Rybołówstwo

Izabelą Tyką – zastępcą dyrektora ds. handlu zagranicznego Inter Marine Sp. z o. o. rozmawia Jerzy Drzemczewski

Inter Marine dotychczas kojarzyła się naszym czytelnikom głównie jako jedna z większych polskich firm agencyjnych, specjalizujących się m.in. w obsłudze przypływających do naszych portów dużych statków wycieczkowych oraz zawijających do Gdyni, np. z powodu manewrów, okrętów wojennych państw NATO, a także jako jedna z największych firm crewingowych, pośredniczących w zatrudnieniu polskich marynarzy na statki obcych armatorów. Nigdy jednak z handlem rybami. Tymczasem okazuje się, że staliście się również prawdziwym potentatem na rynku polskim w imporcie ryb z Azji. Wasza ekspozycja na niedawno zakończonych targach międzynarodowych „POLFISH” należała do jednej z najbardziej okazałych i obleganych przez klientów. Proszę powiedzieć od kiedy Inter Marine handluje rybami?

- Dokładnie od sierpnia 2005 r. Wtedy sprowadziliśmy do Polski z Wietnamu pierwszy kontener z mrożonymi filetami pangi

- By dzisiaj osiągnąć obroty ...?

- Ponad 300 chłodniczych kontenerów rocznie. W każdym kontenerze (o długości 40 stóp) mieście się przeciętnie 22 tony mrożonej, zfiletowanej ryby. Najwięcej ryb sprowadzamy w sezonie jesienno-zimowym, przeciętnie 30-40 miesięcznie, a najmniej latem – kilka na miesiąc.

- Jakie są to ryby i z jakich krajów je sprowadzacie?

- Dotychczas była to głównie panga importowana z Wietnamu. Od pewnego czasu importujemy również tilapię z Chin, które są największym jej producentem w świecie. Zakontraktowaliśmy również w Chinach pewną ilość węgorzy. Pierwszy kontener z chińskimi węgorzami właśnie płynie do Polski.


- W waszej ofercie na targach „POLFISH” były również krewetki „black tiger”?

- Jeszcze tego roku rozszerzamy nasz asortyment również o owoce morze. Na pewno znajdą się tam krewetki „black tiger”. Kultura jedzenia owoców morza jest u nas jeszcze na dużo niższym poziomie niż w wielu innych krajach europejskich. Nie wiemy zatem jak na ich zwiększony import zareaguje nasz rynek. Dlatego na początku będą to ilości niewielkie, traktowane przez nas jako próbne. Nic jednak z naszej strony nie stoi na przeszkodzie, by w miarę rosnących potrzeb rynku, zwiększać import również tego asortymentu owoców morza.

- Zwiedzając targi „POLFISH” zauważyłem bardzo dużo waszych potencjalnych konkurentów z Wietnamu oferujących naszemu rynkowi ten sam asortyment ryb i owoców morza, który sprowadza Inter Marine. Szczególnie często w ich ofercie pojawiała się właśnie panga...

- Zdziwiłabym się gdyby w ich ofercie pangi nie było, wszak Wietnam jest największym jej producentem. Konkurentów z tego kraju mamy rzeczywiście bardzo wielu. Ilu, nie jesteśmy w stanie nawet oszacować. Nie obawiamy się jednak zbytnio ich konkurencji. Jesteśmy jednym z największych, o ile nie największym – tak mówią źródła wietnamskie – importerem pangi na nasz rynek, który stara się konkurować przede wszystkim wysoką jakością oferowanych produktów.

- Rozumiem, że handlem rybami zajmują się głównie dwie spółki córki Inter Marine w Singapurze i Hongkongu?

- Tak, chociaż zakres tych spółek jest dużo większy. Nasza spółka w Singapurze zajmuje się m.in. sprawami związanym z importem pangi, a spółka w Hongkongu i jej biuro w Szanghaju zajmuje się m.in. wynajdywaniem dostawców ryb i owoców morza na rynku chińskim oraz pośredniczy w kontaktach z naszym działem chińskim w centrali firmy w Gdyni. W biurze w Hongkongu zatrudniamy m.in. rodowitą Chinkę, która bardzo dobrze orientuje się w tym rybnym biznesie.

- Kto w kraju jest odbiorcą sprowadzanej przez Was ryby?

- Skupiamy się tylko na odbiorach pełnokontenerowych. Takich klientów mamy obecnie około trzydziestu. Są to hurtownicy, którzy następnie dostarczają ryby do pojedynczych sklepów. Nie zajmujemy się handlem mniejszymi ilościami, Taki pełnokontenerowy handel jest logistycznie dużo łatwiejszy.

- Czy próbowaliście wyjść z importowanymi przez Was z Azji rybami poza rynek polski?

- Oczywiście, staramy się z naszą rybą wejść również na rynki zagraniczne. Kilka kontenerów z pangą sprzedaliśmy już w Hiszpanii. Ostatnio weszliśmy również na rynek włoski. We Włoszech korzystamy też z magazynów międzynarodowej firmy Eimskip. W jej magazynach klient może bez problemu zobaczyć jaki i jakiej jakości towar kupuje. Nie musi czekać aż za 1-2 miesiące przypłynie on z Wietnamu lub z Chin. Myślę, że niebawem będziemy bardziej na tym rynku widoczni.

- Słyszałem, że za kilka dni jedzie Pani do Ho-Chi-Minh (dawniej Sajgon) w Wietnamie na podobne do „POLFISH” międzynarodowe targi ryb i przetworów rybnych?

- Rzeczywiście będą to podobne do „POLFISH” targi z udziałem ok. 140 wystawców, również z Europy (będzie tam m.in. kilka firm z Hiszpanii). Jedziemy tam, żeby nawiązać nowe kontakty, spotkać się z dotychczasowymi dostawcami, omówić zasady i warunki dalszej współpracy, a także podpisać kolejne kontrakty.

- I ostatnie pytanie. Jakie zdaniem Pani są perspektywy handlu rybami w Waszej firmie?

- Dobre, o ile nie bardzo dobre. Mój optymizm wynika zarówno z ogromnych potencjalnych możliwości zwiększenia spożycia ryb przez polskie społeczeństwo, któremu pod tym względem daleko do innych europejskich nacji, jak i dużych możliwości tkwiących w naszym, 7 osobowym młodym zespole działu handlowego, a także bardzo dobrej naszej współpracy z pozostałymi działami (m.in. chińskim) biorącym udział w imporcie ryb. To jest bardzo dobrze rozumiejący się zespół, którego praca podporządkowana jest jednemu celowi zwiększenia ilości sprzedawanych ryb, nie tracąc z pola widzenia również efektywności tych transakcji.

Czas Morza nr 2 (30) 2007

Komentarze

0 Hodowlane mutanty
Nie jedzcie tych świństw typu panga ,ryba maślana ,łosoś norweski , węgorz chiński itp.sprowadzane z chin czy wietnamu to hodowlane mutanty faszerowane odpadami ,antybiotykami i sterydami które sprowadzają za nic mające wasze zdrowie wielkie koncerny zbijające na waszej niewiedzy potężną kasę!!! Nasze krajowe ryby na które te firmy co jakiś czas prowadzą nagonke podsyłając prasie co raz materiał o ich skażeniu itp w większości trafiają na zachodnie stoły(francja niemcy austria)które cenią smak prawdziwej ryby !!!
26 czerwiec 2007 : 22:14 Karaś | Zgłoś
0 re: Hodowlane mutanty
nic dodać, nic ująć!!! cała prawda.
27 czerwiec 2007 : 11:15 też karaś | Zgłoś
0 re: Hodowlane mutanty
często słyszę opinię o dobroci tych ryb i cholera mnie bierze że polacy to taki dziwny naród,czyjeś "gówno "lepsze niż swoje porządne ryby,żyjące w środowisku naturalnym.
29 czerwiec 2007 : 12:15 peryskop | Zgłoś
-1 Na to trzeba miec naukowe dowody !
Macie jakies badania na ten temat o tych sterydach i antybiotykach, czy to tylko takie polskie gadu- gadu. A jesli nie macie i podejrzewacie tylko, to sa instytucje np.Sanepid, ktore na pewno zareaguja i przebadaja wybrane importowane ryby na mocny wniosek zwiazkow rybackich i np.organizacji konsumenckich.
Moja organizacja tez moze w tym pomoc, bo jestesmy ciekawi co jemy nad Baltykiem i w glebi kraju. Staramy sie tez w kampanii, ktorej strona www jest ponizej, uczyc Polakow, ktore ryby sa baltyckie a ktore importowane z Chin czy Wietnamu...

Radek Gawlik, Kampania Baltyk jest w Polsce, www.eko-unia.org.pl/baltyk
03 lipiec 2007 : 08:48 Radek Gawlik | Zgłoś
0 Link do artykułu 25 wrzesień 2007 : 13:09 Link do artykułu | Zgłoś

Comments are now closed for this entry