na morzu rekordowo długi okres 265 dni. Łącznie USS Lincoln był poza portem w San Diego 321 dni. Marynarzy w San Diego przywitały wiwatujące rodziny. 64 marynarzy po zejściu na ląd po raz pierwszy zobaczy swoje dzieci.
W środę szef Pentagonu Pete Hegseth przyleciał na pokład lotniskowca, aby wręczyć załodze Presidential Unit Citation — najwyższe odznaczenie, jakie może otrzymać jednostka, zazwyczaj przyznawane za znaczące osiągnięcia w działaniach bojowych - napisała agencja AP.
O lotniskowcu zrobiło się głośno w związku z doniesieniami o problemach ze zdrowiem psychicznym wśród załogi, a także o niedoborach zaopatrzenia, w tym żywności i artykułów higienicznych.
Jednostka rozpoczęła misję w listopadzie ubiegłego roku, a w styczniu została skierowana na Bliski Wschód. Lotniskowiec oraz stacjonujące na nim samoloty odegrały kluczową rolę w bombardowaniach Iranu. Okręt uczestniczył też w prowadzonej przez USA blokadzie irańskich portów.
Marynarka wojenna poinformowała kongresmenów, że podczas rekordowo długiej misji ośmiu marynarzy podjęło próby samobójcze, choć eksperci twierdzą, że w grupie liczącej 6000 marynarzy, działającej przez 10 miesięcy, jest to stosunkowo niewielka liczba.
W sierpniu lotniskowiec USS Lincoln został zastąpiony na Bliskim Wschodzie przez inną jednostkę — George Washington. Lincoln w drodze powrotnej do USA zawinął do portu w Tajlandii.
Oprócz Lincolna do działań na Bliski Wschód przydzielono też lotniskowiec USS George H.W. Bush, ale kilka dni temu jednostka zawinęła do portu w Tajlandii.
W ubiegłym tygodniu media poinformowały, że Pentagon skierował do regionu trzecią grupę uderzeniową z lotniskowcem USS Theodore Roosevelt. Ta jednostka ma dołączyć do dwóch pozostałych pod koniec października.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska
