Ratownicy Mazurskiej Służby Ratowniczej z Okartowa do 1 października mają wydać gminie Pisz działkę nad Jeziorem Śniardwy, na której stacjonują. Burmistrz tej gminy Dariusz Kiński zapewnił PAP, że ceni ratowników i ich pracę, ale - podkreślił - jako samorządowiec musi też przestrzegać prawa i wykonywać wyroki sądu.
Od kilku lat trwa spór Mazurskiej Służby Ratowniczej (MSR) z gminą Pisz. Dotyczy on działki gminnej nad Jeziorem Śniardwy, którą bez wymaganej umowy użytkują ratownicy. Gmina ma wyrok sądu nakazujący wydanie im parceli, ale ratownicy tego wyroku nie wykonali. Z tego powodu w minionym tygodniu w bazie MSR w Okartowie pojawił się komornik, który po kilku godzinach rozmów odstąpił od wykonywania czynności. Komandor MSR Krzysztof Kornaś przekazał PAP, że jego służba zobowiązała się, podpisując porozumienie, że w ciągu dwóch tygodni wyniesie sprzęt, opróżni pomieszczenia i 1 października wyda gminie działkę.
Zapytany przez PAP o spór z ratownikami znad Śniardw burmistrz Pisza Dariusz Kiński przysłał PAP obszerne stanowisko w tej sprawie.
- Gmina Pisz nie kwestionuje wieloletniej, społecznie ważnej działalności Stowarzyszenia MSR, ani znaczenia jej pracy dla bezpieczeństwa osób korzystających z wód Wielkich Jezior Mazurskich. Zależy nam na tym, aby ratownictwo wodne nadal skutecznie funkcjonowało, a bezpieczeństwo na akwenach było zapewnione. Jednocześnie jesteśmy przekonani, że zapewnienie bezpieczeństwa wodnego może i powinno iść w parze z ochroną mienia komunalnego, uporządkowaniem stanu prawnego nieruchomości oraz respektowaniem prawomocnych rozstrzygnięć sądowych - napisał Kiński w przesłanym PAP stanowisku.
Burmistrz Pisza zapewnił, że „gmina Pisz nie prowadzi działań przeciwko ratownikom ani nie dąży do zakończenia ich działalności”.
- Przedmiotem postępowania jest nieruchomość stanowiąca własność Gminy Pisz, z której Stowarzyszenie korzysta bez obowiązującego tytułu prawnego od 2021 roku, a której wydanie nakazał prawomocnym wyrokiem sąd. Gmina jest zobowiązana do respektowania tego orzeczenia. Nie może jednocześnie ignorować faktu, że jest właścicielem nieruchomości i odpowiada za prawidłowe gospodarowanie mieniem komunalnym - napisał PAP burmistrz Kiński.
Zarówno MRS, jak i gmina Pisz przyznają, że wielokrotnie polubownie próbowali zażegnać spór. Czasami nawet dochodziło do porozumień, ale te były zrywane. Roli rozjemcy podjął się powiat piski, który zaproponował, że przejmie sporną działkę od gminy i przekaże ją ratownikom.
- Przejęcie nieruchomości przez powiat wymagałoby przeprowadzenia odpowiednich czynności prawnych i majątkowych przez zainteresowane jednostki samorządu terytorialnego. Nie jest to decyzja, którą Gmina Pisz może podjąć jednostronnie. Gmina pozostaje otwarta na rozmowę z Powiatem Piskim o rozwiązaniu, które pozwoliłoby pogodzić interes publiczny, ochronę mienia komunalnego i potrzebę zapewnienia ciągłości ratownictwa wodnego. Warto jednak zaznaczyć, że obecna sytuacja wynika przede wszystkim z konieczności wykonania prawomocnego orzeczenia sądu dotyczącego konkretnej nieruchomości - napisał burmistrz Pisza w odpowiedzi na pytanie PAP, czy jego urząd przystanie na propozycję starostwa.
W przesłanym PAP stanowisku burmistrz Kiński kilkakrotnie zapewnił, że jego urząd, mimo nawarstwienia sporu z ratownikami, jest wciąż otwarty na rozmowy. „W dalszym ciągu jesteśmy gotowi rozmawiać o rozwiązaniu, które pozwoli MSR kontynuować działalność ratowniczą, ale musi ono respektować własność Gminy, prawomocny wyrok sądu i konieczność uregulowania tytułu prawnego do nieruchomości” - napisał.
– Czuję się jak uderzony kijem pies, który chronił przez wiele lat dom. Jesteśmy wolontariuszami, którzy przez 24 godziny 365 dni w roku pełnią służbę. Poświęcamy swój czas i pieniądze. Znamy jezioro Śniardwy jak własną kieszeń - powiedział PAP komandor Kornaś po wizycie komornika w bazie MSR.
Podkreślił, że ratownicy MSR w obecnej sytuacji muszą, nawet jeśli nie będą mieć warunków, pełnić dyżury i prowadzić kursy ratownicze, ponieważ zobowiązują ich do tego otrzymane dotacje. W przeciwnym wypadku będą musieli oddać pieniądze, które dostali od marszałka województwa i wojewody warmińsko-mazurskiego oraz innych instytucji.




