Inne

Pomysł wydaje się nieracjonalny, a jego realizacja pochłonie dużo pieniędzy i jeszcze więcej czasu. Mimo to kaliski żeglarz Bartek Czarciński z przyjaciółmi ze Stowarzyszenia Polacy Dookoła Świata postanowił uratować i odbudować jacht Kalisia, dzięki któremu na przełomie lat 70. i 80. lokalni żeglarze mogli wypłynąć na morze.

Na początku grudnia 2017 roku wrak Kalisii został przetransportowany do hangaru, wysuszony oraz rozpoczęto na nim pierwsze prace remontowe. Inicjatorem akcji ratowania jachtu jest Bartek Czarciński, znany z próby samotnego opłynięcia świata, jaką podjął w 2016 roku na jachcie Perła.

– Kilka lat temu podczas przeglądania Allegro przypadkowo znalazłem wystawiony na sprzedaż za 5000 złotych jacht typu Taurus – wspomina żeglarz. – Przyjrzałem się zdjęciu i poznałem, że to jest Kalisia czyli jacht, od którego rozpoczęło się w Kaliszu żeglarstwo morskie. I z sentymentu postanowiłem go kupić.

Kalisia, morski jacht typu Taurus, powstał w 1979 roku dla województwa kaliskiego. Cumująca w Świnoujściu jednostka pozwoliła żeglarzom z głębi Polski na poznanie uroków pływania po morzu. W sumie przez jego pokład przewinęło się około 1000 osób. Niestety, w latach 80. okazało się, że władze nie chcą finansować utrzymania jachtu i jednostka trafiła do Kaliskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. To był jednak dopiero początek zmian – w 1989 roku Kalisia została przekazana do Yacht Klubu Polski Kalisz, a na początku lat 90. trafiła w prywatne ręce. Jacht wciąż nie miał jednak szczęścia – przewrócił się na niego dźwig, planowano przerobić go na łódkę śródlądową, a podczas „renowacji” ubytki łatano gipsem.

– Kiedy w Szczecinie podnosiliśmy dźwigiem kadłub, byłem przekonany, że jacht się złamie, zamknie do środka – mówi Bartek Czarciński. – Ale okazało się, że konstrukcja kadłuba wytrzymała, a poszycie jest zdrowe, bez zgnilizny.

Po przewiezieniu do Kalisza jacht został zabezpieczony i czekał trzy lata na rozpoczęcie remontu. W grudniu Kalisia trafiła do hangaru, została wysuszona i przygotowana do prac.

– W tej chwili oczyszczamy cały kadłub z zewnątrz, a wkrótce zrobimy badanie ultradźwiękowe, żeby sprawdzić, czy faktycznie nic nie zgniło – mówi żeglarz. – Zdemontowaliśmy też praktycznie całą zabudowę, żeby mieć dostęp do poszycia w środku. Jak oczyścimy kadłub, to w pierwszej kolejności odbudujemy grodzie w środku i uzupełnimy wszystkie ubytki w burtach. Potem czeka nas wymiana pokładu na nowy. Jak to zrobimy, to naprawimy ubytki w dnie, a następnie będziemy robić nową nadbudówkę.

Bartek Czarciński szacuje, że odbudowa jachtu zajmie 3-4 lata. Pochłonie też niemało pieniędzy – kosztorys remontu Kalisii, sporządzony kilka lat temu dla poprzednich właścicieli, opiewał na ponad milion złotych.

– Wiele osób mówi, że bez sensu jest naprawiać ten jacht i ja potwierdzam – to jest bez sensu – mówi Bartek Czarciński. – Środki i czas pracy, które trzeba włożyć, żeby doprowadzić jacht do stanu używalności, są nieadekwatne do tego, co można by za to kupić w tej chwili. Ale nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze.

Jacht po odbudowaniu będzie służył Stowarzyszeniu Polacy Dookoła Świata do rejsów po Bałtyku i udziału w regatach. Na pewno – jak zaznacza Bartek Czarciński – Kalisia nie popłynie w samotnym rejsie dookoła świata.

rel (Żeglarski.info / PoZŻ)