Żegluga

Ruch na Odrze zamarł. Po Wiśle też nikt nie pływa. O problemach żeglugi śródlądowej pisze „Bloomberg Businessweek Polska”. Jak zauważa gazeta, po Odrze, niegdyś ważnej arterii żeglugi śródlądowej, obecnie dziennie przepływa ledwo kilka barek.

Ale to i tak więcej niż po Wiśle, na której ruch, podobnie jak na pozostałych drogach wodnych, zamarł. Rocznie żegluga śródlądowa transportuje ładunki o masie 4,6 mln t, z tego 2,5 mln t Odrą, prawie pięć razy mniej niż
w późnych latach 70. XX wieku.

W całej UE, jak zwrócono uwagę w artykule, żegluga śródlądowa przewozi ponad 500 mln t. W Polsce ruch jest niewielki, bo brakuje wodnych szlaków zdatnych do transportu. Przykład? W czerwcu 2011 roku przęsło mostu Skłodowskiej tkwiło przez miesiąc na wiślanej mieliźnie pod Płockiem, bo poziom wody obniżył się do 80 cm.

Na Odrze zamknięty jest Wrocławski Węzeł Wodny, nieustanne remonty trapią zwodzony most kolejowy przez rzekę Regalicę w Szczecinie, który zamyka wyjście z Odry. Na dodatek od wielu lat Odra w środkowej części jest nieżeglowna. Żeglugową zapaść widać też po wpływach
z tytułu użytkowania dróg wodnych, pochylni i śluz. Wg danych Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, w 2013 r. ledwo przekroczyły 1 mln zł i były o ponad 40 proc. mniejsze niż rok wcześniej.

„BBP” twierdzi, że zapotrzebowanie na transport
barkami jest tak małe, że z Odry wynosi się nawet OT Logistics (dawna Odra Trans), który ma ponad trzy czwarte 
polskiego rynku przewozów śródlądowych. Zdaniem OTL rynek jest nieatrakcyjny i niszowy. Firma zapowiedziała, 
że w najbliższych trzech latach nie będzie inwestować w żeglugę śródlądową, z wyjątkiem wydatków odtworzeniowych, nieprzekraczających 10 mln zł rocznie. Wydatki zapewne zostaną 
skierowane do Niemiec, gdzie firma 
ma blisko połowę rynku żeglugowego
we wschodnich i środkowych landach.

Przypomnieć należy, że zgodnie z ustaleniami niedawno opublikowanego raportu NIK, na terenie Unii Europejskiej przeciętnie 6,2% towarów transportuje się drogami śródlądowymi, a w Polsce – 0,29%. W perspektywie od 2005 r. do 2011 r. odsetek towarów transportowanych w Polsce drogami śródlądowymi zmniejszył się (w 2005 r. wynosił 0,56%), podczas gdy w UE zwiększył się (w 2005 r. wynosił 5,7%). Dla porównania z Polską, na terenie Słowacji, nie posiadającej dostępu do morza, odsetek ładunków transportowanych drogami śródlądowymi wzrósł w tym czasie z 0,3 do 2,4%.

Cały artykuł

 

+1 DNO
w XVI wieku transport srodladowy stal oniebo lepiej niz teraz. Nawet na Bugu ( ponizej Wlodawy) w miejscowosci Swierze byl maly port z ktorego splawiano zboze do Gdanska.
RUDY WEZ SIE DO ROBOTY!!!
25 kwiecień 2014 : 14:46 kAZIMIERZ Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Żegluga śródlądowa obecnie
nie będzie taka, jak za czasu paropławów. To musi być system powiązany z portami i terminalami intermodalnymi, realizowany za pomocą nowoczesnych jednostek kontenerowych i na nowoczesnych, innowacyjnych szlakach, chroniących środowisko naturalne. Ktoś, kto pisze takie artykuły zupełnie nia ma pojęcia na jakim świecie żyje.
26 kwiecień 2014 : 08:41 Mirosław Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: