Offshore

Jeśli sami nie załatwimy problemów dywersyfikacji dostaw gazu, nikt za nas tego nie zrobi - powiedział pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski w piątek dziennikarzom.

Jak dodał, trwają prace nad stanowiskiem rządu dot. poniedziałkowej wstępnej decyzji Komisji Europejskiej ws. zobowiązań Gazpromu. Według Naimskiego wypracowanie tego stanowiska potrwa kilka tygodni.

KE w poniedziałek przyjęła zobowiązania Gazpromu odpowiadające na zarzuty w sprawie nadużywania pozycji monopolisty na rynku gazu w Europie Środkowej i Wschodniej. Oznacza to, że Rosjanie mają zapewnić swobodny przepływ surowca w regionie, a Bruksela nie będzie występować o kary. Bruksela wymusiła jednak na Rosjanach zmiany w modelu działania. Gazprom ma m.in. wyeliminować ograniczenia dotyczące reeksportu gazu, a nawet ułatwić odsprzedaż tam, gdzie nie ma połączeń. Ma też zapewnić, że ceny gazu w Europie Środkowej i Wschodniej będą odzwierciedlać ceny rynkowe.

Bruksela zwróciła się w poniedziałek do zainteresowanych państw regionu, w tym Polski, o komentarze na temat propozycji Gazpromu. Czas na przesłanie uwag to siedem tygodni. Dopiero po ich przeanalizowaniu KE podejmie decyzję, czy zobowiązania Gazpromu wystarczą, by zamknąć postępowanie.

Prezes PGNiG Piotr Woźniak ocenił wcześniej, że Komisja Europejska nie zdiagnozowała wszystkich problemów wynikających z praktyk monopolistycznych stosowanych przez Gazprom. Spółka jeszcze przed terminem nadeśle Komisji swoje uwagi - zapowiedział. Jego zdaniem praktyki monopolistyczne wykorzystywane przez Gazprom były "w całej palecie swojej brzydoty".

Z informacji przedstawionych przez KE wynika, że Gazprom zgodził się na usunięcie wszelkich ograniczeń dotyczących reeksportu gazu; ma też ułatwiać takie przepływy tego paliwa na rynkach w Europie Środkowo-Wschodniej. Gazprom nakładał ograniczenia terytorialne w umowach o dostawy zawieranych z hurtownikami i niektórymi odbiorcami przemysłowymi w ośmiu państwach członkowskich. Chodziło o Polskę, Bułgarię, Czechy, Estonię, Łotwę, Litwę, Węgry i Słowację. Z tego względu swobodny handel gazem w Europie Środkowo-Wschodniej nie jest możliwy.

Innym z problemów, który ma być rozwiązany, jest kwestia cen. KE wskazywała, że Gazprom podzielił rynek, co umożliwiło mu narzucanie wygórowanych taryf w pięciu państwach: w Polsce, Bułgarii, Estonii, na Łotwie i Litwie.

Rosjanie zaproponowali, że wprowadzą zmiany w klauzulach umownych dotyczących rewizji cen, aby zapewnić, że będą one konkurencyjne na tych rynkach gazu. "Gazprom włączy do klauzul rewizji cen zamieszczanych w umowach z odbiorcami w tych pięciu państwach członkowskich konkurencyjne poziomy referencyjne, w tym ceny obowiązujące w zachodnioeuropejskich hubach gazowych. Klauzule rewizji cen uprawniają odbiorców do żądania zmiany cen gazu. Dzięki tym zobowiązaniom klientom będzie przysługiwać wyraźne prawo umowne do wystąpienia o rewizję, gdy płacone przez nich ceny będą odbiegać od konkurencyjnych poziomów referencyjnych" - wyjaśnia KE. Gazprom ma też zwiększyć częstotliwość i szybkość rewizji cen.

W 2015 roku Komisja formalnie zarzuciła rosyjskiemu koncernowi, że łamie unijne zasady konkurencji, realizując strategię zmierzającą do podziału rynku gazu w krajach członkowskich z Europy Środkowej i Wschodniej, np. poprzez ograniczanie odbiorcom możliwości reeksportu gazu. KE wskazywała, że rosyjski koncern utrudnia konkurencję na rynku gazu w ośmiu z nich: Polsce, Bułgarii, Czechach, Estonii, Węgrzech, Litwie, Łotwie i Słowacji. 

drag/ son/

Dodaj komentarz

* pola obowiązkowe

Źródło