Żegluga
Akademia Morska: - Dar Młodzieży jest nasz, zawsze był. Ministerstwo: - Żaglowiec należy do wszystkich. Zawsze tak było. Obie strony sporu twierdzą, że nie są w konflikcie. Jednocześnie żadna nie ma zamiaru ustąpić.

Piękny przedmiot sporu: Dar Młodzieży
Fot. Czesław Romanowski


Tomasz Degórski, rzecznik prasowy Akademii Morskiej w Gdyni: - Wniosek o zmianę wpisu w rejestrze okrętowym Daru Młodzieży wymogła na nas ustawa o szkolnictwie wyższym, która nakazuje uporządkowanie kwestii własnościowych. W 1982 roku, kiedy statek został zwodowany, wszystko należało do państwa, więc z tego oczywistego powodu jednostka nie mogła należeć do szkoły. Podpowiedziano nam, że ta ustawa daje nam możliwość przejęcia żaglowca na własność. Podjęliśmy więc w tym celu kroki. Nic więcej. Trzymamy się litery prawa.

Mikołaj Karpiński, rzecznik ministra infrastruktury na stronie internetowej ministerstwa: - Należy przypomnieć, że statek został wybudowany ze składek ogólnonarodowych, które zbierał Komitet Budowy Daru Młodzieży. Wspólnym wysiłkiem młodzieży, wielu organizacji społecznych, przedsiębiorstw morskich oraz stoczni udało się zebrać pieniądze na wybudowanie statku, którego celem zawsze było reprezentowanie Polski na światowych morzach i oceanach oraz szkolenie młodzieży. Statek ten jest naszą wizytówką i ambasadorem Polski, jest też dobrem ogólnospołecznym, który nie może należeć do jakiegokolwiek innego podmiotu poza Skarbem Państwa.

Na Dar dawali wszyscy

Dar Młodzieży zbudowany został w 1982 roku w Stoczni Gdańskiej. Na emeryturę odchodził sędziwy Dar Pomorza, ówczesna Wyższa Szkoła Morska w Gdyni postanowiła zastąpić go nowocześniejszą jednostką.
Kapitan Zdzisław Chuchla, jeden z inicjatorów budowy żaglowca: - Chodziło o to, żeby „nauczyć morza”, pomiarów, podstaw nawigacji i innych rzeczy przydatnych w żegludze. Nawet kilkudniowy pobyt na żaglowcu dawał coś studentom, oswajał z morzem. Miały z niego korzystać wszystkie uczelnie morskie.

Statek powstał ze składek społecznych. - Całe mnóstwo ludzi zaangażowało się w budowę, przekazywali na ten cel pieniądze. Było wielkie zainteresowanie projektem. Pamiętam człowieka, który wpłacił jednego dolara i miał kłopoty, bo nie było u nas wówczas kont dewizowych - opowiada kapitan Chuchla.

Podniesienie bandery odbyło się 4 lipca 1982 roku. Armatorem statku została gdyńska uczelnia, właścicielem - państwo. Na żaglowcu szkolili się studenci gdyńskiej WSM oraz, w mniejszym stopniu, kadeci z Akademii Morskiej w Szczecinie. Z czasem też Dar Młodzieży zaczął być „wypożyczany” na różnego rodzaju imprezy (np. na sympozja naukowe czy rejsy dziennikarzy).
- Zrobili z tego żaglowca hotelowiec - żali się w rozmowie o jednostce kapitan proszący o zachowanie anonimowości. - A przecież budowany był po to, by sławił imię Rzeczpospolitej na wodach świata, by szkolił młody kapitański narybek. Zgroza!

Dar jest nasz!

Uczelnia tłumaczyła, że musi zarabiać, ponieważ państwowa kasa skąpo wydziela środki na rzecz Daru. Wreszcie w Akademii powstał pomysł, żeby jednostkę zdobyć na własność. Argumentacja jest w skrócie taka, że to uczelnia zamawiała żaglowiec, płaciła za niego, a uczelniana komisja odbierała go z gdańskiej stoczni. Potwierdzonym notarialnie aktem umowy kupna sprzedaży żaglowiec przekazano dawnej Wyższej Szkole Morskiej. Dar wpisany jest do środków trwałych szkoły. A że ustawa o szkolnictwie wyższym daje możliwość, by środki trwałe przeszły na własność uczelni, prawnicy zawnioskowali do gdyńskiej Izby Morskiej o zmianę właściciela żaglowca. Co też się stało. Witold Kuczorski, przewodniczący Odwoławczej Izby Morskiej w Gdyni: - Zmiana decyzji co do właściciela statku, została podjęta w oparciu o dokumenty przedstawione przez uczelnię. My jako Izba Morska wysłaliśmy pismo do Ministerstwa Infrastruktury, by przedstawiło swoje stanowisko w tej sprawie. W określonym terminie nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Izba Morska uznała, że AM może przejąć Dar na własność. Dopiero wówczas obudziła się Warszawa. Zaskarżyła postanowienie i sprawa trafiła do Odwoławczej Izby Morskiej.
- W oparciu o dokumenty przedstawione przez ministerstwo, nie wyraziliśmy zgody na zmianę zapisu dotyczącego właściciela - mówi prezes Kuczorski, jeden z trzech rozpatrujących sprawę sędziów. - My nie rozstrzygamy sporów, opieramy się jedynie na dokumentach i podobnie jak sądowe wydziały ksiąg wieczystych, dokonujemy odpowiednich wpisów w rejestrach. A ponieważ Akademia Morska nie przedstawiła dokumentów, które w sposób wystarczający udowodniłyby, że jest ona właścicielem statku, podjęliśmy decyzję o pozostawieniu w rejestrze Skarbu Państwa jako właściciela.

Prezes Kuczorski zaznaczył, że stan ten może się jednak zmienić - uczelnia może zwrócić się z pozwem cywilnym do sądu. I jeśli ten stwierdzi, że to właśnie Akademia jest właścicielem Daru Młodzieży, Izba dokona odpowiedniego wpisu w rejestrze. Prawnicy AM złożyli taki pozew do Sądu Okręgowego w Warszawie. Kiedy zostanie rozpatrzony - nie wiadomo.

Dar jest wszystkich!

Wiceminister odpowiedzialna za sprawy morskie w Ministerstwie Infratstruktory, Anna Wypych-Namiotko, kategorycznie nie zgadza się, by właścicielem jednostki została jej dawna uczelnia. Według niej, zwykła przyzwoitość nakazuje, by dysponowało nią państwo. - Statek budowany był ze składek społecznych i był rezultatem wysiłku całego narodu. Akademia dostała z pełnym zaufaniem prawo eksploatacji tego statku, trwało to przez 27 lat i w moim odczuciu mogłoby trwać dalej - argumentuje (wywiad z panią minister – niżej). Według rzecznika ministerstwa Mikołaja Karpińskiego, za tym, by status quo jednostki zostało zachowane przemawiają również kwestie finansowe. - Skarb Państwa przez wszystkie lata czuwał nad należytą eksploatacją statku i ponosił wysokie koszty jego utrzymania oraz remontów, dbając, by służył on celowi do jakiego został wybudowany, czyli szkoleniu młodzieży i reprezentowaniu Polski. Należy podkreślić, że poniesienie kosztów eksploatacji Daru Młodzieży pozostaje poza możliwościami finansowymi Akademii Morskiej w Gdyni. Gdyby statek stał się jej własnością, oznaczałoby to praktycznie upadek jego mitu oraz zakończenie prowadzenia działalności szkoleniowej, do której jest przeznaczony - argumentuje.

Prawnicy obu stron przekonują dziennikarzy, że strona przeciwna stworzyła własne grupy, które chcą przejąć żaglowiec i wykorzystać do własnych celów. AM miałaby np. na większą niż dotychczas skalę wypożyczać jednostkę do komercyjnych celów, z kolei ministerstwo ma zamiar przenieść Dar z Gdyni do Szczecina.

Rzecznik uczelni Tomasz Degórski: - Z jednej i drugiej strony są jakieś plotki. Oni o nas mówią, że tworzy się grupa, która chce przejąć statek. Kategorycznie twierdzę, że nie ma takiego projektu.
- Absolutnie nieprawdziwe są informacje, jakoby Ministerstwo Infrastruktury planowało przekazanie żaglowca Akademii Morskiej w Szczecinie. Nieprawdziwe są także informacje o zamiarze powołania podmiotu zarządzającego statkiem - pisze z kolei rzecznik ministerstwa.

Leszek Górecki, przewodniczący Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej jest całą sprawą mocno zażenowany. - Środowisko nasze poruszone zostało licznymi doniesieniami lokalnej prasy na ten temat. W mojej ocenie sprawa jest na tyle zapętlona, że ustalenie obecnie, co jest prawdą, a co fałszem, kto i po co podgrzewa atmosferę, przekracza granice możliwości. Zwłaszcza, że gra się na sentymentach i ambicjach osób, jak i całych grup naszego społeczeństwa. Zastanawiam się, kto wywołał tę całą burzę i kto chce zrobić na tym kasę. Pewne jest natomiast, że cała ta kompetencyjna „zawierucha” nie przysporzy chwały wyżej wymienionym stronom.

Dar w zawieszeniu

Uczelnia zamierza walczyć dalej. Rektor Romuald Cwilewicz, powiedział nam, że senat uczelni zobowiązał go, by „nie odpuszczać”. - Nie tylko senat, ale ustawa wręcz mówi, że odpowiadam głową za mienie uczelni. Dla mnie jasne jest, że Dar Młodzieży od samego początku jest własnością uczelni. Uważam, że cała sprawa to wynik nieporozumienia, albo innej interpretacji oczywistych zapisów. Ustawa z 1999 roku uwłaszczyła wszystkie uczelnie na mieniu, które posiadały. Dar był mieniem uczelni - nie podlega to najmniejszym wątpliwościom.

Jednocześnie rektor Cwilewicz zaprzecza, by między nim i uczelnią, a minister Wypych-Namiotko istniał konflikt personalny. - Dzieli nas jedynie różnica zdań, nic więcej.

Co będzie dalej? To zależy od sądu, który ma rozpatrzyć sprawę własności. Chyba, że wcześniej uczelnia wycofa pozew. Minister Wypych-Namiotko powiedziała nam, że będzie przekonywać rektora, bo, jak mówi, skandalem byłoby, gdyby przed sądem rozpatrywana była sprawa cywilna między instytucją podległą a nadzorującym ją Ministerstwem.
- Nie ma potrzeby zmieniać statusu Daru Młodzieży - mówi twardo.

Kapitan Leszek Górecki sugeruje przyjęcie pośredniego rozwiązania. - Być może jest ono nietypowe, ale w mej ocenie praktyczne i sprawdzone w żegludze. Mianowicie zastosowanie umowy dzierżawy, czyli charteru. Byłby to tak zwany charter Bare Boat wiążący klasyczną formą i specjalnymi klauzulami obie strony. Najważniejsze jednak, że przy starannym jego zredagowaniu dawałby stronom pewność zachowania i gwarancje właściwego eksploatowania Daru Młodzieży zgodnie z jego przeznaczeniem.


***

Nie widzę konfliktu

Z podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Anną Wypych-Namiotko, rozmawia Czesław Romanowski.

Anna Wypych-Namiotko
Fot. Czesław Romanowski


- Pani minister, do kogo powinien należeć Dar Młodzieży?

- Dar Młodzieży w moim przekonaniu powinien należeć do Skarbu Państwa, tak jak było do tej pory. Chodzi o to, żeby status własności się nie zmienił. Państwowy status własności nadaje bowiem temu statkowi szczególne przywileje w żegludze międzynarodowej. I strata tej jednostki na rzecz jakiegokolwiek podmiotu, który nie jest państwem, powoduje podrożenie kosztów jego eksploatacji. Poza tym, wydaje mi się, że cała ta sprawa zupełnie niepotrzebnie wyszła poza relacje zależności między ministrem reprezentującym Skarb Państwa, a uczelnią nadzorowaną właśnie przez ministra. Mogliśmy załatwić to poprzez uporządkowanie pewnych spraw, na przykład umowy o sposobie eksploatacji statku, ponieważ do tej pory takiej umowy nie było.

- Akademia Morska w Gdyni argumentuje, że skorzystała jedynie z przysługującego jej prawa uwłaszczenia się na majątku, którego jednym ze składników jest właśnie Dar Młodzieży.

- Statek budowany był ze składek społecznych i był rezultatem wysiłku całego narodu. Akademia dostała z pełnym zaufaniem prawo jego eksploatacji, co trwało 27 lat i w moim odczuciu mogłoby trwać dalej.

- Druga strona, nie atakując pani bezpośrednio, mówi jednak, że posłuchała pani w tej sprawie złych doradców.

- Argumenty, którymi się posłużyłam wynikają z przepisów międzynarodowego prawa morskiego, ja nie atakowałam Akademii. Nie chciałabym używać słowa konflikt, ale nie było nazbyt eleganckim posunięciem ze strony uczelni zaskakiwanie mnie swoimi działaniami. Uważam, że wystarczyło zadać pytanie ministrowi.

- Ale po co? Przecież pani i tak nie zgodziłaby się na zmianę statusu jednostki.

- Nie ma potrzeby zmieniać statusu. Statek, który ma wpisany w certyfikat rejestrowy, że jest własnością państwa, ma szczególne przywileje w żegludze międzynarodowej, pełni misję ambasadora Rzeczpospolitej. Jak ma ją wypełniać, jeżeli nie będzie własnością państwa? Natomiast fakt, że do tej pory ani minister, ani Akademia nie potrzebowały uregulowania sposobu eksploatacji Daru, to zaniedbanie obydwu stron. Jestem gotowa tę sprawę uregulować.

- Istnieje koncepcja w kręgach pani ministerstwa zakładająca, że Dar Młodzieży będzie wykorzystywany przez obie akademie morskie - w Gdyni i Szczecinie oraz będzie rozsławiał imię Rzeczypospolitej na całym świecie.

- Takie jest przecież przeznaczenie Daru

- Tyle, że rozmawiałem z uczelnią w Szczecinie i tam twierdzą, że „nic nie mają do tej jednostki”.

- Procesy szkoleniowe, które przechodzi się na Darze Młodzieży, to procesy wczesnego etapu przygotowania do zawodu. Mają bardziej na celu kształtowanie charakteru, świadomości morskiej u kadetów, niż rzeczywiste przygotowanie do zawodu marynarza. Dotacja państwa jest dana wszystkim studentom i uczniom polskich szkół morskich. Tego typu usługę możemy również sprzedawać, nawet za granicą.

- Ale po co uszczęśliwiać na siłę? Rzecznik szczecińskiej uczelni twierdzi, że oni nie chcą Daru. W ogóle się dziwią, że dziennikarze o to pytają.

- Ja też jestem zdziwiona takimi pytaniami dziennikarzy. Zauważyłam zaskakujące sugestie, że zamierzam Dar Młodzieży przekazać Szczecinowi…

- Może sprawa Daru Młodzieży jest przejawem konfliktu między panią a gdyńską Akademią Morską?

- Nie jest. Jestem ministrem od półtora roku. Jedyny konflikt, jaki zdarzył się między mną, a uczelnią dotyczył protestu wyborczego. Sprowadzał się do tego, że poprzednie władze uczelni nie chciały do końca wysłuchać uwag od ministra nadzorującego uczelnię. Były to pierwsze wybory według nowych przepisów, miały miejsce pewne niedoskonałości. Ten protest nie interesowałby mnie, gdyby do Ministerstwa Infrastruktury nie wpłynęła skarga. Byłam zobowiązana przekazać swoje uwagi na ten temat. W tym momencie władze uczelni poczuły się, w sposób nieuzasadniony, urażone moimi działaniami wynikającymi z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym, nakładającej na ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej obowiązek sprawowania nadzoru nad Akademiami Morskimi. Nie uważam, aby była to sprawa, którą można by nazwać konfliktem. Natomiast sprawa Daru, pan rektor Romuald Cwilewicz tłumaczy się - przepraszam, ja ten proces zastałem, senat mnie zobowiązał, żeby tę sprawę kontynuować. A senat, nie wiem dlaczego, nie próbuje zadać zwykłego pytania, jakie jest stanowisko Ministerstwa Infrastruktury. Proces, jaki toczył się przed Izbą Morską nie sprzyjał temu, aby spokojnie o tym porozmawiać. Natomiast teraz, po orzeczeniu Odwoławczej Izby Morskiej, odrzucającej wniosek Akademii Morskiej o przejęcie na własność Daru Młodzieży i utrzymujący Skarb Państwa jako właściciela, a Akademię Morską wyłącznie jako armatora - jest czas na wyjaśnienie stanowisk.

- Akademia Morska zapowiada proces przed sądem powszechnym. Czego ma dotyczyć planowana rozmowa między panią a rektorem Akademii, jeżeli obie strony obstają przy swoim zdaniu?

- Właściwie o tym, żeby nie było skandalu, jakim jest sprawa cywilna między instytucją podległą, a nadzorującym ją ministerstwem. Prawnik reprezentujący uczelnię przedstawia sprawę tak - uczelnia nie ma uporządkowanego statusu jako armator. Chcę uporządkować status operatora statku w imieniu właściciela, czyli Skarbu Państwa. Nie widzę tu konfliktu. Niepodjęcie negocjacji przez uczelnię jest dla mnie niepojęte.

- Będzie pani namawiać rektora do zmiany stanowiska, do przerwania środków prawnych? Pana rektora zobowiązuje senat…

- Ale cóż stoi na przeszkodzie, aby senat poznał stanowisko ministerstwa w tej sprawie? Cóż stoi na przeszkodzie, żeby przeanalizować koszty eksploatacji statku i dotacje, które są przekazywane z budżetu państwa na rzecz statku? Minister bez względu na to, czy statek jest własnością uczelni, czy państwa, zawsze znajdzie sposób na kontrolę sposobu eksploatacji jednostki. Natomiast obniżenie jej statusu z tytułu własność państwa, a własność uczelni, wiąże się dla mnie z dodatkowymi kosztami eksploatacji statku. Najbardziej bolesne jest to, że trudno znaleźć partnera do dyskusji na forum uczelni. Bo rektor zasłania się renatem, a senat - rektorem.



Czesław Romanowski


0 Na odbudowę
na odbudowę warszawy tez dawali wszyscy, więcej niszczyli międzu innymi Gdańsk i Toruń, a jakoś warszawa nie czuje się zobowiązaana oddać!
07 lipiec 2009 : 14:03 sprawiedliwość? | Zgłoś
0 re: Na odbudowę
co piernik do wiartraka ?
07 lipiec 2009 : 14:40 Bibi | Zgłoś
0 Sail Trip Ship Dar Młodzieży
A czy ta sama ustawa o szkolnictwie wyższym pozwala pracownikom naukowym Akademi Morskiej zarabiać pieniądze na zapleczu i bazie dydaktycznej tejże uczeli(oczywiście na mocy odpowiednich umów)? Nie od dzisiaj wiadomo że "szkółki morskie" powstałe przy wyższych uczelniach morskich to maszynki do robienia pieniędzy dla "spółdzielni" Panów Kapitanów,taka sama sytuacja ma miejsce z Darem Młodzieży, którego Akademia Morska jak do tej pory była tylko armatorem a właścicielem jest skarb państwa tak jak samej uczelni która również utrzymywana jest z kieszeni podatnika,co widać w niczym nie przeszkadza,czyżby państwo w państwie ?
07 lipiec 2009 : 15:08 Bibi | Zgłoś
0 Dar
WŁAŚCICIELEM DARU MŁODZIEŻY ZDECYDOWANIE POWINNA BYĆ AKADEMIA MORSKA!
08 lipiec 2009 : 09:59 NIE-STUDENT | Zgłoś
0 re: Dar
A uczelnia ?
08 lipiec 2009 : 10:20 Bibi | Zgłoś
0 Port macierzysty tak ale własność nie.
Dar nigdy nie był własnością Gdyni. Potwierdza to chociażby historia Operacji Żagiel gdzie rotacyjnie pływali studenci z Gdyni i Szczecina. Sam jako student szczeciński brałem udział w Op. Sail Canada 84 kiedy to prawie całość studentów poraz pierwszy stanowili "szczeciniacy". Wcześniejsze Osaka 83 jak i następne Sydney 85 już studenci z Gdyni. Tak miało być dalej na zmianę (choć wiadomo że wybierali sobie lepsze kąski). Reasumując port macierzysty tak ale nie własność.
12 lipiec 2009 : 10:43 Mirro Canada 84 | Zgłoś
0 Ustawa o Szkolnictwie Wyższym
Oto cytat artykułu:
"Potwierdzony m notarialnie aktem umowy kupna sprzedaży żaglowiec przekazano dawnej Wyższej Szkole Morskiej. Dar wpisany jest do środków trwałych szkoły. A że ustawa o szkolnictwie wyższym daje możliwość, by środki trwałe przeszły na własność uczelni, prawnicy zawnioskowali do gdyńskiej Izby Morskiej o zmianę właściciela żaglowca."

Otóż Ustawa o Szkolnictwie Wyższym z 1992 roku nie "daje możliwości", ale stwierdza, że wszystkie środki trwałe uczelni STAJĄ SIĘ JEJ WŁASNOŚCIĄ. I dotyczy to WSZYSTKICH byłych uczelni państwowych (obecnie "publicznych"). Na tej zasadzie np. byłe Wyższe Szkoły Rolnicze (obecnie takie, czy inne Akademie Rolnicze)stały się właścicielami setek czy tysięcy hektarów ich gospodarstw doświadczalnych i szkolnych.
Niby mała rzecz. Nie sądzę, żeby piszący te słowa dziennikarz nie przeczytał przed pisaniem artykułu "Ustawy". I czemu się czytelnikom "wciska ciemnotę"?
31 lipiec 2009 : 19:10 równanie | Zgłoś
0 Dar Młodzieży
Mam dowód wpłaty na Dar Młodzieży.Nie dane mi było nawet go zwiedzić.Zwiedziłem natomiast rosyjski żaglowiec Siedow który kilka lat temu zacumował w Kilonii pomimo że na jego budowę nie wpłacałem.
07 sierpień 2017 : 13:37 Kazimierz | Zgłoś

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 4.3992 4.488
EUR 4.635 4.7286
CHF 4.5948 4.6876
GBP 5.3758 5.4844

Newsletter