Żegluga

Dzisiaj rano, 30 kwietnia 2017 roku, ok. 10 Mm na Zachód od holenderskiej wyspy Texel zatonął mały niemiecki prom śródlądowy holowany przez polski holownik. Jako pierwsza o zdarzeniu poinformowała stacja ratownictwa morskiego KNRM w Den Helder ok. godz. 8:40.

Dwustronny prom drogowy o nazwie Siebengebirge holowany był z Rotterdamu do fińskiego portu Hanko przez holownik Ikar gdyńskiego przedsiębiorstwa J. Stępniewski & Co. Ltd.

Holowanie rozpoczęło się najprawdopodobniej wczoraj, 29 kwietnia, ok. godz. 16:00, od nabrzeża w rejonie Waalhaven portu Rotterdam. Zespół holowniczy minął Hoek van Holland i wyszedł z kanału Nieuwe Waterewg na Morze Północne ok. godz. 18:00.

Nieznane są przyczyny mocnego przechyłu, który najpierw podobno zaistniał, a potem - zatonięcia promu. Na szczęście nie ma ofiar - w chwili zaistnienia wypadku na pokładzie holowanej jednostce nikogo nie było.

Holenderska agencja informacyjna NOS podkreśla, że utracona jednostka nie była zaprojektowana do żeglugi morskiej i twierdzi, że będzie zbadane, czy nie było jakichś nieprawidłowości w tym, że do takiego holowania doszło albo w przebiegu i przygotowaniu, zwłaszcza jednostki holowanej, do podróży morskiej.

Holenderska straż wybrzeża (Kustwacht) podobno próbowała ratować tonącą jednostkę, wysłała duży holownik ratowniczy / ERV Guardian, ale gdy dotarł on na miejsce było już za późno. Inne źródła mówią o podjętej przez ten holownik nieudanej próbie holowania przewróconej jednostki w stronę brzegu. Jego zadaniem stało się więc już tylko oznaczenie miejsca zatonięcia promu. Nie wiadomo na razie, kiedy zostanie podjęta próba podniesienia wraku.

Według relacji KNRM załogi ratownicze organizacji zostały postawione w stan gotowości o 5:40 rano. Wtedy było wiadomo, że holowany obiekt doznał mocnego stałego przechyłu. Według serwisu informacyjnego drimble.nl - do nagłego przechyłu promu doszło o 4:30 rano.

Jak informuje dalej KNRM - na pozycję zagrożonej jednostki wysłano szybkie statki ratownicze Joke Dijkstra oraz Dorus Rijkers, na których wyposażeniu były m.in. pompy stosowane w ratownictwie morskim.

W międzyczasie polski holownik, po konsultacji ze strażą wybrzeża (Kustwacht) podpłynął bliżej wyspy Texel, by zejść z głównego szlaku żeglugowego.

Gdy na miejsce dotarł statek ratowniczy KNRM Joke Dijkstra prom był już odwrócony do góry dnem, choć jeszcze utrzymywał się na powierzchni.

Prom rzeczny Siebengebirge kursował od roku 1969, kiedy został zbudowany do zastąpienia go w 2015 r. przez nową jednostkę, pomiędzy miejscowościami Bad Honnerf, a Rolandseck nad Renem (okoł 10 km od Bonn). Prawdopodobnie od lipca 2015 roku stał "na sznurku". Holowana jednostka o wyporności 110 ton charakteryzowała się nośnością 60 t i mogła przewozić 12 samochodów osobowych. Był to mały prom rzeczny eksploatowany przez armatora Fährgesellschaft Honnef Pool GmbH & Co. KG, a zbudowany przez stocznię Bauwerft Schiffswerft Schmidt, Remagen-Oberwinter. Prom Siebengebirge miał 39,5 m długości całkowitej, 9,5 m szerokości i 1,85 m wysokości bocznej; wyposażony był w napęd główny w postaci dwóch pędników azymutalnych SRP100 Schottel-Ruderpropeller przenoszących moc z dwóch silników spalinowych o łącznej mocy 356 kW (484 KM), pozwalających jednostce na osiąganie prędkości 5,39 w. (ok. 10 km/h).
Po niebezpiecznym, potencjalnie groźnym w skutkach wypadku, do jakiego doszło z udziałem tego promu postanowiono o zastąpieniu go nowym. W 2013 roku doszło na nim do awarii napędu i prom zaczął dryfować z biegiem Renu z 55 ludźmi na pokładzie.
Niektóre źródła podają, że mały prom holowany był do Finlandii, gdzie miał przejść remont i być wystawiony na sprzedaż.

Holownik Ikar, zbudowany w 1966 roku, jest długi na 29,97 m, szeroki na 7,54 m, ma zanurzenie maks. 3,60 m, tonaż pojemnościowy brutto 171 jednostek i osiąga uciąg na palu rzędu 14,5 tony oraz prędkość do 12 w. w pływaniu swobodnym dzięki silnikowi głównemu MWM-RHS 348 AU o mocy 1200 KM.

PBS, rel (KNRM, Kustwacht

Fot.: KNRM (wypadek), Wikimedia Commons (prom), Piotr B. Stareńczak (fot. holownika Ikar)

Prom Siebengebirge na Renie niedaleko Bonn
Holownik Ikar w Holandii. Fot.: Piotr B. Stareńczak

Komentarze   

+1 czemu przez morze?
Po co ciągnęli go przez morze, zamiast rzekami i kanałami tak długo, ile tylko się da?
01 maj 2017 : 06:57 mick Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 po głupocie
mądry nauczy się po szkodzie, głupi będzie próbował kolejny raz - a nóż się uda.
01 maj 2017 : 09:09 wylk mojski Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Kanał
Kanałami do Finlandii? Powodzenia. No chyba że po tą w butelce.
03 maj 2017 : 19:16 Bolek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 czemu przez morze?
No i tak właśnie zrobili.Doprowadzili go do Rotterdamu.A dalej do Finlandii,to niby którędy byś chciał?Miałeś kiedys okazje spojrzec na mapę Europy?Wątpię w to.
04 maj 2017 : 05:23 z67 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 nie zrobili
Co najmniej przez Niemcy do Szczecina. Tyle się da na pewno. A jeśli dałoby się pociągnąć przez Polskę Kanałem Bydgoskim i Wisłą, to na morze można by wyjść przez Bałtijsk albo z ujścia Wisły. Rosja pewnie by się nie zgodziła na śródlądowe przejście z Kaliningradu do Kłajpedy, ale takie połączenie także istnieje.
05 maj 2017 : 08:38 mick Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś