Żegluga

Statek wycieczkowy Costa Deliziosa trafił na czołówki światowych mediów razem z wideo pokazującym jego pozornie niebezpieczny manewr w Wenecji, 7 lipca. Statek opuszczał miasto z turystami na pokładzie, zmierzając do Bari we Włoszech. Wenecja i znajdująca się na jej wewnętrznym kanale Costa Deliziosa znalazły się nagle pod naporem porywów silnego wiatru i ulewnego deszczu. 

Media opisały manewry Costa Deliziosa jako wypadek, jako tzw. near-miss disaster - "katastrofę o włos", której cudownie udało się uniknąć w ostatniej chwili.
Żadne z panikujących i histeryzujących mediów nie pokusiło się o zasięgnięcie opinii u profesjonalisty i przytoczenie jej. Zamiast tego - wszystkie zamieszczają ten sam videoklip, nagrany przez świadka na brzegu, ukazujący "zapierające dech w piersiach" (laika), rzekomo niebezpiecznie bliskie, podejście statku do nabrzeża, na którym znajdowały się restauracje czy kawiarnie.

Zapewne wiele z tych mediów dotarło do jeszcze innego nagrania video, jednak nie było ono już tak chętnie publikowane, ponieważ ukazuje całe zdarzenie od innej, znacznie mniej sensacyjnej strony. Jest to po prostu kwestia kąta widzenia obserwatora, na co - trzeźwo - zwrócił uwagę żyjący na emigracji były rosyjski oficer marynarki handlowej Mikhail Voytenko, prowadzący od kilku lat popularny i wiarygodny Biuletyn Morski, zawierający m.in. "Daily Accidents Report" (codzienny przegląd wypadków morskich).

Świadek, który uchwycił manewry Costa Deliziosa, widział duży statek jako znajdujący się bardzo blisko, "gotowy" do uderzenia w nabrzeże lub zacumowany nieco dalej luksusowy jacht. Był przed zbliżającym się statkiem i nie potrafił dostrzec i poprawnie oszacować rzeczywistych odległości między statkiem, nabrzeżem i jachtem, a te były w miarę bezpieczne - na pewno nie dawały realnie powodu do obaw i paniki.

Zachęcamy do obejrzenia przebiegu zdarzenia z innego punktu widzenia:

Nie był to ani wypadek, ani sytuacja bliska wypadku. Była to demonstracja wysoce profesjonalnej pracy holowników wspomagających statek w manewrach, a także osób kierujących ruchami statku na pomoście nawigacyjnym (w sterówce) Costa Deliziosa - pilota i kapitana. Sytuacja była nieco napięta czy trudna przez maksymalnie dwie minuty (za sprawą nagłych porywów silnego wiatru, a trzeba pamiętać, że wycieczkowce cechuje wielka boczna powierzchnia naporu), ale przez cały czas manewrów na tym ograniczonym akwenie, sytuacja była oczywiście pod kontrolą i nie występowało realne niebezpieczeństwo zaistnienia kolizji.
Ponadto, do takich właśnie sytuacji nawigatorzy, oficerowie wachtowi, kapitanowie i piloci są szkoleni i przygotowani.

O ile Wenecjanie mają rzeczywiste powody, by sprzeciwiać się dużemu ruchowi największych wycieczkowców w wąskich kanałach swojego miasta, to niektóre media mają swoje własne, podtrzymując rozpoczętą kilka miesięcy temu i rozkręcaną na dobre kampanię przeciwko statkom wycieczkowym i branży cruisingowej (rejsów wycieczkowych).

Statki wycieczkowe stały się ostatnio ofiarą kolejnej fali alarmistycznych, bardziej sensacyjnych niż rzetelnych publikacji wytykających ich szkodliwy wpływ na środowisko.
Asumpt do medialnej nagonki na wycieczkowce dał wątpliwej jakości merytorycznej, ale chętnie podchwycony i w sensacyjnym tonie propagowany przez media niedawno opublikowany jednostronny raport, w którym zawarto przesadzone, nieuzasadnione zarzuty dotyczące zanieczyszczenia środowiska przez statki wycieczkowe.

Raport organizacji Transport & Environment (T&E) z Brukseli stwierdza, że statki grupy armatorskiej Carnival Corp. & plc "w 2017 r. wyemitowały prawie dziesięciokrotnie więcej tlenku siarki (SOx) w rejonie europejskich wybrzeży niż 260 mln samochodów poruszających się po drogach Europy".
Założona w 1990 r. organizacja T&E reprezentuje 60 organizacji z 25 krajów w całej Europie, głównie grupy ekologiczne i działaczy na rzecz zrównoważonej polityki transportowej na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym.

W raporcie T&E czytamy dalej: "Hiszpania, Włochy i Grecja, a zaraz za nimi Francja i Norwegia, są krajami europejskimi najbardziej narażonymi na zanieczyszczenie powietrza przez statki wycieczkowe, podczas gdy Barcelona, Palma de Mallorca i Wenecja, w dalszej kolejności Civitavecchia (koło Rzymu) i Southampton są najbardziej dotkniętymi tym problemem europejskimi miastami portowymi ".

Faig Abbasov, kierownik ds. polityki żeglugowej w T&E, powiedział: "Luksusowe statki wycieczkowe pływają po miastach zasilanych jednym z najbardziej zanieczyszczonych paliw. Miasta słusznie zakazują używania brudnych samochodów z silnikiem diesla, ale dają darmową przepustkę firmom cruisingowym, których statki emitują toksyczne opary, które wyrządzają niezmierną szkodę zarówno osobom znajdującym się na pokładzie, jak i na pobliskich brzegach. Jest to nie do przyjęcia".

W oświadczeniu wydanym przez europejski oddział CLIA w Brukseli (organizacja Cruise Lines International Association założona w 1975 r.) powiedziano: "Z zadowoleniem przyjmujemy zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego w tę dyskusję, ale jesteśmy rozczarowani, że Transport & Environment opublikowała tę wewnętrzną analizę, przeprowadzoną przez ich własnych pracowników, bez dyskusji i wkładu ze strony branży rejsów wycieczkowych lub odwiedzanych przez nasze statki porty przeznaczenia".

CLIA wyraża zaniepokojenie faktem, że opublikowano stanowisko T&E bez żadnej weryfikacji akademickiej (naukowej) ani konfrontacji z innymi źródłami. Do wyliczeń T&E nie została też wykorzystana żadna metodologia uznawana powszechnie jako solidny proces badań naukowych.

Więcej o stanowisku CLIA - tutaj.

Również organizacja MedCruise (Stowarzyszenie Śródziemnomorskich Portów Cruisingowych) zdecydowanie odrzuca ustalenia T&E, które według niej opierają się na "analizie wewnętrznej z wykorzystaniem metodologii zawierającej jedynie szacunkowe dane dotyczące emisji ze statków wycieczkowych".

W oświadczeniu CLIA podkreślono, że przemysł rejsów nie od dzisiaj poszukuje i stosuje bardziej ekologiczne alternatywy i powołuje się na wczesne (zwłaszcza na tle większości innych sektorów żeglugi) przyjęcie i stosowanie technologii oczyszczania spalin (EGCS) i napędu LNG.

Ponad jedna trzecia wszystkich budowanych nowych statków (czyli zamówionych obecnie), czyli ok. 25 wycieczkowców będzie wykorzystywać LNG jako podstawowe paliwo napędowe. Obecnie dwa statki są wyposażone w sprzęt do korzystania z LNG podczas pobytu w porcie, co zmniejsza emisje w miastach portowych. Ponad 70% floty wycieczkowej - 152 statki - to już jednostki dwupaliwowe, które mogą wykorzystywać paliwa alternatywne, takie jak metanol i biodiesel, a także tradycyjne paliwa kopalne. Niektóre z nich są nawet w stanie przekształcić swoje odpady żywnościowe w paliwo - zauważa CLIA.

Ponadto CLIA wskazuje m.in., że tylko 13 portów, odwiedzanych często przez wycieczkowe, ma przynajmniej częściową zdolność do korzystania z energii elektrycznej pobieranej z lądu. Są to Brooklyn, Halifax, Hamburg Altona, Montreal, San Diego, San Francisco, Los Angeles, Long Beach, Seattle, Shanghai, Vancouver's Canada Place i Juneau. Jeżeli zalecenia redukcji szkodliwych emisji mają być osiągnięte, konieczne są ogromne inwestycje, zwłaszcza w Europie.

Prezes MedCruise Airam Diaz Pastor podkreślił: "Wielka praca firm zrzeszonych w naszej organizacji w zakresie promowania i implementacji zrównoważonego rozwoju żeglugi morskiej i bieżącej współpracy na rzecz bardziej ekologicznego przemysłu nie może być kwestionowana przez niezweryfikowane raporty, pełne stronniczości i wątpliwych założeń".

PBS

Realny dystans i złudzenie niebezpiecznie małej odległości - jedna sytuacja

 

Realny dystans i złudzenie niebezpiecznie małej odległości - jedna sytuacja

Komentarze   

+1 FB Troll
Swietny komentarz o pracy i publikacjach mojego starego kumpla Mikhaila. Gosc robi swietna robote i wasz artykul i odwazna jazda pod prad jest przykladem ,ze obiektywne dziennikarstwo ma sens .BRAVO PORTAL MORSKI . !!!!!!!!!!!!!!
12 lipiec 2019 : 09:58 slawomir Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 bzdury...
Bzdury Waść pleciesz. Manewry się udały, ale widać wyraźnie, że żadnego marginesu bezpieczeństwa tam nie było. Widać chociażby po panicznych, a nie "wysoce profesjonalnych" manewrach holowników. I pilot, i pan kapitan mieli miękkie nogi po tym "profesjonalnym" manewrowaniu i nie zdziwiłbym się, gdyby obydwaj musieli się długo tłumaczyć - jeden swojej firmie, drugi w kapitanacie. Wychodzenie statkiem o tak dużej powierzchni nawiewu w takich warunkach pogodowych i na ograniczonym akwenie było wysoce nieprofesjonalne. Niech PBS bajek nie opowiada.
16 sierpień 2019 : 19:54 majami Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1