Do 14 wzrosła liczba żołnierzy, którzy zginęli podczas ćwiczeń na Morzu Kaspijskim – poinformowały władze Kazachstanu. W związku z tragedią piątek był w kraju dniem żałoby narodowej. Pięciu wojskowych zatrzymano w ramach śledztwa.
Do tragedii doszło w czwartek na wybrzeżu Morza Kaspijskiego w pobliżu portu Aktau na południowym zachodzie kraju. Siedemnastu żołnierzy zostało porwanych przez fale. Trzech udało się uratować, a pozostali zginęli - ciała dwóch ostatnich ofiar odnaleziono w piątek.
W związku z tragedią wszczęto postępowanie karne dotyczące zaniedbania obowiązków służbowych. Śledczy badają m.in. sposób podejmowania decyzji o przeprowadzeniu manewrów, przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, uwzględnienie warunków hydrometeorologicznych oraz stan techniczny okrętu.
Wśród zatrzymanych znaleźli się: szef sztabu i pierwszy zastępca dowódcy marynarki wojennej, dwaj dowódcy jednostek wojskowych oraz dowódcy kompanii piechoty morskiej i okrętu, który uczestniczył w ćwiczeniach.
Tragedia na Morzu Kaspijskim wpisuje się w trwającą od kilku lat dyskusję o bezpieczeństwie służby w siłach zbrojnych Kazachstanu. W latach 2021-2024 w kazachstańskim wojsku odnotowano 40 samobójstw i kilkanaście zgonów; wszystkie te zgony łączone są ze zjawiskiem tzw. fali.
W czerwcu zastępcę dowódcy batalionu skazano na cztery lata więzienia za zaniedbania dotyczące bezpiecznego obchodzenia się z bronią, które doprowadziły do śmierci poborowego.
