Offshore

Polska potrzebuje zarówno elektrowni jądrowej, jak i morskiej energetyki wiatrowej - powiedział dziennikarzom we wtorek pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Dodał, że oba projekty "absolutnie się nie wykluczają".

"Farmy offshore, które zaczną działać około lat dwudziestych, (...) w pewnym sensie, będą zastępowały energetykę, jaką mamy na lądzie. Ale potrzebujemy ich, tak jak potrzebujemy elektrowni atomowej. To się absolutnie nie wyklucza, a wręcz się uzupełnia" – podkreślił pełnomocnik w kuluarach katowickiego EKG.

Jak zaznaczył, że jeśli "istotna" część produkcji energii będzie powstawała na morzu, to musimy równocześnie mieć źródło stabilizujące wiatr, a więc elektrownię umiejscowioną na północy kraju.

Podkreślił, że w farmę wiatrowa na morzu o mocy 1 GW można zbudować w cztery, pięć lat. To dwa razy krócej niż elektrownię jądrowa. Farmę budujemy w takim czasie, jak blok energetyczny normalny. 

autor: Małgorzata Dragan

Komentarze   

+2 Farmy na morzu to zamknięte kopalnie
Śląsk już nie zagłosuje na PIS
15 maj 2018 : 11:50 Karbon Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Naimski chyba oszalał
Kto zapłaci za drogi prąd z morza, polska biedota ?

http://www.odnawialnezrodlaenergii.pl/energia-wiatrowa-aktualnosci/item/2522-ile-kosztuje-energia-z-elektrowni-wiatrowych
15 maj 2018 : 12:44 Elektryk Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś

Źródło: