Żegluga

Rzecznik prasowy ekspedycji, Wojciech Godlewski powiedział w niedzielę PAP, że poszukujący „Orła” katamaran z 16-osobową załogą jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek rozpocznie badanie obszaru innego pola minowego, które także było na trasie ostatniego patrolu „Orła”.

Ekspedycja wyruszyła na poszukiwanie okrętu w minioną niedzielę. Około 150 mil na zachód od cieśniny Skagerrak zbadała wytypowany obszar o wymiarach 15 na 20 mil morskich.

Poszukiwania odbywają się za pomocą sonaru ciągniętego za statkiem na linie o długości 30 metrów. Na pokładzie katamaranu znajduje się też robot podwodny, który może wykonywać zdjęcia.

Godlewski podkreślił, że ekspedycja musi się spieszyć, bo według zapowiedzi synoptyków, w czwartek w rejonie pobytu katamaranu ma być silny sztorm. „Jeżeli prognozy się potwierdzą, poszukiwania będą musiały być przerwane” - dodał.
Przygotowania do trwającej właśnie ekspedycji, której celem jest odnalezienie wraku ORP „Orzeł”, rozpoczęły się przed trzema laty. W tym czasie grupa osób związanych z Morską Agencją Poszukiwawczą (MAP), która zorganizowała wyprawę, przeprowadziła m.in. badania polskich i zagranicznych archiwów.

Najbardziej prawdopodobna wydawała się hipoteza zakładająca, że jednostka poszła na dno po tym, jak trafiła na jedno z niemieckich pól minowych.

ORP „Orzeł” został zbudowany w okresie międzywojennym, dzięki składkom polskiego społeczeństwa, w jednej z holenderskich stoczni. Wyposażony w 12 wyrzutni torpedowych, jedno podwójne działko przeciwlotnicze oraz podwójny przeciwlotniczy karabin maszynowy-ORP „Orzeł” zawinął do portu w Gdyni 10 lutego 1939 roku.

Na powierzchni wody jednostka mogła osiągnąć prędkość 20 węzłów na godzinę, pod wodą - 9 węzłów. Bez uzupełniania zbiorników paliwa mogła przepłynąć 7 tys. mil morskich (pod wodą-100 mil). Maksymalnie okręt mógł zejść na 80 metrów pod wodę.

Rano 1 września 1939 roku „Orzeł” wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim od strony morza. 15 września okręt zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana. Jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia.

W nocy polscy marynarze porwali okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci popłynęli w kierunku Anglii. Po czterdziestodniowym rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty okrętowi udało się wejść do bazy Rosyth na wybrzeżu Wielkiej Brytanii.

Orzeł” został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą okręt wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 roku zatopił niemiecki transportowiec wojskowy „Rio de Janeiro”, przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię.

Wieczorem 23 maja 1940 roku załoga ORP „Orzeł” wypłynęła na swój kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji jednostka już nie wróciła.

PAP

zobacz video z ORP "Orzeł"
0 Proszę się z lekka choćby zaznajomić z terminologą
Pani lub Panie redaktorze!
Błagam , proszę się z lekka choćby zaznajomić z terminologą morską.
Miarą prędkości jednostki pływającej morskiej jest węzeł ale nie na godzinę. Wuproszczeniu: węzeł to jest mila morska na godzinę.
04 sierpień 2008 : 08:29 Ambreliser | Zgłoś
0 Do autora
Drobna uwaga Panie Autorze:

Nie ma czegoś takiego jak węzeł na godzine.

Węzeł z definicji to przebycie jednej mili morskiej w ciągu godziny.

Pozdrawiam
04 sierpień 2008 : 10:15 Marynarz | Zgłoś
0 ŻENADA!!!
Mogę tylko dodać do wypowiedzi autorów poprzednich komentarzy, że pisanie o "węzłach na godzinę" to bełkot!
To tak, jakby napisać, że kanapkę smarujemy maślanym masłem.

I to jeszcze PAP podpisuje się pod tym?

Dlaczego szanowny redaktor - jeśli nie wie - to nie sprawdzi albo nie zapyta kogoś kompetentnego?!

Okazuje się, że w naszym kraju pisać każdy może... trochę lepiej lub trochę gorzej. I to się podobno nazywa dziennikarstwem.
Na szczęście od dawna nie kupuję żadnych gazet ani czasopism, bo po co mam czytać brednie i jeszcze za to płacić?
04 sierpień 2008 : 17:19 ogrodnik | Zgłoś
0 historia a metodyka
Bohaterską historię okrętu ORP Orzeł znamy. Zwłaszcza w części dotyczącej przejścia z wód polskich, via Estonia do Anglii.
Mam zapytanie dotyczące samej metodyki poszukiwań. Czy konsultowano się ze specjalistami, którzy "namierzyli" Titanica, Hooda i Bismarcka? Czy konsultowano się w tej sprawie z poszukiwaczami zaginionych okrętów podwodnych ?? I czy w oparciu o takowe przygotowano sprzęt poszukiwawczy??
Ja, Boże broń, niczego poszukiwaczom nie zarzucam. I życzę im sukcesu, który wszak będzie sukcesem nas wszystkich...
04 sierpień 2008 : 18:06 gliwer | Zgłoś

Comments are now closed for this entry

1 1 1 1

Źródło: