Żegluga

To dziwne, że pół roku temu, w ramach tworzenia „superministerstwa”, nie włączono do jego kompetencji śródlądowych dróg wodnych – pisze w komentarzu Paweł Rydzyński, dziennikarz portalu "RynekInfrastruktury.pl".

Najpierw kilka spraw oczywistych. Po pierwsze, postulat poprawy przepustowości śródlądowych dróg wodnych jest w unijnych dokumentach sygnalizowany nie mniej silnie niż konieczność tworzenia innych alternatyw dla transportu drogowego, z koleją na czele. Po drugie, ich rozwój musi być komplementarny wobec rozwoju portów morskich. Dla ich rozwoju nie wystarczy bowiem rozbudowa terminali kontenerowych w Gdańsku czy Gdyni oraz poprawienie przepustowości linii kolejowych w północnej Polsce. Poprawa żeglowności zarówno na Odrze, jak i na Wiśle, powinna stanowić niezwykle istotne ogniwo łańcuchów multimodalnych. O tym, że doskonale zdają sobie z tego sprawę rządy innych krajów, niech świadczy choćby obserwowana obecnie determinacja władz Republiki Czeskiej, by zbudować kanał łączący Dunaj z Odrą i Łabą. Niestety, podobnej determinacji nie widać w postępowaniu polskich władz.

Odra – za mało. Wisła – bardzo ubogo

Program podniesienia parametrów żeglowności na Odrze – mimo że ostatnio rząd przywrócił ponad 400 mln zł na działania w tym względzie, które kilka miesięcy temu wykreślono z Dokumentu Implementacyjnego do Strategii Rozwoju Transportu – jest niekompletny i nie pozwoli na to, by żegluga na Odrze konkurowała np. z Renem. Program inwestycyjny na Wiśle na najbliższe lata – o czym media raz za razem alarmują – jest niezwykle ubogi. To jest jeden istotny mankament. Drugi natomiast jest taki, że odpowiedzialność za drogi śródlądowe pozostawiono de facto w gestii Ministerstwa Ochrony Środowiska.

Za eksploatację dróg śródlądowych odpowiada Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, podległy MOŚ. Biorąc jednak pod uwagę, że za planowanie inwestycji odpowiada MIR (i ewentualnie – w ramach środków z RPO – samorządy wojewódzkie), efektem zaczyna być, jak to zwykle w takich sytuacjach, wzajemna spychologia resortów.

Jeśli pół roku temu zdecydowano o „superpołączeniu” resortów transportu oraz rozwoju regionalnego, to dziwić może, że przy okazji nie wyjęto z MOŚ dróg śródlądowych i nie włączono ich do kompetencji „superministerstwa”.

Przenieść drogi śródlądowe do MIR!

Z całym szacunkiem dla resortu środowiska, ale jego zainteresowanie drogami śródlądowymi powinno być ograniczone do zainteresowania ochroną ginących gatunków roślin i zwierząt. Cały segment związany z procesem inwestycyjnym (w tym – z działami związanymi z ochroną przeciwpowodziową) powinien zostać przeniesiony do MIR. Nie oznacza to oczywiście, że proces inwestycyjny automatycznie wówczas przyspieszy. Ale obserwowane poważne problemy z rozwojem dróg śródlądowych pozwalają wysnuć wniosek, że w procesie scalania odpowiedzialności w rękach Elżbiety Bieńkowskiej nie zachowano konsekwencji. A to skutkuje faktem, iż niezwykle perspektywiczny transport śródlądowy jest traktowany wyjątkowo po macoszemu. 

 

0 Drogi śródlądowe!
Brak zainteresowania kolejnych rządów po r. 1989 śródlądowymi drogami wodnymi już niebawem będzie dusić transport i stanie dowodem ich niedojrzałości do kierowania zrównoważonym rozwojem kraju.
03 kwiecień 2014 : 13:18 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło:

Newsletter