Władze w Tajpej poinformowały w piątek o zamknięciu swojego przedstawicielstwa w Papui-Nowej Gwinei, wycofaniu personelu oraz wstrzymaniu zakupów skroplonego gazu ziemnego (LNG) z tego kraju – podało w piątek MSZ Tajwanu. Jako przyczynę wskazało chińską presję polityczną i gospodarczą na Papuę-Nową Gwineę.
Decyzja to efekt trwającego od lipca sporu, który rozpoczął się, gdy władze w Port Moresby po raz pierwszy nakazały zamknięcie tajwańskiej placówki, a następnie ponowiły żądanie wyjazdu jej personelu w wyznaczonym terminie.
Według MSZ w Tajpej działania te „odzwierciedlają ciągłe wykorzystywanie przez Chiny presji politycznej i wpływów gospodarczych do ingerowania w decyzje dyplomatyczne innych państw oraz ograniczania obecności Tajwanu w przestrzeni międzynarodowej”.
Tajpej poinformowało jednocześnie o wstrzymaniu zakupu LNG z tego kraju na rynku spot. W pierwszym półroczu 2026 r. przewidziano nabycie ok. 500 tys. ton gazu. Jak zapowiedziano, Tajwan nie podpisze nowych umów w tym zakresie.
Ponieważ Tajwan odbierał dotąd około jednej trzeciej eksportu LNG z Papui-Nowej Gwinei, zmiana ta „będzie miała istotny wpływ na eksport gazu ziemnego i wpływy dewizowe” tego kraju – oceniło MSZ, zapowiadając przekierowanie zasobów do „zaprzyjaźnionych państw”.
Resort dyplomacji Papui-Nowej Gwinei oraz władze w Pekinie nie odpowiedziały na prośby Reutera o komentarz.
Chiny, które pochwaliły lipcową decyzję Port Moresby, uznają demokratycznie rządzony Tajwan za część swojego terytorium. Władze w Pekinie nie utrzymują relacji dyplomatycznych z państwami, które nawiązały je z Tajwanem.
Jak zwracają uwagę eksperci, ChRL stosuje presję gospodarczą na rządy innych państw, aby zerwały stosunki z Tajwanem. Demokratyczny rząd w Tajpej odrzuca roszczenia Pekinu. Obecnie wyspa utrzymuje formalne relacje dyplomatyczne z 12 państwami, w tym trzema na Pacyfiku.
Krzysztof Pawliszak
