Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere zapewnił w poniedziałek, że kraj pozostanie bezpiecznym i wiarygodnym dostawcą energii dla zagranicznych partnerów. Odrzucił tym samym żądania Zielonych, którzy domagają się wstrzymania eksploatacji złóż. Zapowiedzi premiera skrytykowała wspierająca rząd lewica.
Na krajowym zjeździe Partii Pracy stojący na jej czele szef rządu ocenił, że dalsze wydobycie ropy i gazu jest konieczne dla utrzymania stabilności norweskiej gospodarki. Ma być również niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego Europy, zwłaszcza że po rosyjskiej inwazji na Ukrainę Oslo stało się kluczowym dostawcą energii dla europejskich partnerów.
- Nasza odpowiedzialna i przewidywalna polityka surowcowa ma w obecnej sytuacji geopolitycznej szczególne znaczenie - podkreślił Stoere w wystąpieniu.
Zapowiedział, że w przyszłym roku przedstawi parlamentowi „białą księgę” dotyczącą przyszłości norweskiej działalności w sektorze naftowym. Dokument ma opisywać perspektywy branży paliwowej w ciągu najbliższych dziesięcioleci. W tym czasie norweska gospodarka ma być przygotowywana do stopniowej transformacji i zmniejszenia roli wydobycia węglowodorów.
Zapowiedzi premiera poparła konserwatywna opozycja oraz zgodnie organizacje pracodawców i związki zawodowe. Krytycznie odniosły się do nich popierające mniejszościowy rząd partie lewicowe, które domagają się pilnego ograniczenia norweskiego wydobycia ropy i gazu.
Z Oslo Mieszko Czarnecki
