Portom w Niemczech grozi kolejna fala strajków. Związek zawodowy ver.di odrzucił najnowszą ofertę pracodawców i rozpoczął głosowanie, które może otworzyć drogę do bezterminowej akcji protestacyjnej w Hamburgu, Bremie, Bremerhaven, Emden, Brake i Wilhelmshaven. Wynik ma być znany po 1 października.
Spór płacowy w niemieckich portach wchodzi w kolejny etap. Ver.di (Vereinte Dienstleistungsgewerkschaft), jeden z największych niemieckich związków zawodowych, reprezentujący m.in. pracowników sektora transportowego i portowego, odrzucił najnowszą propozycję pracodawców.
W głosowaniu nad ofertą wzięło udział około 5,5 tys. pracowników, z czego niemal 65 proc. opowiedziało się przeciwko jej przyjęciu. Propozycja Centralnego Związku Niemieckich Operatorów Portowych (Zentralverband der deutschen Seehafenbetriebe, ZDS) obejmowała m.in. wzrost stawki godzinowej o 3,4 proc. z wyrównaniem od 1 sierpnia 2026 roku, podwyżkę dodatku urlopowego o 200 euro oraz dodatkową roczną wypłatę dla części pracowników terminali kontenerowych.
Związek uznał jednak, że oferta ta w niewystarczającym stopniu uwzględnia sytuację niżej opłacanych pracowników.
Kolejne głosowanie zdecyduje o strajku
Nie oznacza to jeszcze rozpoczęcia bezterminowego protestu. Ver.di rozpoczął kolejne głosowanie, które potrwa do wieczora 1 października.
Jeżeli co najmniej 75 proc. głosujących poprze odrzucenie oferty, Federalna Komisja Taryfowa związku będzie musiała formalnie rozpatrzyć fiasko negocjacji i decyzję o rozpoczęciu strajku. Jeżeli jednak wymagany próg nie zostanie osiągnięty, związek zdecyduje o dalszym sposobie prowadzenia sporu, w tym o ewentualnym przyjęciu obecnej oferty.
Spór dotyczy około 11 tys. pracowników portowych w sześciu niemieckich portach. Ewentualna dłuższa akcja mogłaby więc objąć znaczną część infrastruktury przeładunkowej kraju.
Porty mają już za sobą strajki ostrzegawcze
Obecne głosowanie jest kolejnym etapem trwającego od miesięcy konfliktu płacowego. W sierpniu br. pracownicy przeprowadzili 24-godzinny strajk ostrzegawczy. Ver.di domagał się wówczas podwyżki stawek godzinowych o 8,2 proc., jednak niemniej niż 2,50 euro za godzinę, przy dwunastomiesięcznym okresie obowiązywania porozumienia.
We wrześniu odbyły się kolejne akcje ostrzegawcze, obejmujące porty w Dolnej Saksonii, Bremie i Hamburgu. Terminale kontenerowe okresowo zawieszały operacje, a firmy logistyczne ostrzegały klientów przed opóźnieniami i zakłóceniami w obsłudze kontenerów. Wcześniejsze protesty pokazały, że ich konsekwencje nie kończą się na samych nabrzeżach.
Jeżeli kontener nie zostanie wyładowany ze statku albo nie może zostać odebrany przez ciężarówkę, zaczynają powstawać zaległości ograniczające dostępność placów składowych i sprzętu. Przy dłuższym przestoju problemy mogą przenieść się również na kolej i transport drogowy, których harmonogramy są powiązane z przepływem ładunków przez terminale.
Spór nie dotyczy tylko wysokości podwyżki
Jednym z punktów spornych pozostaje sposób rozłożenia wzrostu wynagrodzeń. Ver.di wskazuje, że procentowa podwyżka w mniejszym stopniu poprawia sytuację pracowników znajdujących się w niższych grupach płacowych. Związek oczekuje rozwiązania, które dawałoby im relatywnie większą korzyść.
– Jednak brakuje elementu socjalnego, który ma większy wpływ na niższe grupy płacowe. Pracodawcy wielokrotnie deklarowali, że wyczerpali już możliwości zwiększenia wartości oferty – powiedziała Sylvi Krisch, główna negocjatorka ze strony ver.di.
Jeżeli rozmowy zakończą się fiaskiem, konflikt może wejść w znacznie poważniejszą fazę niż dotychczasowe kilkudziesięciogodzinne akcje ostrzegawcze. Dla operatorów portowych oznaczałoby to nie tylko czasowe ograniczenie przeładunków, ale również niepewność dotyczącą regularnej obsługi statków, kontenerów oraz transportu lądowego.
Kluczowy będzie 1 października
Moment jest istotny również dlatego, że część niemieckich portów już mierzy się z wysokim obciążeniem infrastruktury i skutkami wcześniejszych zakłóceń. Dłuższy protest mógłby wymuszać zmiany harmonogramów, przesuwanie części ładunków do innych terminali oraz dodatkowe operacje po stronie armatorów, przewoźników i spedytorów.
Na razie nie ma jednak podstaw, by zakładać, że bezterminowy strajk na pewno się rozpocznie. O tym zdecyduje głosowanie kończące się wieczorem 1 października. Jeżeli wymagany próg poparcia zostanie osiągnięty, spór może wejść w znacznie ostrzejszą fazę niż dotychczasowe strajki ostrzegawcze.
MG
