Porty, logistyka

Kolejny sezon zawinięć wycieczkowców nie zaimponuje ani liczbą statków i częstotliwością ich odwiedzin, ani szczególnie ciekawymi jednostkami i zwracającymi uwagę premierami... Mści się brak dbałości o przyciąganie wycieczkowców do polskich portów i promocji polskich destynacji cruisingowych wśród armatorów z tej branży.

Z awizowanych, według stanu na początek lutego, wycieczkowców - 32 zawinięcia mają przypaść w udziale Gdańskowi, natomiast 64 Gdyni. Wizyta Prinsendam planowana wcześniej w Gdańsku, nastąpi jednak w Gdyni. Według aktualnego stanu wiedzy, trzy różne wycieczkowce odnotują po jednym zawinięciu do Szczecina. Będą to Deutschland, Hamburg i Delphin - wszystkie z niemieckiego rynku cruisingowego. Wcześniej zapowiadano dla Szczecina także obecność wycieczkowca Discovery - miał przebywać w tym porcie w dniach 2 i 3 sierpnia, w związku z finałem The Tall Ship's Races 2013. Niestety, zawinięcie zostało odwołane przez armatora z powodu zmian w czarterze statku. Prawdopodobnie nie dojdzie także do - planowanego wcześniej na 1 czerwca - zawinięcia jednostki do portu gdyńskiego.

Sezon rozpoczną, już w pierwszej połowie maja, statki Costa Pacifica (3 maja), MSC Poesia i dwa wycieczkowce nietypowe - Fram pochodzący z fiordowej floty Hurtigruten oraz ekspedycyjny National Geographic Explorer. Ostatni - zawinięciem do Gdańska, pozostałe - otworzą sezon w Gdyni. Ostatnie tegoroczne zawinięcia wycieczkowców do polskich portów przypadną w udziale najprawdopodobniej statkowi Adonia, 27 września i 13 października w Gdyni.

Najczęściej gościć będziemy statki AIDAbella (10 razy w Gdyni) i Costa Pacifica (6 razy, również w Gdyni). Kilka statków odwiedzi polskie porty po cztery razy. Należą do nich m.in.: Deutschland, Island Sky, Marina, Mein Schiff 1, Saga Sapphire, Seabourn Pride i Seven Seas Voyager. Po zeszłorocznym, testującym zawinięciu, trzykrotnie pojawi się w nadchodzącym sezonie Birka Paradise.

Costa Pacifica będzie największym wycieczkowcem, jaki zobaczyć będziemy mogli w nadchodzącym sezonie w portach polskich. Jednostka siostrzana utraconej w ubiegłym roku Costa Concordia, charakteryzuje się tonażem pojemnościowym brutto 114 147 i długością całkowitą 290,20 m, nieznacznie wyprzedzając w obu tych parametrach drugi co do wielkości statek pasażerski awizowany w Gdyni na lato br. - Crown Princess, o pojemności 113 569 jednostek i długości całkowitej 288,70 m.

Najwięcej statków pasażerskich jednego dnia Trójmiasto będzie gościło 22 maja (dwa w Gdańsku i jeden w Gdyni), 26 czerwca (trzy w Gdańsku i jeden w Gdyni), 25 lipca (trzy statki w Gdyni) oraz 14 sierpnia (po dwa w Gdańsku i Gdyni).

Niestety, kolejny już rok z rzędu nie mamy dobrych wiadomości dla hobbystów, wypatrujących ciekawych statków pasażerskich w polskich portach. Miłośnicy statków nie mogą oczekiwać ciekawych premier i dziewiczych zawinięć. Nie będzie też rewelacji w postaci rekordów wielkości, ani choćby małych sensacji, takich, jaką było zeszłoroczne zawinięcie sporego wycieczkowca MSC Lirica do Świnoujścia - pierwsze takie.

Niemal wszyscy tegoroczni goście naszych portów to wycieczkowce, które już dobrze w Polsce znamy z zawinięć w poprzednich latach. Pod różnymi, dawniej noszonymi przez nie nazwami, gościliśmy już takie statki jak: Astor (ex Fedor Dostoevskiy, ex Astor), Hamburg (ex C. Columbus), Saga Sapphire (ex Bleu de France, ex Holiday Dream, ex SuperStar Aries, ex SuperStar Europe, ex Europa), FTI Berlin (ex Spirit Of Adventure, ex Orange Melody, ex Berlin, ex Princess Mahsuri, ex Berlin).

Saga Sapphire, to - można powiedzieć - statek zasłużony dla polskich portów jako destynacji crusingowych. We wczesnych latach 80., w barwach pierwszego właściciela, niemieckiego armatora Hapag-Lloyd, przecierał szlaki dla późniejszego napływu do Gdyni większej liczby wycieczkowców, jako jeden z nielicznych w ogóle i najczęściej wtedy odwiedzający polski port cruisingowy "pionier".

Na ułamek sekundy nadzieję wzbudza nazwa Serenissima. Okazuje się jednak, że statek już w Polsce gościliśmy, tyle że pod nazwą Andrea. Mimo wszystko warto jednak zwrócić na niego uwagę. To jeden z ciekawszych "okazów" dla shiploverów i shipspotterów pośród statków zapowiedzianych w nadchodzącym sezonie w polskich portach. Bywał u nas rzadko, a były też sezony, że zapowiadany - ostatecznie się nie pojawiał. Obecnie jest wykorzystywany w charakterze "ekspedycyjnego" statku wycieczkowego, a karierę zaczynał - w latach 1960-2002 - jako jeden ze statków Hurtigruten - Harald Jarl.

Wycieczkowce w Szczecinie obsługiwane są przez agencję żeglugową i portową Polsteam Shipping Agency. W portach Trójmiasta najwięcej wycieczkowców obsługuje MAG - Morska Agencja Gdynia i Inter-Marine, a ponadto statkami opiekują się i reprezentują interesy ich armatorów m.in.: Baltic Gateway, BSA, ISS Poland (Inchcape), Marbalco oraz Polfracht i Polsteam.

Wydaje się, że - w porównaniu do minionego roku - Gdańsk nieco wzmocni swą pozycję na trójmiejskim rynku pod względem liczby zawinięć wycieczkowców. Planowane 32 zawinięcia, to niewiele więcej w porównaniu do ok. 30 zeszłorocznych, ale w udziałach procentowych Gdańsk powoli, ale systematycznie zmniejsza ostatnio dystans do Gdyni. Gdynia, z 69 zawinięciami w roku ubiegłym, zanotuje ich w tym roku najprawdopodobniej o pięć mniej.

Dotychczas w zgodnej opinii większości agentów okrętowych, biorąc pod uwagę całokształt warunków - zarówno te obiektywne (rozplanowanie portu i dróg dojazdowych, i warunki nawigacyjne), jak i subiektywne (profesjonalizm i stopień zaangażowania władz i pracowników portu w obsługę statków pasażerskich) przemawiały na korzyść Gdyni. Stąd wciąż znacznie większa liczba zawinięć w tym porcie, mimo że główne atrakcje turystyczne oferowane gościom statków pasażerskich znajdują się w Gdańsku. Ostatnio szala zdaje się powoli przechylać w kierunku równowagi, szczególnie - jak się wydaje - za sprawą poprawiającego się w Gdańsku układu drogowego - chodzi szczególnie o nową al. Sucharskiego i poprawioną nawierzchnię drogi na Westerplatte. Niewykluczone, że Gdańskowi pomoże jeszcze bardziej w przyszłości, tunelowe połączenie pod kanałem w porcie.

Gdańsk przyjmuje wycieczkowe przy czystych nabrzeżach - zwłaszcza przy nab. Obrońców Westerplatte, jak również tym na WOC (gdzie najczęstszymi ładunkami są samochody osobowe). Ostatnio zaprzestano kierować wycieczkowce do niezbyt zachęcającego nab. Oliwskiego.

Gdynia w ostatnich latach, w miarę możliwości, stawiała wycieczkowce przy czystym nabrzeżu Stanów Zjednoczonych (tam króluje niepyląca drobnica - ładunki toczne (w tym pojazdy), ładunki na trailerach i kasetach, papier w rolach, konstrukcje i urządzenia inwestycyjne, etc. Coraz gorzej jest jednak w przypadku nab. Francuskiego - tradycyjnego, głównego nabrzeża oferowanego liniowcom pasażerskim, niemal od początku gdyńskiego portu. Ostatnio składowano tam i przeładowywano już nie tylko pylące kruszywo (od lat postrzegane jako czynnik odstraszający wycieczkowce i powód narzekań pasażerów) i złom, ale również… węgiel. Uprzątniecie nabrzeża przed sezonem nie ratuje sytuacji. Do tego dochodzi jeszcze składowanie i przeładunek w pobliżu nab. Francuskiego gnijącej i "pachnącej" biomasy.

Jednak nie tylko o miłe dla oka widoki w bezpośrednim sąsiedztwie nabrzeży chodzi. Zarządy portów, mimo pewnych pozorów jak uczestnictwo w organizacjach jak Cruise Europe i Cruise Baltic, zachowują się często tak, jakby im w gruncie rzeczy nie zależało na wizytach wycieczkowców. Potwierdzają to czasami wypowiedzi przedstawicieli zarządów portów, którzy otwarcie przyznają, że ruch wycieczkowców ma charakter sezonowy i nie przynosi, w skali roku, znaczących przychodów.

Faktem jest, że to nie porty i pracujące w nich firmy zyskują najbardziej. Najwięcej pieniędzy pasażerowie zostawiają po prostu na lądzie, przysparzając przychodów gastronomii, handlowi detalicznemu, muzeom i sektorowi usług transportowych, turystycznych, etc... Tak więc to przede wszystkim miastom, regionom, lokalnym władzom (czerpiącym przychody z podatków od przedsiębiorców zarabiających na pasażerach wycieczkowców) powinno najbardziej zależeć na promowaniu naszych portów, jako destynacji cruisingowych.

Jednak, bez licytowania "kto więcej zyskuje i komu powinno bardziej zależeć" - wszystkie zainteresowane strony (porty, władze lokalne, organizacje turystyczne, etc.) powinny zrozumieć, że stanowi to ich wspólny interes, by przyciągać do Polski jak najwięcej wycieczkowców, tak jak robi się to w większości bałtyckich portów. Poza tym - chodzi nie tylko o pieniądze, ale również o prestiż, jaki się wiąże z odwiedzinami luksusowych statków pasażerskich czy kreowanie pozytywnego wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Jeżeli armatorzy coraz rzadziej umieszczają nasze porty w itinerariach ("scenariuszach" rejsów), to "widocznie w tym kraju nie ma niczego ciekawego".

Jako pierwsi w polskich mediach publikujemy wstępną listę spodziewanych w 2013 roku zawinięć wycieczkowców do wszystkich polskich portów (patrz: tabele - ilustracje do tekstu). Należy podkreślić, że wobec relatywnie sporego dystansu czasowego pozostającego do rozpoczęcia sezonu - lista ta może jeszcze ulec zmianom.

Piotr B. Stareńczak

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Newsletter