Stocznie, Statki

Dzisiaj, w czwartek, 27 kwietnia br. w Stoczni Remontowej "Nauta" SA w Gdyni przechylił się dok ze statkiem bandery norweskiej. Jak informowała nas ok. godz. 15:00 stocznia, trwała wtedy akcja ratunkowa. 

Jak dowiedzieliśmy się w Kapitanacie Portu Gdynia do zdarzenia doszło około godziny 13.30. Statek już ok. godz. 14:30 był przechylony o więcej niż 45 stopni. To niewielkich rozmiarów (o długości 80 m, szerokości 11 m i zanurzeniu 5,1 m) chemikaliowiec Hordafor V zbudowany w 1997 roku. 

Na miejscu zdarzenia wkrótce po jego zaistnieniu pojawili się m.in. pracownicy Urzędu Morskiego w Gdyni.

Aktualizacja, godz. 15.40: 

Stocznia Remontowa "Nauta" wydała oświadczenie ws. wypadku, którego treść publikujemy poniżej: 

"27 kwietnia br. około godziny 13.30 w stoczni Nauta doszło do przechyłu doku pływającego nr 1. Według pierwszych relacji załogi, nikt nie został poszkodowany. Zadziałały procedury bezpieczeństwa i natychmiast zostały podjęte działania związane z ewakuacją załogi oraz zabezpieczeniem mienia.

W działania ratownicze została zaangażowana Portowa Straż Pożarna Portu Gdynia, która rozstawia zapory w celu zabezpieczenia ewentualnego wycieku ze statku, oraz zespół nurków, dokonujący inspekcji na miejscu zdarzenia. Stocznia Nauta jest w kontakcie z armatorem, którego statek był remontowany na doku. Zarząd stoczni powoła specjalną komisję ekspertów, której zadaniem będzie wyjaśnienie przyczyn zdarzenia. Do momentu zakończenia prac wyjaśniających, nie podajemy więcej informacji na temat zdarzenia."

Jak podawało radio RMF FM na statek miał przewrócić się dźwig i to jego ciężar miał spowodować, że doszło do przechyłu całej konstrukcji. RMF FM donosiło wtedy także, że "dok jest ustabilizowany i nic więcej się z nim nie stanie" - to, w rozmowie z reporterem RMF FM, przyznał rzecznik prasowy Stoczni Remontowej "Nauta".

Na miejscu zdarzenia pracuje dziewięć zastępów straży pożarnej wraz z jednostką ratownictwa wodno-nurkowego z Gdańska.  

Aktualizacja, godz. 17.40:

W czwartek po południu rzecznik straży pożarnej Łukasz Płusa zdementował informację, że do częściowego zanurzenia statku doszło w wyniku przewrócenia się na jednostkę dźwigu i wyjaśnił, że początkowo przekazywane zgłoszenie okazało się nieprecyzyjne, a remontowana w stoczni jednostka przechyliła się z nieznanej dotąd przyczyny. "Statek jest przechylony, ale stabilny" - powiedział Płusa.

Rzecznik prasowy gdyńskiej policji podkom. Krzysztof Kuśmierczyk wyjaśnił, że jednostka uległa przechyłowi wraz z dokiem, który ma około 10 metrów głębokości. "Statek leży praktycznie na boku" - wyjaśnił Kuśmierczyk.

Straż pożarna i policja mają już pewność, że w wypadku nikt nie ucierpiał. "W chwili, gdy statek zaczął się przechylać, na pokładzie byli pracownicy, ale zdążyli opuścić i dok, i statek" - powiedział Kuśmierczyk.

Prawdopodobnie w czwartek po południu nurkowie dokonywali pierwszych oględzin stanu zanurzonej części doku.

Hordafor V  nosi takie imię od roku 2015, kiedy dostał się do nowego właściciela - Hordafor AS, spółki zależnej firmy działającej na rynku akwakultury (farm rybnych) Austevoll Seafood ASA. Statek został zbudowany w 1997 roku (jako Crystalwater) przez holenderską stocznię Scheepswerf Slob B.V. z Papendrechtu.

Według niektórych mediów, informujących o tym późnym popołudniem w czwartek, na miejscu pracowała już wtedy specjalna komisja, mająca wyjaśnić przyczyny wypadku. Jej prace miały potrwać przynajmniej do piątkowego popołudnia i dopiero wtedy będzie można przystąpić do podnoszenia doku oraz statku, o ile do tego czasu opracowany zostanie plan (wybrana metoda) działania i zgromadzone zostaną odpowiednie środki techniczne.

Statek, który przechylił się razem z dokiem był nieco dłuższy od niego. Sytuacje, w których części statku wystają poza obręb baszt lub nawet (zwykle nieco dłuższego niż baszty) dna doku pływającego nie są niczym nadzwyczajnym, zdarzają się nierzadko w stoczniach w Polsce i na całym świecie. W tym przypadku poza obręb doku wystawał przede wszystkim (albo wyłącznie) część dziobu.

Zatopiony dok charakteryzuje się (według Rejestru PRS) nośnością 1200 ton. Masa statku pustego Hordafor V, wynosi ok. 1100 ton, jednak dokowany statek nie jest całkowicie pusty - pewna niewielka część jego nominalnej nośności jest wykorzystana (masa załogi, zapasów, części zamiennych), ponadto dok jest nieco dociążony urządzeniami, sprzętem czy materiałami potrzebnymi podczas remontu (rusztowania, dmuchawy, sprężarki do piaskowania, maszyny i narzędzia, etc.). 

Chemikaliowiec Hordafor V  (nr IMO 9148843- charakterystyka podstawowa: długość całkowita - 80,02 m, długość między pionami - 76,03 m, szerokość konstrukcyjna - 11,00 m, zanurzenie - 5,012 m, wysokość boczna - 6,55 m; nośność 2684 t, wyporność 3794 t (w stanie pełnego załadowania); tonaż pojemnościowy brutto 1655; klasyfikacja Lloyd's Register.

Dok pływający Dok nr-1 (nr PRS 650005) - charakterystyka podstawowa: rok budowy lub ostatniej poważnej przebudowy - 1954; stocznia (budowniczy) - SSR Gryfia; długość całkowita - 62,95 m; nośność - 1200 t; klasyfikacja - PRS.

AL, rmf24.pl, PAP

Fot.: Czytelnik / © PortalMorski.pl

Komentarze   

+2 taki był ładny...
A taki był ładny, norweski...
27 kwiecień 2017 : 12:36 G Gdańsk Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+25 Odpuść sobie
te żarty. Nie ma się co cieszyć z nieszczęścia. Widać, że statek prawie pod wodą. Współczuję Naucie. Mam tylko nadzieję, że naprawdę nikt tam nie ucierpiał.
27 kwiecień 2017 : 13:52 Daj spokój Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 Capt
To nie statek sie przechylil tylko dok. Partactwo
27 kwiecień 2017 : 14:40 Milo Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 ehe
a co? statek moze prosto stoi i nie jest przechylony?
27 kwiecień 2017 : 15:34 krzychu Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+8 To duzy problem dla wizerunku stoczni
Dla stoczni to minus teraz wielu armatorów poważnie się zastanowi zanim skieruje statek do stoczni.
27 kwiecień 2017 : 16:43 taka prawda Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+10 Przyczyna jest jedna
Jezeli jest to dok pontonowy to posiada komory zalewane woda a przy dokowaniu woda zostaje wypompowana przez co dok sie wynurza. Statek tej wielkosci jest zapewne wybalastowany wiec nie ma mowy o przewroceniu sie samej jednostki, a nawet gdyby tak bylo to juz przy centrowaniu i wynurzaniu bylo by widac ze jest przechyl. Jezeli po jakims czasie dok zaczol sie przechylac i trwalo to jakis czas, to logicznym jest ze byl ewidentny problem badz to ze zbiornikami balastowymi doku lub z pompami. Mogla to byc po prostu zwykla dziura lub blad ludzki jak nie wylaczenie pomp choc bardziej skierowal bym sie ku temu pierwszemu.
27 kwiecień 2017 : 19:23 Stefan Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Dok
Na Gryfii kiedyś jeden mądry armator zaczął nalewać sobie na lewo balasty wodą z kei, na pontonie i o mały włos nie doszło do podobnej sytuacji.
28 kwiecień 2017 : 07:57 Garus Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 Small
Ten dok to troche za mały...
27 kwiecień 2017 : 22:38 Nick Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 Dziura
Witam.Coś mi się zdaje,że Stefan ma racje i przyczyną była nieszczelność doku.
28 kwiecień 2017 : 06:29 Piotr W Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Nauta
Proszę o korektę treści dotyczącej parametrów doku 1: długość całkowita 73m. Niewiele to zmienia ale treść będzie zgodna z rzeczywistością. Przykra sytuacja. Pozdrawiam brać stoczniową.
28 kwiecień 2017 : 10:52 Stoczniowiec Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Wielkie larum
O co cały ten rwetes? Statek się zmęczył i położył się spać.
28 kwiecień 2017 : 13:09 Rufus Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś

Źródło: