Rybołówstwo

23 organizacje ekologiczne i organizacje reprezentujące rybaków z Francji, Niemiec, Holandii  i Wielkiej Brytanii złożyły formalny wniosek do Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (w skrócie OLAF) o wszczęcie dochodzenia w sprawie podejrzenia o nadużycia finansowe holenderskich rybaków poławiających prądem.

"Mimo niewywiązywania się przez rząd holenderski z unijnych wymogów transparentności w zakresie publikacji danych finansowych dla sektora rybołówstwa, istnieją dowody, że holenderskie jednostki poławiające prądem i instytuty naukowe otrzymały ogromne kwoty nienależnych im dotacji" – czytamy w komunikacie wydanym grupę organizacji rybackich.

Obecnie wszystkie podpisane w proteście organizacje podważają legalność tych finansowych transferów z trzech głównych powodów:

  • Połowy prądem rozprzestrzeniły się pod pretekstem „badań naukowych”, które nigdy nie zostały zrealizowane.
  • Rozporządzenia unijne stanowiące podstawę alokacji publicznych środków wyraźnie stanowią, że przyznane dotacje nie mogą skutkować wzrostem nakładu połowowego, a do tego właśnie prowadzą połowy prądem.
  • Ponadto prawo UE wymaga, aby wartość połowów uzyskanych w wyniku komercyjnych , w ramach badań naukowych została zwrócona do publicznego budżetu w celu uniknięcia generowania nienależnych zysków z badań naukowych.

Połowy prądem zostały zakazane w Europie w 1998 roku, podobnie jak inne niszczące metody połowowe, takie jak stosowanie materiałów wybuchowych i trujących substancji, ale zostały ponownie dopuszczone w wyniku arbitralnej propozycji Komisji Europejskiej z 2006 roku, aby zrobić wyjątek dla połowów prądem w ramach derogacji. Decyzja ta przeszła mimo jednoznacznie przeciwnej opinii naukowców skierowanej do Komisji. Od chwili wydania tej wątpliwej decyzji, na której skorzystał wyłącznie bliski bankructwa holenderski sektor połowów włokami rozprzowymi (zelektryfikowanymi), połowy prądem zostały w Holandii rozwinięte na komercyjną skalę, znaczenie wykraczając poza ramy regulacyjne.

Już w 2007 roku Holendrzy otrzymali 22 licencje na prowadzenie połowów za pomocą prądu, co samo w sobie stanowiło naruszenie dopuszczalnego prawem maksymalnego progu licencji wynoszącego 5% floty włokowej. Holandia uzyskała kolejne 62 derogacje w 2010 roku i w 2014 roku w celu prowadzenia „badań naukowych” z jednej strony i „naukowych pilotażowych projektów” z drugiej. Ale w świetle ustaleń holenderskiego dziennikarza śledczego, zarówno holenderski przemysł jak i władze publicznie przyznają, że nie przeprowadzono żadnych badań naukowych i że nauka była jedynie wymówką mającą ukryć działalność komercyjną. Stanowi to, według sygnatariuszy, oczywisty przykład nadużyć finansowych, stąd organizacje zwracają się do urzędu OLAF o przeprowadzenie szybkiego dochodzenia, mając w szczególności na względzie aktualny kontekst negocjacji UE, które powinny zdecydować o losie połowów prądem.

Ale to nie wszystko. Rozporządzenie unijne określające ramy transferów publicznych środków dla unijnego sektora rybołówstwa stanowi, że nie jest dozwolone finansowanie „działań zwiększających zdolność połowową statku lub urządzeń zwiększających zdolność statku do wykrywania ławic" oraz działań „podnoszących nakład połowowy ". Literatura naukowa powszechnie uznaje, że połowy prądem są skuteczniejsze w przypadku konkretnych gatunków. W związku z powyższym, holenderskie jednostki połowowe zdecydowanie nie kwalifikowały się o ubieganie o unijne fundusze strukturalne. Nie można jednak obecnie ustalić, jakie kwoty powinny zostać zwrócone obywatelom UE, z uwagi na wcześniej wspomniany naruszony przez rząd Holandii obowiązek transparentności.

Wszystkie środki, jakie UE przeznacza na dofinansowanie administrowane są przez krajowe struktury administracyjne i zarówno holenderski sektor rybacki jak i administracja powinny znać prawo. W szczególności, Komisja Europejska stwierdza, że „organa krajowe muszą zapewnić prawidłowe stosowanie [rozporządzeń] ", w związku z czym są one winne celowego obchodzenia praw UE, wbrew interesom społecznym, przy jednoczesnym dyskryminowaniu pozostałych interesariuszy, w szczególności przybrzeżnych, małych flot rybackich.

Skandal ten ma swoją dodatkową wymowę, jeśli Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych potwierdzi podejrzenia organizacji, że holenderskie trawlery poławiające prądem, które otrzymały publiczne środki pod przykrywką badań naukowych, nie zwróciły wartości ryb złowionych podczas tak zwanych „prób naukowych” finansowanych subsydiami. Prawo stanowi, że „projekty pilotażowe nie mają bezpośredniego komercyjnego charakteru. Wszelki zysk wygenerowany podczas wdrażania projektu pilotażowego jest odliczany od pomocy publicznej przyznanej na tę operację”. Celem tego mechanizmu jest zapobieganie nadużyciom polegającym na wzbogacaniu się jednostek dzięki pieniądzom podatników.

Środowisko przybrzeżnych rybaków Morza Północnego wyraża zdecydowany sprzeciw, ponieważ wysoka efektywność połowów prądem prowadzi do szybkiego ubożenia morskich ekosystemów i do schyłku tradycyjnego rybołówstwa. Stronnicza interwencja administracji w celu ułatwienia bezprawnego przyznawania dotacji dla określonego segmentu sektora rybołówstwa, mającego poważne konsekwencje społeczno-gospodarcze dla całej społeczności rybackiej, wymaga szybkiego i dokładnego zbadania przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych, podobnie jak kwoty przyznane na niezrealizowane działania naukowe.

"Sprawa zgłoszona do OLAF składa się z wielu warstw różnych nadużyć o poważnych konsekwencjach dla budżetu UE. W żadnym wypadku podatnicy UE nie mogą być zmuszani do przyczyniania się do niszczenia mórz i miejsc pracy" – podkreślają sygnatariusze listu.

Hubert Bierndgarski

Komentarze   

+8 Śmiertelna mieszanka brukselska
Pazerny biznesmen + przekupny unijny urzędnik + sprzedajny Zielony + kupiony "naukowiec" i nieszczęście gotowe, identyko na Bałtyku.
13 czerwiec 2018 : 14:50 Balt Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 cd
Gdyby nie ten list Bruksela nigdy nie odkryłaby tego procederu ponieważ Holandia znajduje się za daleko od Belgi.
13 czerwiec 2018 : 18:43 Borg Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Rybak
A gdzie w tym wszystkim jest rybak? Kto te ryby prądem łowi? Za jakim statkiem jest ciągnięta elektryczna sieć? Kto, po co i dla kogo coś takiego wymyślił? RYBACY, to jest prawidłowa odpowiedź. Gdyby RYBACY ryb prądem nie łowili, to nikt nawet na taki pomysł by nie wpadł, bo po co? A sprawa ma też drugie dno, bo chodzi tu o tzw. sieci impulsowe stosowane zamiast ciężkich trałów ramowych jakie są stosowane na Północnym (a jakich nie stosuje się np. na Bałtyku). Impulsy wypłaszają ryby denne, przez co trał nie musi być tak ciężki i głęboko orać dna, żeby ryby denne wypłoszyć. Te sieci chronią dno i bentos przed zniszczeniem przez super ciężkie trały.
13 czerwiec 2018 : 19:32 UST__ Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Żeby zrozumieć
żebyś to dobrze zrozumiał to wsadziłbym ci w dupę elektrodę i podłączył prąd, niektórych gamoni tak trzeba prądem.
13 czerwiec 2018 : 20:35 Edison Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 Sieci impulsowe
Chłop? (rybak) zywemu nie przepusci. juz w połowie stycznia KE przegłosowała zakaz stosowania "electric pulse trawling".
Fakt, ze wloki ramowe dewastują dno, ale impulsy elektryczne to inne równie powazne niebezpieczenstwo.
W zależnosci od wielkości i gatunku prąd jest rownie niszczycielski. Rani i zabija jak cięzkie wloki denne.
Juz w 1998 wprowadzono zakaz stosowania tej metody,by w 2007 "częsciowo" ją przywrócić.
Holendrzy stosowali ją na 84 jednostkach,ale inni też ją stosowali. Dla Holendrów to szok.
PS
Lata temu, polscy rybacy setkami ton spłukiwali do morza złowione sledzie, ostroboki i makrele.a na lowiskach Namibii niszczyli dziesiątki uchatek.
Ufam,ze są jeszcze "pamiętliwi".
Dobrze,ze metode tą zabroniono.
Mieczyslaw
13 czerwiec 2018 : 21:17 Mieczyslaw Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-2 Zależy od pradu
Dużo też zależy od prądu. Mały prąd ryby tylko chwilowo poraża, a dopiero duży zabija i im większa ryba tym mniejszy prąd wystarczy. Przecież na śródlądziu, zwłaszcza przy rybach łososiowatych prąd to najbezpieczniejszy dla ryb sposób połowu. Narybek pstrąga czy łososia do zarabiania wyławia się z małych rzeczek właśnie prądem, tak samo łowi się też tarlaki troci czy łososia które potem w sadzach dojrzewają do tarła. Jak chcesz mieć żywa, nieuszkodzoną rybę to lowisz ją właśnie prądem! Powie Ci to każdy ichtiolog.
14 czerwiec 2018 : 05:26 Tesla Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Coś ci tam dzwoni
tylko nie wiadomo w którym kościele
14 czerwiec 2018 : 07:53 Hybryda Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
-1 Tesla
Nie ma tutaj miejsca na dogłebne omówienie problemu,ale jest bardzo zle, gdy z całosci wyławia sie elementy popierające nasz punkt widzenia. Natęzenie prądu jest bardzo wazne, ale nie jedyne i decydujące.
Czy szeroka dyskusja na ten temat w Europie jest stratą czasu ?
Mieczyslaw
14 czerwiec 2018 : 07:52 Mieczyslaw Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś