Urząd Morski w Słupsku sprawdza, czy ze statku przepływającego nad Ustką nie doszło do nielegalnego zrzutu paliwa. Od kilku dni na plażach Środkowego Wybrzeża zalega smolista substancja podobna do mazutu. Urzędnicy próbują ustalić dokładnie, co to jest.
O tym, że na plażach znajduje się oleista substancja podobna do mazutu pracownicy Urzędu Morskiego w Słupsku dowiedzieli się w ostatni weekend. Do Kapitanatu Portu w Ustce zaczęły spływać skargi od osób spacerujących po plaży na której zalegała ta substancja.
Najpierw zgłoszenia dotyczyły tylko Ustki. Teraz wiadomo, że podobne elementy leżą na plażach Wicka, Jarosławca, poligonu wojskowego pod Ustką a także między Ustką i Rowami. To łącznie kilkadziesiąt kilometrów plaż.
Anna Sędzińska, dyrektorka Urzędu Morskiego w Słupsku powiedziała, że pracownicy pobrali już próbki i przekazali do badań.
- Staramy się jak najszybciej ustalić, co to jest za substancja. Podejmujemy też działania mające na celu zbieranie jej z plaż. Prosimy, aby tego nie dotykać i nie zbliżać się do miejsc, gdzie występuje. Na razie nie planujemy zamykania plaż - podkreśliła Anna Sędzińska.
Dyrektorka Urzędu Morskiego w Słupsku w rozmowie powiedziała nam, że ta substancja to może być mazut - ciężkie paliwo, pochodna ropy, służące do napędzania statków okrętowych. Służby morskie przez całą dobę prowadzą monitoring ruchu morskiego i wytypowane zostały już jednostki, które w tym czasie przepływały w okolicy. Jak poznany zostanie skład substancji z plaży specjaliści porównają go z próbkami paliw ze statków.
Utylizacja odpadów może potrwać nawet kilka tygodni.
Hubert Bierndgarski




